ZIMA 2020 - Podsumowanie

01/07/2020

ELIT I Liga

Elita elit po raz kolejny dostarczyła wielkich emocji w fazie zasadniczej. W bezpośrednich meczach o złote oraz brązowe medale również nie mogliśmy narzekać na brak wrażeń.

Drużyna sezonu

WIKTOR – „And the winner is… WIKTOR!”. Można powiedzieć, że znamy już to na pamięć. Ekipa Kontenerowców po raz siódmy w historii okazała się najlepsza w ELIT Lidze. Co prawda zespół Adama Białapko już w drugiej serii gier znalazł swojego pogromcę (MITRA), to jednak awans do najlepszej czwórki nie był zagrożony. Niebiescy najlepsze zostawili właśnie na półfinał oraz finał. Mecz ½ z DELOITTE zaczęli ulegając 0:2, ale później zaprezentowali świetną skuteczność, doskonałą organizację gry w obronie i wygrali 8:4. W finale z KSI Retail długo utrzymywał się rezultat 0:0, jednak ostatecznie to WIKTOR zwyciężył 2:1. Z przekroju całego meczu zespół ten zasłużył na triumf, gdyż stworzył sobie większą liczbę podbramkowych okazji. Za miniony cykl wyróżnić na pewno musimy lidera drugiej linii Adama Białapko, Patryka Domańskiego oraz znakomitego obrońcę Karola Trzcińskiego…

 

Kozaki sezonu

Oleg Lewicki / Jerzy Kilon - …a także duet fantastycznych napastników. Oleg i Jurek rozumieją się ze sobą na boisku fenomenalnie. Kiedy jeden z nich nie ma możliwości wykończenia akcji, bardzo często uzupełnia go drugi. Oleg został królem strzelców ligi zdobywając 22 bramki. Jurek zaś uplasował się ex aequo na trzecim miejscu w klasyfikacji asystentów notując siedem takich podań. Jego wejścia na boisko jak zwykle były bardzo efektywne. O tym jak fundamentalny jest to duet dla WIKTORA najlepiej świadczy półfinał z DELOITTE. Osiem strzelonych goli, z czego pięć Olega i trzy Jurka. Drugi z nich asystował pierwszemu przy trafieniu na 2:0 w finale z KSI Retail, który to gol finalnie zapewnił WIKTOROWI kolejne złote medale.

KSI Retail – Szare Pasy z pewnością liczyły na powtórkę z rozrywki z czerwca ubiegłego roku, kiedy to w finale pokonali WIKTORA po rzutach karnych. Mimo, że tak się nie stało, to KSI nie może zaliczyć zimowego sezonu do nieudanych. W fazie zasadniczej zdobyli 18 punktów i okazali się najlepsi. W wygranym starciu z Green Hills Investment 4:3 najlepszy na placu był Maciej Sidorowicz. W rywalizacji z Grupą ZPR Media, zakończonej wynikiem 5:1, hat-trickiem błyskawicznym popisał się Dawid Biela. W pogromie 14:2 urządzonym SIKA Poland własne show na Międzyparkowej stworzył Darek Rolak. W potwornie wyrównanym półfinale z Green Hills Investment bohaterami byli bramkarz Daniel Nowek oraz napastnik Mateusz Kocur. Daniel świetnie grał na przedpolu, czym uchronił zespół od straty goli. Mateusz zaś na trzy minuty przed końcem świetnie odwrócił się z piłką i zdobył kluczową bramkę. Przykłady te pokazują, że KSI Retail to zespół kapitalnych zawodników, którzy razem tworzą niezwykle silny zespół.

Green Hills Investment – prawdopodobnie najwięksi wygrani sezonu. Po tym jak jesienią znaleźli się w półfinałach, ale zakończyli sezon na czwartej pozycji, pragnęli ponownie powalczyć o medale. Aby znaleźć się w najlepszej czwórce w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego nie mogli przegrać z MITRĄ. Inwestorzy byli w tym starciu lepsi i zasłużenie wygrali 3:2. Pomimo bardzo dobrego półfinału z KSI Retail „Czarno-Seledynowych” czekał mecz o brąz. W nim w rywalizacji z DELOITTE było 2:2 i wydawało się, że czekają nas rzuty karne. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Kuba Binerowski - minął dwóch oponentów i w ostatniej sekundzie meczu skutecznym strzałem dał ogromną radość całej drużynie. W tym spotkaniu dwukrotnie asystował Sebastian Sypniewski, który notując 13 ostatnich podań wygrał tę klasyfikację.

 

Zawód sezonu

Papadensy – uznana marka zawitała do ELIT Ligi wraz z początkiem 2020 roku. Sparingi zdawały się pokazywać, że gracze w szarych trykotach na koniec sezonu myślą wyłącznie o grze w półfinałach. Jednak drogę do nich zamknęli sobie m.in. w starciu z Green Hills Investment, w którym ulegli aż 1:9. Ich pozycji nie zmieniła nawet wygrana 4:3 po niesamowitym rollercoasterze z KSI Retail. W spotkaniach o miejsca 5-8 Papadensy dwukrotnie schodziły z boiska jako przegrani, co finalnie uplasowało ich na ósmej pozycji. Jesteśmy przekonani, że taka lokata ich nie satysfakcjonuje i już niebawem powalczą o zdecydowanie wyższe cele.

 

Pechowcy sezonu

DELOITTE – z jednej strony trudno mówić o pechu, jeśli po mistrzostwie na zapleczu elity, na najwyższym szczeblu awansuje się do półfinałów. Już wejście do czołowej czwórki w ELIT I Lidze było najlepszym wynikiem w historii występów Audytorów w rozgrywkach. Stało się tak po wygranej w ostatniej serii gier fazy zasadniczej nad HYABAK. Zwycięzca tej rywalizacji wchodził do półfinałów i to DELOITTE triumfował 6:3, mimo że do przerwy ulegali 1:2. Przegrany mecz półfinałowy z WIKTOREM 4:8 zwiastował to, że Gracjan Buller, Paweł Pitala i spółka na pewno nie położą się przed Green Hills Investment. Przy stanie 2:2 dosłownie każdy szykował się na rzuty karne. Każdy, ale nie Kuba Binerowski. Zawodnik Inwestorów strzelił złotego gola, czym wprawił zespół DELOITTE w rozpacz i tym samym zesłał ich poza podium.

 

Wydarzenie sezonu

Niesamowite zakończenie meczu o 3. miejsce, świetny defensywnie finał, a wcześniej walka o półfinały
O pierwszym z trzech najciekawszych aktów zimy już się rozpisaliśmy. W starciu o złoto Karol Trzciński czy Patryk Domański z WIKTORA pokazali, co to znaczy postawić mur w obronie i jak to jest kiedy multum strzałów nie dolatuje do bramkarza. Zanim udaliśmy się na przymusową przerwę zobaczyliśmy dwa bezpośrednie mecze o półfinały. Smakiem potyczek o najwyższe cele po raz kolejny obejść się musiał HYABAK, a także MITRA, a w ½ zameldowały się młode zespoły DELOITTE i Green Hills Investment.

 

ELIT II Liga

Zaplecze elity było jedną z trzech lig, w których najlepsi okazali się debiutanci. Po raz pierwszy od kilku sezonów w ELIT II Lidze nie mieliśmy fazy pucharowej, co nie oznaczało jednak braku pasjonującej rywalizacji o miejsca na podium. Takowa była i to do ostatnich spotkań.

Drużyna sezonu

Fizjoterapia Polska – Fizjoterapeuci zaczęli zimę od falstartu, ulegając reprezentacji ZDROFIT 3:5. Jednak im dalej w las, tym bardziej urastali do roli głównego faworyta do tytułu. W 4. Kolejce, w jednym z najważniejszych meczów pokonali REGENERUJ.PL 5:1. Znakomity napastnik Czarnych, Łukasz Skwarko, został tego dnia skutecznie wyłączony m.in. przez Mariusza Wądołowskiego. W późniejszych starciach z BIC, a zwłaszcza z ETERNISEM, Fizjoterapia Polska pokazała charakter. Nie wszystko układało się po ich myśli, a z graczami z branży przewozowej przegrywali nawet 0:2. W obu jednak potyczkach zwyciężyli 4:2. Wreszcie w przedostatniej kolejce nadszedł kluczowy mecz. Fizjoterapia Polska kontra HRK S.A. – wygrany znacząco przybliżał się do mistrzostwa. Długo utrzymywał się remis, ale finalnie Błękitni triumfowali 9:6. Przyczyniły się do tego m.in. dwa trafienia Karola Gibuły oraz asysta Dariusza Ćwika. To właśnie ci gracze, a także obrońcy Mariusz Wądołowski czy Jakub Wagner, walnie przyczynili się do tytułu dla Fizjoterapii.

 

Kozaki sezonu

Piotr Sitkiewicz – nie możemy zapomnieć o chyba najlepszym zawodniku całego sezonu ELIT II Ligi. Ofensor Fizjoterapeutów strzelił 16 goli i asystował 10 razy (tę drugą klasyfikację wygrał). To „tylko” liczby, bo Piotr wnosił coś więcej do gry Błękitnych. Nieustępliwość, dyrygowanie drużyną, bardzo pozytywne szaleństwo w grze, szybkość, nieprzewidywalność w działaniach. Patrząc na grę zawodnika z numerem „21” na plecach kompletnie nie dziwimy się rywalom, którzy gubili się, kiedy mieli kryć Piotra. On skutecznie im się wymykał, co pokazuje skuteczność w co najmniej kilku meczach. W najważniejszym starciu z HRK S.A. aż czterokrotnie trafiał do siatki. Dokładał do tego również bardzo dobrą grę, jeśli chodzi o odbiór piłki. Często sam ją pozyskiwał i rozpoczynał swoje akcje. Oj czujemy, że na boiskach ELIT I Ligi również pohasa.

REGENERUJ.PL – doświadczeni gracze znów zadziwili. Jesienią zostali mistrzami ELIT III Ligi. Przypuszczaliśmy, że i na drugim szczeblu będą się liczyć, ale że zakończą sezon z wicemistrzostwem? Tego chyba sami zawodnicy nie zakładali. Czarni rozpoczęli cykl od piekielnie wyrównanego starcia z InPostem i remisu 1:1. W kolejnych fragmentach zimy kilkukrotnie ponownie rozgrywali mecze na styku. Z większości z nich wychodzili zwycięsko, tak jak np. z Office Teamem, kiedy to Łukasz Skwarko skutecznym wykonaniem przedłużonego rzutu karnego zapewnił zwycięstwo 3:2. W ostatniej kolejce w meczu z BIC gracze z branży motoryzacyjnej bronili podium. Długopisy do późnego fragmentu potyczki prowadziły 1:0, ale m.in. wspaniała postawa między słupkami najlepszego golkipera ligi, Michała Szczepanowskiego, oraz gol Marcina Zadrożnego sprawiły, że to REGENERUJ.PL zakończyło sezon na drugim miejscu! „Sky is the limit”, panowie?

Jarek Komosa – szybki zawodnik ekipy BIC to osoba stworzona wręcz do gry z kontrataku. Często może się wydawać, że snuje się po boisku, jest jakby nieobecny, ale on tylko czeka na właściwy moment, aby urwać się rywalowi, minąć go i umieścić piłkę w siatce. Gros ze swoich 13 goli strzelił właśnie w ten sposób. Oczywiście nie miałby tak wiele okazji, gdyby nie celne podania od jego partnerów: Patryka Gorgola, Kaja Bergmana, Radosława Komosy czy Marcina Wilczka. Wymienieni gracze Długopisów również mieli ogromny wpływ na to, że BIC jeszcze kilka minut przed końcem sezonu widział na horyzoncie brązowe medale. Pomimo odwrócenia się sytuacji na finiszu rywalizacji z REGENERUJ.PL, Żółci, w tym m.in. Jarek, pokazali wszystkim, jak skutecznie kontrować oponentów.

 

Zawód sezonu

Vienna Life / CMK Oldboys – pośród bardzo wyrównanej stawki ELIT II Ligi te dwa zespoły wyraźnie odstawały. Obie ekipy zakończyły cykl ze skromnymi trzema punktami na koncie. Ubezpieczyciele tylko w trzech spotkaniach potrafili bardziej zagrozić rywalom. Z „Granatowo-Bordowymi” jest troszkę taki problem, że są za mocni na trzeci szczebel, a za słabi na drugi. Oldboje zaś nie dawali rady kondycyjnie z takimi wybieganymi zespołami jak Fizjoterapia Polska czy kael Architekci. Jednak ich zawodnik, Łukasz Mania, zapisał się w naszej pamięci w minionym sezonie, dzięki fantastycznemu trafieniu przez całe boisko w meczu ze ZDROFITEM.

 

Pechowcy sezonu

ZDROFIT – Nie można powiedzieć, by los uśmiechał się do nich w zimowym sezonie. Wręcz przeciwnie, a w szczególności w trzech ostatnich meczach. Najpierw potyczka z BIC - remis 2:2, ostatni atak Niebieskich, przechwyt rywali i lob w ostatniej sekundzie, który dał bardzo istotne trzy punkty Długopisom. To był początek utraty szans ZDROFITU na miejsce na „pudle”. Następnie rywalizacja z REGENERUJ.PL. Trenerzy długo prowadzili, do przerwy 3:0. 60 sekund przed końcem gry było 6:6, ale finalnie ZDROFIT uległ 6:8. Wreszcie ostatnia kolejka i mecz z Office Team. Co prawda tym razem Niebiescy gonili wynik. Z 0:4 zrobiło się 3:4 i w ostatnich sekundach byli blisko wyrównania. Jednak trzeci dreszczowiec z rzędu zakończył się dla Adriana Oleksiaka i spółki porażką.

 

Wydarzenie sezonu

Fantastyczny sezon w wykonaniu debiutantów, zacięta walka o miejsca II i III, z której zwycięsko wyszły zespoły REGENERUJ.PL oraz InPost. ELIT II Lidze towarzyszyło również mnóstwo zaciętych i stojących na bardzo wysokim poziomie pojedynczych spotkań. Naszym zdaniem do najlepszych można zaliczyć: 2. kolejka i starcie InPostu ze ZDROFITEM oraz 8. seria spotkań i potyczka pomiędzy HRK S.A. a REGENERUJ.PL. Paczkomaty do przerwy prowadziły z Trenerami 6:1, ale po przerwie niezwykłą postawą wykazał się Przemek Piekarz. Król strzelców rozgrywek z 21 bramkami na koncie trafiał wówczas z każdej pozycji. Swoimi czterema golami niemal w pojedynkę sprawił, że ZDROFIT wyrwał jeden punkt. Z kolei HRK S.A. i REGENERUJ.PL przystąpiły do bardzo ważnego meczu bez absolutnie żadnych kalkulacji. Od początku były nastawione na ofensywę, co stworzyło fantastyczne i zacięte widowisko z mnóstwem dogodnych okazji.

 2020-07::1593643527-elit-ii-liga.jpg

 

ELIT III Liga

O takiej rywalizacji o tytuł, jaka towarzyszyła ELIT III Lidze, marzy każdy fan futbolu. Dopiero ostatnie sekundy całego sezonu rozstrzygnęły, kto został mistrzem!

Drużyna sezonu

BGK – wielki, naprawdę wielki triumf graczy z Alei Jerozolimskich. Po dwukrotnym trzecim miejscu przyszedł czas na zdobycie przez „Biało-Czerwonych” mistrzowskiego tytułu. Ale cóż to była za marszruta! Na początku dość pewne dwa zwycięstwa. Później w trzeciej serii gier jedyna porażka w sezonie z fenomenalnie dysponowaną tego dnia ekipą GOLDEN TULIP. Następnie remis 4:4 z kontrkandydatem do mistrzostwa, czyli OMS. W końcu passa sześciu zwycięstw z rzędu, po drodze m.in. 9:7 z DENTAL DOCTOR i 11:2 z Group One. W ostatnim spotkaniu BGK musiało pokonać WEDEL i strzelić co najmniej sześć goli. Bardzo długo utrzymywał się wynik 1:0 i wydawało się, że jest to zadanie niewykonalne. Jednak w końcowych minutach piłka zaczęła wpadać do siatki. Na 14 sekund przed syreną złotego gola na 6:1 strzelił Michał Ługowski, zapewniając tym samym Bankowcom mistrzostwo ELIT III Ligi!

 

Kozaki sezonu

Konrad Fusiarz / Tomasz Welter / Piotr Potepa / Mikołaj Zając / Tomasz Mozga – chcieliśmy wyróżnić tych właśnie zawodników BGK, ponieważ mieli oni ogromny wpływ na pojedyncze zwycięstwa czy też w ogóle na wyniki w skali całego sezonu. Konrad – bramkarz – błysnął w najtrudniejszym wygranym przez Bankowców meczu. W 6. serii gier „Biało-Czerwoni” przegrywali 0:2 z Green Factory Logistics, a do przerwy mogli ulegać nawet trzema golami. Konrad jednak wspaniale obronił rzut karny, a w drugich 20 minutach gole Tomasza Mozgi i Mikołaja Zająca zapewniły BGK zwycięstwo 5:3. Tomasz Welter jako lider defensywy był jak opoka, skała, dyrygent pierwszej linii. Z agresywną (ale czystą) grą rosłego obrońcy nie byli w stanie poradzić sobie nawet zawodnicy OMS. Piotr Potepa z 12 asystami był najlepszy w tym elemencie, biorąc pod uwagę całą ELIT III Ligę. Wreszcie strzelba jakich mało - Tomasz Mozga kolejny raz pokazał, że w polu karnym rywali nie bierze jeńców. 29 goli czyni go jednym z dwóch najlepszych snajperów spośród wszystkich szczebli rozgrywkowych ZIMY 2020.

OMS – z jednej strony wielcy przegrani, ale dla nas zawodnicy budzący ogromny szacunek za walkę, jaką włożyli w to, by sięgnąć po złote medale. Na dziesięć spotkań tylko trzy były takimi, w których nie wygrali lub te trzy punkty wisiałyby na włosku. O zdobyty komplet „oczek” Czarnym było bardzo trudno w starciu z Green Factory Logistics. Wybiegana ekipa Logistyków sprawiła OMS-owi sporo problemów, ale gole z drugiej połowy Konrada Osińskiego i Rafała Wieteski dały zwycięstwo 3:1. Konrad – autor 13 trafień – był nie tylko najlepszym strzelcem zespołu, ale także postacią, która przez cały cykl utrzymywała prawdopodobnie najwyższą formę. Ekipa Czarka Andrzejczyka potrafiła również nie przegrać z BGK, mimo że do przerwy ulegała 1:4. Zarówno Czarni, jak i Bankowcy zakończyli sezon z 25 punktami na koncie, a OMS-owi do mistrzostwa zabrakło jednego strzelonego gola więcej.

Paweł Antosiak – to że golkiper WEDLA wygrał rywalizację o miano najskuteczniejszego bramkarza w ELIT III Lidze nie oddaje tego, jakim jest fachowcem między słupkami. Sformułowanie „wykorzystywać swoje warunki fizyczne” na przykładzie Pawła nabiera nowego znaczenia. Rosły „stróż” bramki Czekoladowych doskonale wie, jak się ustawiać, by strzelec miał dużo mniejsze szanse na pokonanie go. W minionym sezonie Paweł swój najlepszy mecz rozegrał z OMS. Zanotował w nim aż 29 skutecznych obron i śmiało można powiedzieć, że to on zapewnił WEDLOWI sensacyjny triumf. Jednak żadnego z występów nie da się traktować jako słabego czy nawet przeciętnego. Paweł wszedł na niezwykle wysoki poziom i ani myśli z niego schodzić. W zimowym cyklu potrafił się również popisać golem z dystansu w starciu z COMPENSĄ oraz piękną asystą do Artura Hermana w rywalizacji z GOLDEN TULIP.

 

Zawód sezonu

DENTAL DOCTOR – sinusoida – to słowo właściwie opisuje reprezentację DENTAL DOCTOR. Swoją przygodę z ELIT Ligą rozpoczęli od mistrzostwa na trzecim szczeblu. Następnie jesienią w najwyższej lidze przekonali się, że na tamten moment były to dla nich zbyt wysokie progi. Wydawało się, że ponowna gra w III Lidze oznaczać będzie dla Czarnych kolejny raz walkę o tytuł. Nic bardziej mylnego. Marek Sanecki i spółka najczęściej punktowali z ekipami z dołu stawki. Pokonali PGE S.A., ale w ostatniej kolejce, kiedy oba zespoły nie walczyły już o najwyższe cele. Na pewno na plus dla Dentystów zaliczyć należy urwanie punktów GOLDEN TULIP (5:5), czym praktycznie przekreślili szanse Hotelarzy na mistrzostwo.

 

Pechowcy sezonu

WEDEL – zawodnicy z Zamoyskiego długo liczyli się w walce o najniższy stopień na podium. Było to możliwe m.in. dzięki wspomnianej wygranej z OMS-em 3:2 w 6. kolejce (jedyny raz kiedy ci ostatni przegrali w zimowym sezonie). Sprawa rywalizacji o III pozycję miała rozstrzygnąć się w przedostatniej kolejce w meczu z GOLDEN TULIP. Czekoladowi mieli troszkę więcej podbramkowych sytuacji, dużo więcej rzutów rożnych, ale ostatecznie padł remis 2:2, który bardziej zadowolił Hotelarzy. Faktem jest, że Słodziaki mieli jeszcze jedną szansę na „pudło”, gdyż GOLDEN TULIP w finałowej serii spotkań uległo COMPENSIE 5:6. Jednak nie byli w stanie przeciwstawić się nieprawdopodobnie zmotywowanym graczom BGK i wyraźnie przegrali, co oznaczało dla WEDLA czwartą pozycję na koniec.

 

Wydarzenie sezonu

Tak dramatycznej i fascynującej rywalizacji o mistrzostwo nie przypominamy sobie w historii naszych rozgrywek. BGK i OMS szły ze sobą łeb w łeb, zremisowały w bezpośrednim starciu 4:4. Poza tym straciły punkty jeszcze tylko w jednym meczu. Zgromadziły po 25 punktów i sprawa mistrzostwa rozstrzygnęła się liczbą zdobytych bramek i to w ostatnich sekundach sezonu. Reprezentant BGK, Michał Ługowski, miał nieskrywaną przyjemność skierować piłkę do siatki i dać ogrom radości „Biało-Czerwonym”.

2020-07::1593643528-elit-iii-liga.jpg

 

ELIT IV Liga

Na czwartym poziomie rozgrywkowym przed ostatnią serią spotkań trzy czołowe ekipy miały tyle samo zdobytych punktów. Wówczas czekały je - jak się wszystkim wydawało - dość łatwe mecze. Najbardziej spodziewanym scenariuszem było status quo. Finał rozgrywek jednak mocno namieszał.

Drużyna sezonu

BENEFIT SYSTEMS – zadebiutowali w ELIT Lidze i już na samym początku historii swoich występów sięgnęli po mistrzowski tytuł. Zawodnicy z Placu Europejskiego potrafili wygrywać rywalizacje na styku. Bez tej umiejętności nie zakończyliby cyklu jako przodownicy stawki. Zdolność tę pokazali już na otwarcie gier. Wówczas do przerwy przegrywali z AVON 0:2, ale w drugich 20 minutach cztery gole czterech różnych zawodników sprawiły, że ostatecznie zwyciężyli z Różowymi 4:3. Najważniejsza potyczka dla Niebieskich odbyła się 5. marca, kiedy mierzyli się z głównym konkurentem do tytułu - Lionbridge. Od początku meczu mieli przewagę oscylującą wokół dwóch bramek. Skutecznie uciekali od „Lwów” przez pełne 40 minut i taką też różnicę dowieźli do końcowego gwizdka. Remis Pomarańczowych oraz PLL LOT w ostatniej serii spotkań spowodował, że to „Benefity” sięgnęły po złote medale. Gratulujemy!

 

Kozaki sezonu

Mateusz Latuszek / Michał Wesołowski / Krystian Pikuła – naszym zdaniem to właśnie ten tercet najbardziej przyczynił się do zdobycia przez BENEFIT SYSTEMS 24 punktów, które dały mistrzostwo. Mateusz w bramce był gwarantem jakości, pewności w grze zarówno na linii, jak i na przedpolu. Rosły golkiper miał to do siebie, że ustrzegał się spektakularnych pomyłek, drużyna zawsze mogła liczyć na niego i na jego podpowiedzi. Michał zaś starał się dyrygować defensywą zespołu. Wychodziło mu to nie najgorzej, gdyż Niebiescy byli jedną z trzech reprezentacji tracących najmniej goli w całej lidze. Potrafił również asystować, zanotował 6 takich zagrań. Z kolei Krystian znakomicie wywiązał się z roli snajpera. Trafiał do siatki w sześciu z siedmiu rozegranych meczów. Dodatkowo z ośmioma asystami był jednym z czterech zawodników, którzy byli najlepsi w tym aspekcie w całej lidze.

Wojciech Więcek / Jan Kącki – dwóch bardzo ciekawych ofensorów z reprezentacji KPMG, którzy także boiska ELIT Ligi po raz pierwszy odwiedzili wraz z początkiem tego roku. „Duet WK” – jak sami o sobie mówią – należy do młodego pokolenia zawodników - dynamicznych na zielonej murawie, świetnie wyszkolonych technicznie, wzajemnie szukających się w trakcie meczu i wreszcie bardzo dobrze rozumiejących się ze sobą. Już na inaugurację występów ekipy z finansowej „Wielkiej Czwórki” Wojtek i Janek pokazali, że mają całkiem sporo do zaoferowania. W wygranej rywalizacji z Auto Partner S.A. 7:2 obaj strzelili po dwa gole, a Wojtek dodatkowo zaliczył aż cztery asysty! Była to dokładnie połowa ostatnich podań Wojtka w całym sezonie. Z liczbą ośmiu kluczowych dograń był jednym z czterech graczy, którzy okazali się najlepsi w tej klasyfikacji. Janek zaś miał tylko jedną asystę mniej, a goli strzelił również siedem. Cechowała go nienaganna prezencja na boisku, z przyjemnością patrzyło się na ruchy tego zawodnika na zielonej murawie, zarówno z piłką, jak i bez niej.

RENMO – można powiedzieć „do trzech razy sztuka”. Trzeci sezon Pomarańczowych w naszych rozgrywkach i po raz pierwszy solidnie namieszali. W 6. kolejce jako jedyni w całym sezonie pokonali w boiskowej rywalizacji mistrzów - BENEFIT SYSTEMS - 4:2. W spotkaniu tym dwukrotnie do siatki trafił Lalo Longoria, a piękną bramkę z dystansu dołożył także Viktor Gandzha. Cudownej urody gole w ostatniej serii gier przeciwko KANTAR Polska zaprezentował również Maxim Ivanov. Wyróżniającymi się postaciami wśród ekipy ze wschodu byli też Vakho Tavdgiridze oraz Michał Janiak. Łącznie Pomarańczowi wykręcili bardzo dobry dorobek 21 punktów, który niemal dał im podium. Do tego zabrakło jednego „oczka”, ale mamy przeczucie graniczące z pewnością, że dla Vakho i spółki czas na odbiór medali jeszcze nadejdzie.

 

Zawód sezonu

KANTAR Polska – zespół, który zadziwia, po którym kompletnie nie wiadomo czego się spodziewać. Jesienią – także na czwartym szczeblu – przez długi czas szli jak równy z równym razem z późniejszymi mistrzami. Zimą zaś grali tak, że mało co się w tym kleiło. Cztery zdobyte punkty nie mogą cieszyć Sondażystów. Jedną z kluczowych spraw wydaje się to czy Marcin Rączka jest w formie i czy jest w stanie być solidnym wsparciem dla Michała Żurowskiego. W zakończonym sezonie niestety nie był. Biali w kilku z meczów mieli problem, aby poważniej zagrozić oponentom na ich połowie. Liczymy i kibicujemy, że letnia odsłona ELIT Ligi przyniesie dla nich lepszą grę.

 

Pechowcy sezonu

Lionbridge – wśród graczy z ul. Jutrzenki po powrocie do składu Jacka Tatara znów uformowało się dobrze znane, a także świetnie funkcjonujące, wyjściowe zestawienie. Lionbridge przez dłuższą część sezonu uchodziło za głównego faworyta do mistrzowskiego tytułu. „Lwy” bez większych problemów pokonywały takie przeszkody jak PLL LOT (6:0) czy Auto Partner S.A., nokautując wręcz Seledynowych 14:2! Wówczas na listę strzelców trzykrotnie wpisał się Kamil Sulisz, a dwukrotnie Dominik Rajca i wspomniany Jacek Tatar. Nawet golkiper, Wojciech Ziętek, zdobył bramkę. Do ostatniej kolejki Lionbridge prowadziło w tabeli, mając tyle samo punktów co PLL LOT oraz BENEFIT SYSTEMS. Wystarczyło tylko, aby wszystkie trzy drużyny wygrały, albo zremisowały. BENEFIT SYSTEMS zgarnęło trzy punkty, ale najpierw PLL LOT zremisował 5:5 z Auto Partnerem S.A., a następnie również Lionbridge wręcz sensacyjnie podzieliło się punktami z przedostatnim w tabeli AVON (3:3). Taki obrót spraw spowodował, że „Lwy” znalazły się na pozycji nr 2, z czego na pewno nie są zadowoleni.

 

Wydarzenie sezonu

Już dawno, jeśli w ogóle, nie widzieliśmy takiego scenariusza, aby przed ostatnią serią gier trzy liderujące drużyny miały tyle samo punktów na swoim koncie. Pikanterii przed finałem sezonu dodawał fakt, że każda z ekip w małej tabelce meczów bezpośrednich miała po trzy zdobyte punkty. Oznaczało to, że inna kolejność zespołów byłaby w przypadku dwóch drużyn z taką samą liczbą „oczek”. Jeszcze bardziej boleśnie przekonaliby się o tym zawodnicy Lionbridge, gdyby wygrali swój ostatni mecz z AVON. Wówczas liderzy przez dłuższą część sezonu mieliby tyle samo punktów, co BENEFIT SYSTEMS, ale nie zostaliby mistrzami z uwagi na stratę punktów przez PLL LOT. Ci ostatni znów balansowali wokół „pudła” i tym razem na nim się znaleźli.

 2020-07::1593643529-elit-iv-liga.jpg

 

ELIT V Liga

W ELIT V Lidze faworyt do złotych medali sukcesywnie wyłaniał się od inauguracji zimowego sezonu. Ekipa, która drugi raz z rzędu idzie jak po swoje w naszych rozgrywkach, przegrała jednak dwa mecze, czym zapewniła wszystkim emocje do końca rozgrywek.

Drużyna sezonu

ACCENTURE – „Liverpool z Siennej” – taki przydomek przylgnął do Seledynowych nie bez powodu. Od 2. kolejki jesieni (!) do 6. kolejki zimy włącznie ACCENTURE zdobyło komplet punktów. 14 wygranych meczów z rzędu, 42 zdobyte punkty na tyle samo możliwych – to siało postrach wśród oponentów. Młodzi, ale charyzmatyczni na boisku gracze, zdecydowani w swoich działaniach, tak jak jesienią, nie podpalali się kiedy oponenci byli blisko urwania im punktów. W trudnej rywalizacji z ACER wygrali 4:2. Porażki jednak przyszły. Zdarzyły się one wtedy, gdy rywal zaskakiwał ich swoją taktyką, tak jak uczyniło to CRIDO. Koronacja Seledynowych na mistrzów ELIT V Ligi została odroczona do ostatniej kolejki. ACCENTURE nie przestraszyło się stawki. Bardzo pewnie pokonali PHILIP MORRIS 9:2 i w swoim drugim sezonie w naszych rozgrywkach po raz kolejny sięgnęli po mistrzostwo. Gratulujemy!

 

Kozaki sezonu

Jakub Prus / Dawid Lebieda / Andrzej Jusiński / Patryk Kosiński – dwóch pierwszych reprezentantów ACCENTURE znalazło się już w tej rubryce po jesiennym sezonie. Nie mogło ich jednak zabraknąć także po cyklu ZIMA 2020. Jakub znów prezentował iście fenomenalną dyspozycję, jak na lidera przystało. Znamienna była sytuacja z ostatniego starcia z PHILIP MORRIS. Jeden z członków naszej obsługi szepnął do drugiego, żeby przyjrzał się jak gra Jakub, bo to świetny zawodnik. Kilka sekund po tych słowach wspomniany gracz przeprowadził kapitalną indywidualną akcję zakończoną pięknym strzałem w długi róg. Można zatem rzec, że wspaniałą grę pokazywał na zawołanie - na zawołanie przez cały sezon. Dawid ponownie pokazał jak potrafi rozgrywać i wykańczać. Czynił to zarówno efektywnie, jak i efektownie. Liczby mówią same za siebie – 16 goli i 10 asyst. Z kolei Andrzej i Patryk uwypuklili, czym jest właściwa gra w defensywie. Praktycznie przyklejali się do krytych przez siebie przeciwników, nie pozwalali na wygrywanie przez nich pojedynków 1 na 1, najczęściej wybijali im futbolówkę spod nóg.

CRIDO – Granatowi mają za sobą bardzo udany sezon. Po wygranym spotkaniu w 7. kolejce z GroupM 9:3 nawet Jakub Warnieło, który bardzo krytycznie podchodzi do gry swojej i kolegów, był zadowolony z tego występu. Razem z Jakubem Danilukiem tworzyli świetny defensywny duet. Ten ostatni był bodaj najlepszym zawodnikiem ekipy z Towarowej w przekroju całego sezonu. Wyjściowa pozycja defensora nie przeszkodziła mu, aby z 11. asystami być najlepszym w tej klasyfikacji (ex aequo z Jakubem Prusem z ACCENTURE). CRIDO swój moment chwały w zakończonym sezonie miało 4 czerwca. Wówczas przez niemal cały mecz remisowali bądź ulegali (to trwało dłużej) ACCENTURE. Nie zmieniali jednak swojej taktyki, cały czas trzymali się własnej połowy i czekali na kontry oraz błędy rywali. Doczekali się tego w samej końcówce i ze stanu 2:3 zrobiło się 4:3. Dwa decydujące trafienia uzyskał nie kto inny jak Jakub Daniluk. Nie bez znaczenia były jednak dwa wcześniejsze gole Kamila Karamańskiego. CRIDO łącznie zdobyło 20 punktów, tyle co TOYOTA Material Handling, ale z racji wygranego bezpośredniego spotkania 4:3 to Granatowi sięgnęli po srebrne medale.

Marek Gram / Krzysztof Gąsiewski – o tym, że Krzysztof Gąsiewski to snajper co się zowie, wiedzieliśmy od bardzo dawna. O tym, że gdy ma choćby pół sekundy na oddanie strzału z lewej nogi, to bramkarz drużyny przeciwnej musi się liczyć z wyciągnięciem piłki z siatki, również. To wszystko niezłomny Krzysztof potwierdził w rozgrywkach ZIMA 2020. Pomoc, jaką dostał wraz z początkiem nowego sezonu w postaci zasilenia TOYOTY MH przez Marka Grama, była nieoceniona. Marek okazał się być świetnym wzmocnieniem składu. Strzelił 17 goli i miał siedem asyst. Razem z Krzysztofem nękali defensywy kolejnych przeciwników. To właśnie ich bramki zatrzymały niesamowitą passę ACCENTURE. „Widlaki” pokonały Seledynowych 4:3. Po tym spotkaniu jasnym stało się, że gracze z Jaktorowa będą walczyć o podium. Byli bardzo blisko wicemistrzostwa, ale w ostatniej kolejce zremisowali z ACEREM 4:4 i spadli na trzecią pozycję. Podium jednak zachowali, a zatem sezon muszą zaliczyć do udanych.

 

Zawód sezonu

METTLER TOLEDO – Niebiescy rozbudzili apetyty na otwarcie gier pokonując, po bardzo dobrym i emocjonującym spotkaniu, PHILIP MORRIS 8:6. Jednak w kolejnych ośmiu meczach schodzili z boiska jako przegrani, niejednokrotnie tracąc bardzo dużo goli. Widać było, że zimą nie są w stanie nawiązać równorzędnej walki z konkurentami w ELIT V Lidze. Kuba Jasica robił co mógł w bramce, Luca Ingenito cały czas podpowiadał, ale wyniki nie były po myśli specjalistów od wag. Wydawało się, że w ostatnim spotkaniu sezonu z X-Trade Brokers Niebiescy również przegrają. Jednak po rzucie rożnym na siedem sekund przed syreną na 6:6 wyrównał Maciej Maćkowiak. Niech to będzie dobry prognostyk przed nowym sezonem dla ekipy METTLER TOLEDO.

 

Pechowcy sezonu

X-Trade Brokers – Przemek Lik, Marcin Bystros, Rafał Pamięta i Dawid Gołucki – ta czwórka swoimi licznymi występami w zimowym sezonie przypomniała stary, dobry, znany skład Brokerów. Dwaj pierwsi dobrze zbudowani defensorzy w większości spotkań grali bez zarzutu. Z kolei Rafał i Dawid dbali o walory ofensywne. Zwłaszcza ten ostatni nie tylko strzelał bardzo dużo goli (17), ale czynił to również w efektowny sposób. Dobra forma m.in. wymienionej czwórki powodowała, że Traderzy przez długi czas mieli podstawy, by myśleć o zajęciu pozycji na podium. Aby się na nim znaleźć musieli wygrać 16 i 18 czerwca odpowiednio z PANASONIC oraz METTLER TOLEDO. W szalonym pojedynku z Elektronikami okazali się jednak minimalnie gorsi, ulegając 4:5. Już ta przegrana przekreśliła szanse białych trykotów na „pudło”, ale pech dopełnił się w rywalizacji z Niebieskimi z MT. Brokerzy prowadzili 6:5, ale stracili zwycięstwo w ostatnich sekundach.

 

Wydarzenie sezonu

Zimą 2020 roku to w ELIT V Lidze mieliśmy przyjemność oglądania w akcji fantastycznie zorganizowany zespół ACCENTURE. Seledynowi znów sięgnęli po mistrzostwo, ale ekipy z miejsc 2. i 3., czyli CRIDO i TOYOTA MH znalazły sposób na ich pokonanie. Wydarzeniem sezonu jest także zdobycie korony króla strzelców przez gracza z zespołu, który zakończył zmagania na ósmej pozycji. Michał Wieloch z DLA Piper, bo o nim właśnie mowa, nie jest typowym snajperem, lubi się cofnąć po piłkę. Jednak z 20 trafieniami wygrał klasyfikację najlepszych goleadorów, czego serdecznie gratulujemy!

 2020-07::1593622613-elit-v-liga.jpg

 

ELIT VI Liga

W ELIT VI Lidze mieliśmy okazję oglądać w akcji drużynę, która ze wszystkich 86 ekip biorących udział w zimowych rozgrywkach, zdobyła najwięcej punktów. Byliśmy także świadkami walki do końca sezonu o to, kto znajdzie się na pozycjach 2. i 3. Druga część tabeli również była mocno spłaszczona.

Drużyna sezonu

SOLLERS CONSULTING – absolutni dominatorzy-terminatorzy ligi. Spośród boiskowych rywalizacji wygrali wszystkie. Żal, że nie mogli pojawić się na jednym meczu, gdyż istniała duża szansa, że zakończą sezon z kompletem 30 punktów. Granatowi chcieli tym samym powtórzyć wyczyn COCA COLI HBC z poprzedniego sezonu. To właśnie tę ekipę SOLLERS CONSULTING pokonali na inaugurację zimy, kończąc zarazem fenomenalną passę 12. zwycięstw z rzędu w wykonaniu Czerwonych. Wygraną tą gracze z Koszykowej pokazali, że potrafią triumfować w bardzo wyrównanych meczach. Sztukę tę pokazywali jeszcze kilkukrotnie, m.in. z TRMEW Obrót, kiedy tak jak z COCA COLĄ HBC zwyciężyli 4:2.

 

Kozaki sezonu

SOLLERS CONSULTING – uznaliśmy, że ekipa z największym dorobkiem punktowym w całej ELIT Lidze zasługuje na to, by znaleźć się w dwóch rubrykach. Granatowi, jeśli chodzi o defensywę mieli piekielnie dwa mocne punkty. Między słupkami Mati Jaje-Mierzyński, który już po raz wtóry został najlepszym golkiperem sezonu ligi. W obronie Marcin Łyczkowski, z którym nie chcielibyśmy się mierzyć w pojedynku ciało w ciało. Z przodu zaś o sile SOLLERS CONSULTING stanowili Jaroslaw Afenkin oraz Jędrzej Żerek. Pierwszy z nich potwierdził to, do czego zdążył nas już przyzwyczaić, czyli świetne zwody w pojedynkach 1 na 1 i jeszcze lepsze uderzenie z lewej nogi. Z kolei Jędrzej objawił się zimą jako ekspert od przeprowadzania pięknych dla oka indywidualnych akcji, najczęściej kończonych strzeleniem gola. Łącznie zdobył ich 15, a Jaroslaw 11, dokładając do tego dziewięć asyst.

Przemek Cegiełko / Karol Jankowski – Karol Jankowski po raz drugi z rzędu melduje się u nas w podsumowaniach jako „kozak sezonu”. Nikogo nie może to jednak dziwić, ponieważ dyspozycja Karola ponownie była „kozacka”. Ofensor COCA COLI HBC wygrał klasyfikację asystentów, notując 12 takich podań. Taką samą liczbę Karol osiągnął, jeśli chodzi o strzelone gole. Dokładnie 25% swojego dorobku osiągnął w wygranym z ETV Ulubioną starciu 11:5, które przeważyło o wicemistrzostwie dla jego drużyny. Przemek Cegiełko zaś w zakończonym właśnie sezonie zadebiutował na boiskach ELIT Ligi. Rozegrał sześć meczów i strzelił bagatela 27 goli! Trudno nam znaleźć kogokolwiek w całej stawce, kto mógłby się pochwalić taką średnią. Taki dorobek dał mu rzecz jasna koronę króla strzelców. COCA COLA HBC zimą jak zwykle słynęła z odrabiania strat. W 5. kolejce Czerwoni ulegali do przerwy STANLEY BLACK&DECKER 1:5, by ostatecznie zwyciężyć 7:5. Przemek strzelił wówczas pięć goli, potwierdzając tym samym jak skutecznym jest napastnikiem.

Korneliusz Górniak / Konrad Kuzebski – duet, który miał ogromny wpływ na to, że ETV Ulubiona zakończyła sezon na trzecim stopniu podium. Korneliusz uplasował się na drugiej pozycji w klasyfikacjach strzelców i kanadyjskiej. Strzelił 21 goli, a w „kanadyjczyku” uzyskał 30 punktów. Średnio na mecz zdobywał hat-tricka. Do siatki trafił w każdym spotkaniu, w jakim wystąpił. W działaniach ofensywnych zawsze dzielnie wspierał go Konrad. W wygranym meczu z HOOK BENZ 8:2 obaj gracze trafili po cztery razy. Blondyn występujący z numerem „21” na plecach był także uosobieniem twardej, fizycznej gry Ulubieńców, która zaprocentowała zwłaszcza w rywalizacji z BOLT, w której zawodnicy z Nowego Światu triumfowali 6:3. Było to kluczowe zwycięstwo w kwestii zajęcia III miejsca na koniec sezonu.

 

Zawód sezonu

STANLEY BLACK&DECKER – jesienią 10 punktów i miejsce numer 8 w ELIT V Lidze. Wydawało się, że zimą, szczebel niżej, występując drugi sezon z rzędu w podobnym, ugruntowanym już składzie, Narzędziowcy zdobędą więcej „oczek” i wykręcą wyższą lokatę w tabeli. Niestety skończyło się na niższej pozycji i skromniejszym dorobku punktowym. Wciąż to zgranie Czerwonych, które i tak się poprawia, nie może zaprocentować przez pełne 40 minut. Za pozytywy związane z meczami STANLEY BLACK&DECKER należy odbierać dwa pełne emocji widowiska z COCA COLĄ HBC oraz BOLT. To drugie, w którym Przewoźnicy wygrali 8:6 było dużą dawką dobrego futbolu w ostatnim dniu gier przed zawieszeniem rozgrywek.

 

Pechowcy sezonu

BOLT – Bardzo sympatyczny zespół, który po 5. pozycji jesienią zaliczył awans z ELIT VII do VI Ligi. Być może Miętowi z racji bycia chimeryczną drużyną - jeśli chodzi o wyniki - nie uchodzili za faworytów do „pudła”, to jednak narobili sobie apetytu i szans na nie po kapitalnym meczu z COCA COLĄ HBC wygranym 6:1. Starcie z 9. kolejki z ETV Ulubioną było kluczowe dla losów rywalizacji o najniższy stopień podium. Od początku spotkania Przewoźnicy musieli gonić wynik. W pewnym momencie doszli rywali na jednego gola. Wówczas wykazali się dekoncentracją i Ulubieńcy ponownie odskoczyli. Jeśli tutaj mieli niewystarczającego pecha, to na koniec sezonu niedużo im brakowało, by odebrać punkty SOLLERS CONSULTING, ale Granatowi jak zwykle w końcówce okazali się nieco lepsi.

 

Wydarzenie sezonu

Trudno o wyróżnienie jednego. Raz jeszcze musimy podkreślić fantastyczną postawę mistrzów, którzy pozornie niewielkim nakładem sił ofensywnych (49 goli) wygrywali wszystkie mecze. Jak nikt inny potrafili jednak punktować swoich rywali. Na duży plus postawa COCA COLI HBC, która po mistrzostwie w ELIT VIII Lidze dokłada srebrne medale dwa szczeble wyżej. Czerwoni oraz ETV Ulubiona na samym finiszu gier wyrwali miejsce na podium. Naszą uwagę zwróciły również ciekawe i wyrównane starcia pomiędzy następującymi drużynami z drugiej części stawki: BOLT, STANDARD CHARTERED, HOOK BENZ, Ebury Polska, STANLEY BLACK&DECKER oraz SPICY Mobile.

 2020-07::1593643531-elit-vi-liga.jpg

 

ELIT VII Liga

Na siódmym szczeblu rozgrywkowym o mistrzostwo walczyły dwie niemal nieomylne na przestrzeni całego sezonu drużyny. O trzeciej pozycji na podium zadecydował czerwcowy dreszczowiec. ELIT VII Liga w zakończonym cyklu uraczyła wszystkich ogromem wyrównanych i obfitych w gole spotkań.

Drużyna sezonu

MENARD – wyjątkowo postanowiliśmy wyróżnić zespół, który nie zdobył tytułu, ale uplasował się tuż za plecami mistrza. Inżynierowie z Powązkowskiej rozegrali swój ósmy sezon w ELIT Lidze. W siedmiu poprzednich toczyli zmagania na najniższym szczeblu. Pomimo 7. pozycji w tabeli, jesienią awansowali o jeden poziom rozgrywkowy. Jak się okazało, fenomenalnie zareagowali na ten skok w ligowej hierarchii. Zdobyli 25 punktów na 30 możliwych i ani myśleli odstawać w rywalizacji o mistrzostwo z ASTEK Polska. Z ośmiu wygranych meczów w aż sześciu różnica między Czerwonymi a oponentami wyniosła maksymalnie dwa gole. To była największa umiejętność ekipy MENARD – wygrywanie spotkań na styku. W swoich szeregach mieli stały skład, który widać było, że z tygodnia na tydzień rozumie się ze sobą coraz lepiej. Był to m.in. najlepszy bramkarz ligi - Marcin Szyda, lider - Marcin Biliniak, nigdy nieodpuszczający - Przemek Wyrzykowski i w końcu – naszym zdaniem – najlepszy gracz drużyny Paweł Szypulski.

 

Kozaki sezonu

Jakub Wysocki / Michał Wierzchowski – w dużej mierze to właśnie ten duet stał za kapitalnymi wynikami ASTEK Polska w sezonie ZIMA 2020. Zarówno Jakub, jak i Michał zaprowadzili zespół z Mokotowskiej do mistrzostwa ELIT VII Ligi. Między innymi dzięki nim Zieloni zdobyli aż 26 „oczek”. W każdym ze spotkań obaj Gracze „W” notowali bardzo dużo punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Finalnie z 26 takimi zagraniami najlepszy w niej był (ex aequo z dwoma innymi zawodnikami) Jakub. Michał zdobył zaledwie dwa punkty mniej. ASTEK Polska w zakończonym cyklu wygrał osiem meczów i dwa zremisował. Wspomniany duet w potyczkach, kiedy zespół tracił punkty, uchronił go od porażek. W 3. kolejce w meczu z Multiconsult specjaliści od outsourcingu do 30. minuty przegrywali 0:3. Akcja Jakuba i Michała z 37. dokończyła skuteczną pogoń na remis 3:3. W najważniejszym zaś starciu z drużyną MENARD długo było 0:0. Prowadzenie Inżynierom dopiero w 33. minucie zapewnił Piotr Ziółkowski. Kilka chwil później duet doskonały z ASTEK Polska swoją akcją doprowadził do remisu i tak naprawdę już wtedy zapewnił ekipie z Mokotowskiej mistrzostwo.

BOŚ Bank – Bankowcy w podsumowaniach za sezon JESIEŃ 2019 znaleźli się w rubryce „pechowcy sezonu”. Wtedy bowiem zagrali bardzo dobre trzy miesiące w swoim debiucie w ELIT Lidze, ale w tabeli uplasowali się na najbardziej nielubianej czwartej pozycji. W wydłużonym zimowym cyklu również im to groziło. Sprawa najniższego stopnia na podium rozstrzygnęła się 16 czerwca. Tego dnia „Zielono-Biali” nie mogli ulec drużynie AGFA, która wygrywając znacznie przybliżyłaby się do „pudła”. W tym meczu padł jednak remis 2:2, a my wciąż mamy przed oczami świetną interwencją Piotra Misiaka z samej końcówki. Strzelec wyborowy Poligrafików - Piotr Grduszak (o którym za chwilę) oddał strzał głową, a golkiper Bankowców ostatkiem sił odbił futbolówkę na słupek. Zieloni jako jedyni pokonali MENARD (6:3), a w tym triumfie swoim hat-trickiem bardzo pomógł Filip Paczkowski. Na uzyskanie przez BOŚ BANK 21 punktów duży wpływ mieli również Krzysztof Kwiryng czy Piotr Wawrzyniec.

Piotr Grduszak – Takiego snajpera chciałaby mieć każda drużyna, a mieli go debiutanci z AGFA GRAPHICS. Piotr był gwarantem goli takim jak Robert Lewandowski dla Bayernu Monachium. W dziesięciu meczach tylko w jednym nie znalazł drogi do siatki. Sezon zakończył z 24 trafieniami i został królem strzelców ELIT VII Ligi. Zdobywał bramki w najprzeróżniejszych sytuacjach. Z lewej nogi, prawej, głową, dokładając tylko stopę, ale również samemu wypracowując sobie okazję. Najbardziej obfite w gole mecze rozegrał z netCompany oraz CHEIL, kiedy pięciokrotnie pokonywał bramkarzy obu ekip.

 

Zawód sezonu

MOBICA – Gdzie te czasy, gdy MOBICA półtora roku temu zdobywała mistrzostwo? Od tamtej pory każdy kolejny sezon graczy w białych koszulkach to okupowanie pozycji w dolnej części tabeli. Zimowy cykl był w tym aspekcie czwartym z rzędu, a teraz boli to o tyle bardziej, że zawodnicy ze Skierniewickiej zamknęli stawkę z zaledwie czteropunktowym dorobkiem. Pozytywem zaś jest, że jedyną wygraną odnieśli w rywalizacji z reprezentantami CHEIL, którzy to zajęli VI miejsce. W kilku spotkaniach MOBICE brakowało bardzo niewiele, aby zremisować bądź wygrać. Na długo zapamiętamy szalony mecz z MENARD (5:6), kiedy Piotr Gilert, Joseb Otskheli i spółka cztery bramki zdobyli po rzutach rożnych!

 

Pechowcy sezonu

AGFA – pierwsze cztery kolejki zwiastowały walkę Poligrafików nawet o mistrzostwo ELIT VII Ligi. AGFA zdobyła w nich komplet 12 punktów i miała imponujący bilans bramkowy 26-9. W następnym spotkaniu - w pierwszym z tych najważniejszych - mierzyła się z ekipą MENARD. Z przebiegu gry zasługiwała na co najmniej jeden punkt. Jednak końcówka należała do oponentów i Czerwoni ulegli 2:4. O niesamowitym pechu gracze z ul. Jutrzenki mogli mówić zwłaszcza w przedostatnim starciu z BOŚ BANKIEM, które było kluczowe dla losów rywalizacji o III miejsce. Wówczas przez około połowę spotkania prowadzili - najpierw 1:0, później 2:1. W momentach, w których Bankowcy doprowadzali do wyrównania, Poligraficy byli stroną przeważającą. Najlepiej to było widać w samej końcówce. Piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do siatki „Zielono-Białych” (o sytuacji Piotra Grduszaka pisaliśmy trzy akapity wyżej). Ostatecznie padł remis 2:2 i AGFA pomimo kapitalnego startu zakończyła sezon na czwartej pozycji.

 

Wydarzenie sezonu

Niesłychana rywalizacja o mistrzostwo i zwycięzcy klasyfikacji asystentów. Na początku podsumowania ELIT VII Ligi pisaliśmy o malutkim marginesie błędu drużyn ASTEK Polska i MENARD. Obie te ekipy w drodze po tytuł straciły punkty tylko raz (nie licząc bezpośredniej rywalizacji, w której padł remis 1:1). To pokazuje jak godnymi rywalami były dla siebie. Wielkie brawa dla obu zespołów, które zagrały sezon niemal idealny.

Nieczęsto zdarza się, by którąś z indywidualnych klasyfikacji wygrali reprezentanci z drużyny, która zakończyła sezon w środku stawki. Tak się jednak stało w zakończonym zimowym sezonie. Liczbą 12 asyst popisali się Damian Kujawa oraz Eryk Malinowski grający w CHEIL. Było to wynikiem ofensywnego stylu gry Czarnych. Zdobyli 57 bramek, co uczyniło ich najlepszymi ofensorami w lidze (ex aequo z ASTEK Polska).

 2020-07::1593643531-elit-vii-liga.jpg

 

ELIT VIII Liga

O mistrzostwo ELIT VIII Ligi walczyły dwie debiutujące w rozgrywkach ekipy. Rywalizacja ta na dobrą sprawę zakończyła się przed wymuszoną przerwą, ale walka o najniższy stopień na podium trwała do ostatnich minut zimowych rozgrywek.

Drużyna sezonu

W17 – Meblarze z Ursusa zadebiutowali w ELIT Lidze w sposób wymarzony. Zdobyli tytuł na ósmym poziomie rozgrywkowym, gromadząc na swoim koncie 24 punkty na 30 możliwych. W swoich szeregach Bordowi mieli króla strzelców oraz najlepszego asystenta, którym został Mariusz Fiodorow z 12 takimi zagraniami. Choć W17 zaliczyło dwie porażki, w tym jedną dość niespodziewaną, to okazali się jednak zdecydowanie najrówniej grającą drużyną. Co chyba najistotniejsze, gracze tego zespołu wygrywali najważniejsze spotkania z bezpośrednimi rywalami o tytuł. W 3. kolejce zwyciężyli z Microsoftem 5:1, w 4. pokonali ARUP 3:1. W końcu, w decydującym starciu w 8. serii gier, bardzo pewnie zainkasowali trzy punkty z RKS Huwdu, triumfując 5:1. Zespołowi W17 gratulujemy mistrzostwa w debiutanckim sezonie!

 

Kozaki sezonu

Grzegorz Arasimowicz – snajper, co się zowie. Nie tylko król strzelców ELIT VIII Ligi, ale także jeden z dwóch najlepszych goleadorów w całej stawce 86 drużyn w sezonie ZIMA 2020. 29 zdobytych bramek w dziewięciu meczach daje średnią powyżej hat-tricka na jedno spotkanie! Bramkarzy oponentów nie udało mu się pokonać tylko w dwóch meczach. Było to na otwarcie sezonu, gdy całe W17 nie trafiło do siatki Havas Media oraz w starciu z RKS Huwdu, kiedy Grzegorz asystował przy jednym z trafień. W pozostałych potyczkach napastnik Bordowych zawsze znajdował drogę do bramki przeciwników. Prawdziwe strzeleckie show urządzał sobie w meczach z Teleperformance oraz Euler Hermes, kiedy zdobywał odpowiednio 7 i 6 goli.

Havas Media – był to drugi sezon Medialnych w naszych rozgrywkach. Względem pierwszego cyklu zaliczyli przeskok o sześć pozycji w górę. Były spotkania Czarnych, w których dziwiliśmy się, że dysponując takim potencjałem w składzie, nie osiągają wyników na miarę swoich możliwości (przykładem choćby porażka ze Stockiem 2:6). Jednak końcówka niezwykle zaciętej rywalizacji kilku ekip o podium należała do nich. Najpierw w drugich 20 minutach zdominowali ARUP i finalnie wygrali 8:3, a w ostatniej kolejce pokonali RIDERS Express 2:1. Z Kurierami wynik spotkania otworzył Michał Floras, który był wówczas najlepszy na placu. Defensor Havas Media odegrał również dużą rolę w wyrwanym triumfie z Teleperformance 4:3. Zawodnicy z Dziekońskiego w swoich szeregach mieli również najlepszego bramkarza ligi - Marcina Olczaka. Z tyłu tak pewni gracze, a z przodu nieschodzący z wysokiego poziomu Filip Olender oraz najlepszy strzelec drużyny, Paweł Stelmaszczyk (10 goli). Te elementy musiały sprawić, że Czarni zakończyli sezon z oczekiwanym dla siebie efektem, czyli III miejscem. Gratulujemy!

Marek Oleszkowicz – za nami drugi sezon występów ARUP w ELIT Lidze i po raz drugi najważniejszą postacią drużyny był Marek Oleszkowicz. Co prawda Projektanci w swoim pierwszym cyklu zajęli 5. pozycję, a teraz byli wyżej tylko o jedno miejsce, to jednak była to już inna gra. 19 zdobytych punktów, a nie 13, 48 strzelonych goli, a nie 31 i walka do samego końca o „pudło”. Napastnik z numerem „10” na plecach jeszcze bardziej, niż jesienią, pokazał, że był prawdziwym liderem ekipy. Nie tylko wyczekiwał w polu karnym rywali na podania od partnerów, ale również osobiście mijał oponentów, tworząc sobie samemu świetne sytuacje podbramkowe (takie zjawisko obserwowaliśmy dużo częściej). Udanymi autorskimi zagraniami napędzał Białych do jeszcze lepszej gry. W całym sezonie strzelił 23 gole!

 

Zawód sezonu

Euler Hermes – kolejna z drużyn, która w podobnym składzie zagrała drugi sezon z rzędu w ELIT Lidze. Jesienią Niebiescy wygrali cztery z dziesięciu spotkań. Potrafili pokonać m.in. brązowych medalistów z TRMEW Obrót, a w żadnym z przegranych meczów nie odstawali od oponentów. Pierwsza połowa zimowego rozdania dawała nadzieję na kolejny niezły sezon w wykonaniu Ubezpieczycieli. Druga część rywalizacji to już jednak wysokie porażki i cykl zakończony ze skromnym dorobkiem 5 punktów.

 

Pechowcy sezonu

Microsoft – Programiści byli jedną z pięciu drużyn w ELIT VIII Lidze, która zimowym sezonem otwierała swoją historię gier w naszych rozgrywkach. Do marca, do czasu przerwy, Szymon Kulczykowski i spółka byli w górnej części stawki. W ostatnich dwóch kolejkach miało wyjaśnić się czy Microsoft znajdzie się na podium. Najpierw gracze tego zespołu nie byli w stanie złamać defensywy RIDERS Express na tyle, na ile potrzebowali i ulegli 5:6. Natomiast na koniec sezonu niemal całą drugą połowę atakowali Stock Polska, w ostatnich sekundach trafili z bliskiej odległości w słupek i przegrali z producentami alkoholi 1:2. Spośród debiutantów finalnie Biali zakończyli cykl na najniższej pozycji, bo na 8., ale do trzeciego miejsca stracili tylko cztery punkty! Te „oczka” stracili – jako się rzekło – pechowo w ostatnich dwóch kolejkach.

 

Wydarzenie sezonu

Ciekawi debiutanci i walka o podium. W17 mistrz, RKS Huwdu m.in. z Marcinem Kleniewskim, Adrianem Wiktorowskim czy Damianem Tkaczykiem z 20 punktami na koncie na pozycji numer dwa. Pechowi, ale również bardzo dobrze grający reprezentanci Microsoft. Wreszcie ekipy STOCK Polska oraz RIDERS Express, u których na przestrzeni całego sezonu cały czas widzieliśmy poprawę w grze. „Granatowo-Czerwoni” z liderami w osobach Patryka Cygana i Daniela Iwana coraz lepiej rozkładali siły na pełne 40 minut. Kurierzy z każdym kolejnym meczem pokazywali, że ekspresowi są nie tylko z nazwy. To właśnie „Biało-Niebiescy”, ARUP, Microsoft oraz Havas Media do ostatnich spotkań sezonu byli zamieszani w walkę o najniższy stopień na podium. Ta rozstrzygnęła się w bezpośrednich starciach już w czerwcu.

2020-07::1593643532-elit-viii-liga.jpg