#8 Kolejka - Podsumowanie - WIOSNA 2020

24/08/2020

ELIT I Liga

OMS – DT.

Na początek przedostatniej kolejki fazy zasadniczej w ELIT I Lidze obejrzeliśmy starcie OMS z DT. Druga z tych ekip po dwóch tygodniach pauzy wróciła na zieloną murawę z naładowanymi akumulatorami. Widać to było od pierwszego gwizdka, gdyż już w 1. minucie wyszli na prowadzenie. W kolejnych fragmentach długo nie padały gole. Obaj bramkarze dobrze wywiązywali się ze swoich obowiązków. OMS dopiął w końcu swego jeszcze przed przerwą. Najpierw do siatki trafił jeden z najlepszych na placu Adam Narczewski, a po chwili Krzysiek Sobolewski. Kilka minut po wznowieniu gry DT. wyrównało. Był to najlepszy okres gry Czerwonych w drugiej połowie. Później widać było, że grają bez zmiany i nieco opadli kondycyjnie. Zaś OMS raz po raz wrzucał na boisko swoich zmienników, którzy potrafili napędzać akcje. Czynili to MVP meczu Krzysiek Rutkowski czy jak zawsze dobrze wyglądający lewonożny Konrad Osiński. Swoją bramkę zdobył wracający po krótkiej kontuzji Paweł Staniszewski. OMS zwyciężył 7:3 i rundę zasadniczą kończy z bardzo okazałym dorobkiem 18 punktów. W półfinałach Czarni najprawdopodobniej zmierzą się z drużyną HYABAK. DT. w środę zagra jeszcze z Papadensami i pomimo pozycji obu ekip w tabeli czujemy, że nie będzie to jednostronne spotkanie.

Fizjoterapia Polska – MITRA

Oczekiwaliśmy, że ostatnie środowe spotkanie w elicie elit będzie najbardziej wyrównane. Tak rzeczywiście było. Fizjoterapia Polska oraz MITRA stworzyły widowisko, w którym do końca nie było wiadomo, kto zwycięży. W początkowych minutach lepiej prezentowali się Biali. Wykorzystywali wolne przestrzenie, jakie tworzyły się w szeregach defensywnych oponentów. Nie mogli jednak żadnej z sytuacji zamienić na gola. Później obudzili się Fizjoterapeuci i to oni w 15. minucie wyszli na prowadzenie. Damiana Białka pokonał Mariusz Wądołowski. Po dobrej akcji Pawła Żwirbli szybko jednak wyrównał Mateusz Kowalczyk. Wydawało się, że na przerwę obie ekipy zejdą z wynikiem 1:1, ale w ostatniej sekundzie pierwszej połowy dla Fizjoterapii trafił Tomasz Ćwik. W drugich 20 minutach to znów MITRA miała więcej z gry. W obronie dobrze grał Marcin Borzęcki, natomiast z przodu raz po raz zagrożenie stwarzali Mateusz Kowalczyk czy Sebastian Urbańczyk. Jednak bramka Fizjoterapii długo była jak zaczarowana. Tomasz Sieciechowicz trafiał najpierw w poprzeczkę, a potem w słupek. Chwilę po obiciu boku bramki przez Tomasza, Biali wyrównali na 2:2. Z lewej nogi gola strzelił Sebastian Urbańczyk. Zawodnik ten asystował w 38. minucie. Również lewą stopą zwycięską bramkę zdobył Robert Dębski. MITRA choć minimalnie, to zasłużenie wygrała 3:2. Tym samym Biali znacząco przybliżyli się do półfinałów. Błękitni zaś powalczą o dobre rozstawienie przed meczami o miejsca 5-8.

 

ELIT II Liga

EY – BENEFIT SYSTEMS

Przed starciem tym w lepszej sytuacji było BENEFIT SYSTEMS. Niebiescy mieli dziewięć punktów. Natomiast dla EY był to ostatni dzwonek, aby włączyć się w rywalizację o półfinały, gdyż Szarzy przegrali trzy z wcześniejszych pięciu meczów. Zawodnicy z Ronda ONZ od pierwszego gwizdka pokazywali swoją wyższość nad oponentami. Już w 2. minucie sytuację trzech na jednego pewnie wykończył Mateusz Paliszewski. Kilka chwil później Mateuszowi ponownie wystarczyło skierować piłkę do pustej bramki. Tym razem precyzyjnym podaniem popisał się Piotr Walkowiak. W 14. minucie gracz z nrem 9 na plecach miał już na koncie hat-tricka. Za moment jedną z najlepszych okazji miało BENEFIT SYSTEMS, ale po rzucie rożnym Zbigniew Hanszke uderzył w słupek. Zawodnicy EY błyskawicznie wyprowadzili kontrę i jeszcze przed przerwą praktycznie wyjaśnili kwestię rozstrzygnięcia w środowym meczu. W 17. minucie bramki zdobywali Tomasz Stanisławski oraz Piotr Walkowiak. W drugiej odsłonie dominacja Finansistów nie malała. Wszystkie cztery gole, jakie strzelali, były wynikiem dużej przewagi pozycyjnej na połowie rywali. Autorami ich byli Bartosz Róg, Mateusz Paliszewski, Artur Jatczak oraz Piotr Walkowiak. EY dzięki wygranej awansowało z ósmej na piątą pozycję i ma wszystkie karty w ręku, aby znaleźć się w najlepszej czwórce. Podobnie jak BENEFIT SYSTEMS, które tak jak Szarzy rozegrali sześć spotkań i mają na swoim koncie dziewięć punktów.

InPost – WEDEL

Tak jak w przypadku ELIT I Ligi, tak przy drugim szczeblu, prognozując najciekawszy mecz kolejki, nie pomyliliśmy się. InPost oraz WEDEL, czyli dwa zespoły liczące się w walce o półfinały na zapleczu elity, stworzyły bardzo wyrównane widowisko. Zdecydowanie lepiej w tę potyczkę weszły Paczkomaty. Bramki Kuby Binerowskiego z główki oraz Mateusza Mazalona z prawej nogi dały prowadzenie Czarnym 2:0 już po pięciu minutach. WEDEL starał się grać wysokim pressingiem. Jeśli Czekoladowi dochodzili już do sytuacji – m.in. w ten sposób – to mieli problem z celnością uderzeń. Po kwadransie przełamali jednak strzelecki impas. Bramkę kontaktową zdobył Artur Herman. Chwilę później na 2:2 wyrównał Dariusz Nowak i z takim rezultatem obie drużyny udały się na krótką przerwę. W drugie 20 minut znów lepiej wszedł InPost. Po mocnym strzale od poprzeczki drugie trafienie uzyskał Mateusz Mazalon. Dwie minuty później trzech rywali minął Patryk Radzik i pokonał Pawła Antosiaka. Scenariusz obu części potyczki był bliźniaczo podobny. WEDEL ponownie zaczął strzelać w końcowych minutach. W ciągu 53 sekund sposób na pokonanie Kuby Rebryka znajdowali Dariusz Nowak oraz Mateusz Nejman. Wynik nie uległ już zmianie i padł remis 4:4. Taki rezultat nie satysfakcjonuje żadnej z ekip. Obu pozostał do rozegrania jeden mecz. WEDEL ma 10 punktów, a InPost 8. Ci pierwsi aby awansować do TOP 4 muszą wygrać z BENEFIT SYSTEMS i kibicować Paczkomatom w starciu z EY. Natomiast InPost musiałby oczywiście pokonać EY, w starciu WEDEL – BENEFIT SYSTEMS liczyć na remis, a w meczu EY – BGK na wygraną tych drugich.

 

ELIT III Liga

CRIDO – PGE S.A.

Zarówno CRIDO, jak i PGE S.A. przed bezpośrednim meczem znajdowały się w dolnej części stawki. Granatowi w poprzednich starciach pokonywali drużyny z czołówki – BIC oraz PLL LOT. Czerwoni natomiast pierwszą wygraną w obecnym cyklu odnieśli tydzień wcześniej, triumfując nad groupM 7:3. W czwartkowych zawodach długo nie oglądaliśmy goli. Wydawało się, że w pierwszej odsłonie nikt nie trafi do siatki. Z błędu postanowił wyprowadzić wszystkich jednak Andrzej Szostak, zdobywając bramkę tuż przed zejściem na przerwę. W drugiej części rywalizacji skuteczne zaczęło być również CRIDO. Gole dla Granatowych strzelali Jakub Warnieło oraz Kamil Karamański, dzięki którym w 32. minucie ekipa z Towarowej wyszła na prowadzenie. Warto wspomnieć, że pierwszy raz od czerwca na murawie przy Międzyparkowej pojawił się Bindas Volodia, który także dodał jakości w grze CRIDO. Wydawało się, że wicemistrzowie z poprzedniego cyklu na piątym szczeblu dowiozą wygraną. Jednak znów PGE postanowiło włączyć trzeci bieg w końcówce połowy. Trafienia Łukasza Szabata, Pawła Stępnia oraz Rafała Pruszyńskiego całkowicie odmieniły losy meczu i to Czerwoni zwyciężyli 4:2. Dzięki tej wygranej Energetycy zanotowali skok w tabeli i plasują się na siódmej pozycji. Zaś CRIDO spadło na dziesiątą lokatę.

RENMO – Office Team

W przedmeczowej zapowiedzi zastanawialiśmy się czy obie ekipy po raz pierwszy w obecnym cyklu podzielą się w swoim spotkaniu punktami. Zaznaczaliśmy również, że Office Team to drużyna często rozgrywające zacięte potyczki – tak jest od kilku sezonów. Jak się okazało, Biali znów zagrali widowisko z gatunku na styku. Czwartkowe show rozegrał Konrad Kozłowski. Ofensor Office Teamu już w 1. minucie otworzył wynik. Kilka chwil później golkiper Białych Dominik Pajda pechowo skierował futbolówkę do własnej siatki. Nie minęło jednak zbyt dużo czasu, a Konrad Kozłowski ponownie uzyskał trafienie. W 15. minucie RENMO znów wyrównało za sprawą Alexa Chuiki. Tak wyglądał ten mecz, Office Team uciekał, RENMO goniło. Konrad i Alex byli z pewnością najbardziej dynamicznymi zawodnikami na boisku. Nie oglądaliśmy jednak wysypu sytuacji podbramkowych, gdyż w obronie dobrze spisywali się Viktor Gandzha i Kacper Konopiński. Widzieliśmy za to dużo akcji świadczących o tym, że technika nie jest obca graczom obu drużyn. Dziewięć minut po przerwie Konrad Kozłowski skompletował hat-tricka. Uczynił to po zdecydowanie najładniejszej bramce. Pomarańczowi wściekle atakowali, aby po raz trzeci dogonić oponentów. Lalo Longoria w świetnej okazji przeniósł piłkę nad poprzeczką. Jednak zawodnicy ze wschodu dopięli swego. W ostatniej minucie gola na 3:3 strzelił nie kto inny jak Alex Chuika. RENMO ma w tej chwili na swoim koncie cztery punkty, a Office Team dziesięć.

 

ELIT IV Liga

MARWICK – AGFA

W rywalizacji tej upatrywaliśmy absolutnego szlagieru ostatniego dnia zmagań w ósmej kolejce. Wszak mierzyli się dwaj kandydaci do mistrzostwa. MARWICK miał na swoim koncie 15 punktów, a AGFA 13. Potyczka ta jawiła się także jako starcie najlepszych snajperów ligi – Bartosza Kota oraz Piotra Grduszaka. Ten pierwszy szybko strzelił swojego gola, już w 3. minucie dał prowadzenie Pomarańczowym. Kilka chwil później biegł po być może drugie trafienie. Jednak pędząc w kierunku bramki Czerwonych został wypchnięty przez jednego z rywali. Sędzia wskazał na rzut wolny, a zawodnika Poligrafików ukarał czerwoną kartką. MARWICK miał pięć minut gry w przewadze, ale nie wykorzystał jej, utrzymał się wynik 1:0. Taki rezultat nie zmienił się już do przerwy. Tuż po wznowieniu gry po strzale głową bramkę zdobył Yevgeniy Antonov. Zaś w 26. minucie na listę strzelców wpisał się Leszek Boguszewski. Po raz drugi asystował Łukasz Ciołecki. Leszek podkreślił zatem swój wspaniały występ. W obronie zaliczył niesamowicie dużo skutecznych interwencji i zasłużenie został wybrany MVP zawodów. M.in. dzięki niemu bramkarz MARWICK Kamil Kowalczyk nie był zbyt często zmuszany do obron. Jednak w ostatniej minucie również on przysłużył się do zagrania meczu przez Pomarańczowych na zero z tyłu. Zatem MARWICK uciekł Poligrafikom i z 18 punktami wciąż jest na czele stawki.

ACER – DENTAL DOCTOR

Widząc tak pewną wygraną konkurentów do tytułu, do swojego spotkania przystąpił ACER, który także zgromadził do tej pory 15 punktów. Za rywali mieli DENTAL DOCTOR, którzy z pięcioma „oczkami” okupowali przedostatnią pozycję. Czarni jednak pokazali już, że potrafią spłatać figla faworytom, remisując m.in. z AGFĄ 3:3. Jak się okazało, również w ostatni czwartek sprawili sporo problemów oponentom z górnej części stawki. Jako pierwszy na prowadzenie wyszedł ACER po golu w 12. minucie Adama Szczęsnego, ale po chwili z najbliższej odległości wyrównał Marek Sanecki. Do przerwy było 1:1, ale największe emocje miały dopiero nadejść. Moment po rozpoczęciu drugiej połowy fantastycznym trafieniem popisał się Karol Sieńko – Predatorzy byli ponownie na prowadzeniu. Doktorzy jednak ani myśleli oddać bez walki trzy punkty. Sebastian Bielski w 32. minucie zdobył bramkę na 2:2. Kilka chwil później zanosiło się na duża niespodziankę, ponieważ dla Czarnych na 3:2 trafił Artur Jakutowicz. Nadeszła jednak ostatnia minuta gry. Na 45 sekund przed końcem wyrównał dla ACERA Wojciech Cianciara. Natomiast cztery sekundy (!) przed ostatnim gwizdkiem znakomitym uderzeniem z lewej nogi popisał się Michał Sieńko. Zatem Seledynowi wygrali w dramatycznych okolicznościach 4:3 i tak jak MARWICK oraz SOLLERS CONSULTING mają 18 punktów.

 

ELIT V Liga

STANDARD CHARTERED – KANTAR Polska

W zapowiedzi pisaliśmy, że obie ekipy pragną znaleźć się w górnej części tabeli. Pragnienie te widać było od pierwszego gwizdka. Obie ekipy od razu ruszyły do ataków. Rozpoczynający mecz na ławce Sebastian Filipiuk otworzył wynik. W swoim trzecim kontakcie z piłką uderzył w okienko tak, że lepiej się nie dało. Jednak już pół minuty później celnym strzałem z dystansu błysnął Oleksandr Hasnyuk. Spotkanie toczyło się falami. Raz lepszy okres mieli Finansiści, a raz Sondażyści. Do przerwy było 3:3. Na brak sytuacji podbramkowych absolutnie nie można było narzekać. Minęło kilka minut drugiej odsłony i mieliśmy kolejny remis, 4:4. Dzięki drugiemu spokojnemu zachowaniu Adama Duszaka w polu karnym oponentów, STANDARD CHARTERED od 30. minuty prowadziło 5:4. Błękitni w końcówce strzelili jeszcze dwa gole i wygrali 7:4. Jednego z nich uzyskał Oleksandr Hasnyuk, który został MVP potyczki. Z futbolówką przy nodze poruszał się ze znakomitą szybkością. Wśród wygranych wyróżniał się także Islam Seydulayev. Zaś po stronie KANTARU trzeci mecz z rzędu z hat-trickiem ukończył Sebastian Filipiuk. Dobre zawody rozegrał również Michał Żurowski. STANDARD CHARTERED dzięki wygranej znajduje się na ósmym miejscu, a KANTAR Polska jest tuż za nimi.

POLSAT MEDIA – PANASONIC

PANASONIC dobrze rozpoczął sezon, urywając punkty dwóm kandydatom do mistrzostwa ELIT V Ligi. Jednak wskutek późniejszych gorszych wyników, Niebieskim pozostała walka o jak najwyższą pozycję poza podium. POLSAT MEDIA zaś to drużyna grająca w kratkę, o czym najlepiej świadczy bilans spotkań – trzy wygrane, remis i trzy porażki. Wtorkową rywalizację lepiej rozpoczęli Czerwoni. Widząc sytuacje podbramkowe, rzecz częściej działa się w polu karnym PANASONIKU. Solidnie prezentowali się Łukasz Urbański oraz Jędrzej Wise. Do przerwy nie zobaczyliśmy jednak goli. Chwilę po wznowieniu gry asystę zapisał dynamiczny Piotr Jankowski, a do siatki trafił Jarosław Orenczuk. Na końcowe rozstrzygnięcie duże znaczenie miał fragment pomiędzy 29. a 34. minutą. Wtedy trzy gole dla PANASONIC lewą nogą strzelił Michał Chomiuk. Przy jednej z nich lepiej w bramce POLSAT MEDIA mógł zachować się Patryk Pohorecki. Tym bardziej szkoda tej sytuacji, że zastępujący Grzegorza Ciejkę golkiper w przekroju całego meczu wybronił sporo trudnych piłek. Patryk zrehabilitował się w 38. minucie. Sprzed własnego pola karnego mocno wybił futbolówkę, która przelobowała Michała Baranowskiego, było 2:3. W ostatniej akcji potyczki reprezentanci biura reklamy z Ostrobramskiej mieli znakomitą szansę na remis. Jednak niezdecydowanie Piotra Jankowskiego i strzał prosto w bramkarza Emila Pieleckiego spowodowały, że to PANASONIC był finalnie górą. Obie drużyny z 10 punktami na koncie znajdują się dokładnie w środku stawki.

 

ELIT VI Liga

SPICY Mobile – CHEIL

Za faworyta pierwszej wtorkowej rywalizacji w ELIT VI Lidze uchodzili gracze SPICY Mobile. Czerwoni w poprzednich meczach tylko raz tracili punkty, a CHEIL trzykrotnie. Jednak już początek gry pokazał, że zawodnicy z Marynarskiej nie położą się przed oponentami. Prowadzenie dał im w 2. minucie Michał Jurkiewicz. Napastnik Czarnych rozegrał najskuteczniejsze zawody od czerwca – strzelił cztery gole. Pierwsza część gry obfitowała w ładne trafienia. W 13. minucie świetnym uderzeniem z dystansu popisał się Eryk Malinowski. Eryk pojawił się przy Międzyparkowej pierwszy raz od marca i był najlepszy na boisku. Oprócz gola dołożył trzy asysty. Chwilę po jego trafieniu precyzyjne wykonanie rzutu wolnego zaprezentował Przemek Woźniak. Do przerwy CHEIL prowadził 3:2, dzięki bramce z rzutu karnego Emila Gadomskiego. W drugich 20 minutach wszystkie gole, jakie padły, były dziełem Michała Jurkiewicza. Czarni kontrolowali przebieg spotkania i finalnie trochę niespodziewanie pewnie wygrali 6:2. Po siedmiu rozegranych meczach CHEIL z 13 punktami jest na piątym miejscu, a SPICY Mobile ma dwa „oczka” więcej i zamyka podium.

RIDERS Express – METTLER TOLEDO

O ile po SPICY Mobile można było spodziewać się wygranej, o tyle RIDERS Express było murowanym faworytem w rywalizacji z METTLER TOLEDO. Kurierzy w sześciu wcześniejszych meczach pięć razy wygrali i raz podzielili się punktami. Natomiast specjaliści od wag rozegrali kilka zaciętych potyczek, ale jedyny dorobek uzyskali wskutek braku obecności oponentów. Na prowadzenie zgodnie z oczekiwaniami jako pierwsi wyszli zawodnicy RIDERS Express. W 10. minucie po strzale z główki od poprzeczki do siatki trafił Piotr Kłusek. Chwilę przed przerwą METTLER TOLEDO wyrównało. Angelo Lourenzo posłał dokładne dośrodkowanie z rzutu rożnego, a także z głowy bramkę zdobył Christian. „Biało-Niebiescy” odzyskali przodownictwo w meczu w 28. minucie, kiedy to drugie trafienie uzyskał Piotr Kłusek. Jednak Niebiescy błyskawicznie ponownie wrócili do gry. Angelo zapisał drugą asystę, a gola strzelił Maciej Maćkowiak. METTLER TOLEDO tworzyło sporo sytuacji podbramkowych, a niemal wszystkie takie akcje przechodziły przez Angelo. „RIDERSI” zaś sprawiali trochę wrażenie zdekoncentrowanych, miewali problem, aby wyjść z piłką z własnej połowy. Ostatecznie to jednak oni wygrali 3:2. Hat-tricka w 36. minucie skompletował Piotr Kłusek, dzięki czemu „Biało-Niebiescy” z 19 punktami zachowali pozycję lidera.