#10 Kolejka - Podsumowanie - WIOSNA 2020

06/09/2020

ELIT I Liga

Papadensy - MITRA

To był zdecydowanie lepszy występ MITRY, aniżeli w starciu z tym samym rywalem w fazie zasadniczej. Możemy nawet z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że Biali w pierwszych 20 minutach półfinału byli lepsi od Papadensów. Mieli więcej z gry i dochodzili do większej liczby sytuacji podbramkowych. Brakowało im jednak skuteczności lub szczęścia (uderzenia w słupek). Natomiast Szarzy rzadziej atakowali, ale efektywniej. Gdy wydawało się, że do przerwy będzie remis, Artur Stachurski w sobie tylko znany sposób trafił na 3:2. W 18. minucie zawodnik Papadensów z bardzo ostrego kąta zaskoczył Macieja Miękinę uderzeniem z lewej nogi. Druga część spotkania nie była już tak ciekawa. Mecz był bardziej zamknięty i do ostatniej minuty utrzymywał się wynik 3:2. W finałowych 60 sekundach Papadensy trafiły dwukrotnie. Najpierw w zamieszaniu w polu karnym MITRY najlepiej odnalazł się Bartosz Naliwajko, a po chwili z rzutu wolnego gola strzelił Adrian Strąk. Dominik Podlewski i spółka wygrali 5:2 i zagrają w finale.

HYABAK – OMS

Drugi półfinał ELIT I Ligi również potoczył się zgodnie z przedmeczowymi prognozami. Już w 2. minucie po szybkim kontrataku prowadzenie drużynie HYABAK dał Tomasz Kolibowski. Kilka minut później po rzucie wolnym wyrównał Rafał Wieteska. Optycy wrócili na prowadzenie ponownie za sprawą Tomasza Kolibowskiego. W 18. minucie OMS znów mógł dogonić Błękitnych, ale rzut karny wykonywany przez Konrada Osińskiego kapitalnie obronił Daniel Piecyk. Po przerwie swój genialny występ kontynuował Tomasz Kolibowski. Gracz z nrem 7 po przekładce na prawą nogę skompletował hat-tricka. Prowadzenie 4:1 Optykom – wydawałoby się już bardzo spokojne – zapewnił po kapitalnym rajdzie Robert Nowak. W końcowych fragmentach Błękitni jednak chyba zbyt szybko przywitali się z finałem. Bramkę dla OMS zdobył Paweł Pająk, a Daniel Piecyk również w innych sytuacjach miał ręce pełne roboty. Ostatecznie HYABAK zasłużenie zwyciężył 4:2 i powalczy o złote medale. Zatem w finale powtórka z inauguracji sezonu – HYABAK kontra Papadensy!

 

ELIT II Liga

Lionbridge – ACCENTURE

Zawodnikom z Siennej niezwykle szybko nadarzyła się okazja do rewanżu na Lionbridge, bo zaledwie tydzień po porażce 3:4. Stawka drugiego w krótkim czasie pojedynku obu ekip była ogromna, gdyż był to półfinał. Starcie o wejście do finału fantastycznie rozpoczęło się dla „Lwów”, ponieważ po kilku minutach prowadzili 3:0. Oprócz dwóch goli z prawej nogi Dominika Rajcy, swoje trafienie zapisał również Mateusz Jakubiec. Po chwili po mocnym i skutecznym uderzeniu ze szpica nadzieja w serca graczy ACCENTURE wlał Jakub Prus. Lionbridge w 15. minucie za sprawą nieudanej interwencji Rafała Zakrzewskiego wróciło na trzybramkowe prowadzenie. Do przerwy było jednak 4:2, gdyż rzut karny wykorzystał Jakub Prus. W drugiej połowie – podobnie jak w pierwszym półfinale ELIT I Ligi – na gole czekaliśmy niemal do samego końca. W 38. minucie bramkę kontaktową dla ACCENTURE po rzucie rożnym zdobył Patryk Kosiński. W ostatnich 60 sekundach inny z Patryków wśród Seledynowych, Kraszewski, miał na nodze rzuty karne. Rosły zawodnik nie wykorzystał jednak znakomitej sytuacji. Po chwili po drugiej stronie boiska bez namysłu uderzył Dominik Rajca i strzelił swojego czwartego (!) gola, dzięki czemu Lionbridge wygrało 5:3 i w finale zagra z ETERNISEM, które pokonało EY 7:2.

BENEFIT SYSTEMS – InPost

Choć rywalizacja o miejsca 5-8 nie generuje takich emocji, jak pojedynki o medale, to jednak nie znaczy to, że nie może być ciekawa. W środowy wieczór w pełni udowodniły to drużyny BENEFIT SYSTEMS oraz InPost. Lepiej w to spotkanie weszli Niebiescy, którzy po siedmiu minutach prowadzili 2:0 po trafieniach Michała Wesołowskiego i Krystiana Pikuły. Zwłaszcza Krystian świetnie zachował się przy swojej bramce. InPost zaczął dochodzić do głosu od 13. minuty. Po dwa gole strzelili Kuba Binerowski oraz Szymon Barszczewski i wynik wyglądał już zgoła inaczej. W międzyczasie skuteczne uderzenie z dystansu Jarosława Putry oraz gol do szatni z dobitki Michała Wesołowskiego spowodowały, że do przerwy widzieliśmy okazały rezultat 4:4. Chwilę po wznowieniu gry do siatki zaczął również trafiać Mikołaj Pekowski z InPostu. Najpierw skutecznie wykonał rzut wolny z bliskiej odległości, a kilkadziesiąt sekund później wykorzystał błąd rywali. Nie minęło zbyt wiele czasu, a „Peki” miał już na swoim koncie hat-tricka. Podobnie jak Michał Wesołowski, który drogę do „sieci” również znalazł z piłki stojącej poza polem karnym. Trzecim zawodnikiem mogącym pochwalić się hat-trickiem został Krystian Pikuła. Napastnik BENEFIT SYSTEMS sztuki tej dokonał w 37. minucie. Był to ostatni gol w tym szalonym spotkaniu, w którym InPost wygrał 9:7. Paczkomaty o miejsce 5. zagrają z WEDLEM, a BENEFIT SYSTEMS w starciu o pozycję nr 7 zmierzy się z BGK.

 

ELIT III Liga

TOYOTA MH – PLL LOT

Stawka tego spotkania była ogromna. PLL LOT w przypadku wygranej zapewniał sobie brązowe medale. Przy każdym innym wyniku kwestia walki o najniższy stopień na podium pomiędzy dwiema ekipami miała się odroczyć do ostatniej kolejki. Walka – to słowo odzwierciedliło trochę drugą połowę. Jednak w pierwszej sporo działo się także piłkarsko. Już w 2. minucie świetny odbiór zaliczył Piotr Wiśniewski, zagrał do Michała Lalaka, a ten strzałem w długi róg wyprowadził Lotników na prowadzenie. Kilka chwil później również Michał zachował spokój w polu karnym i trafił na 2:0. PLL LOT utrzymał taki wynik do przerwy, mimo że TOYOTA MH naciskała coraz mocniej. Świetnie – m.in. przy rzucie wolnym Mariusza Kurczyńskiego – bronił Tomasz Malczewski. W kolejnym pojedynku tych dwóch zawodników w 25. minucie lepszy był już Mariusz, który trafił do siatki po strzale pod poprzeczkę z bliskiej odległości. Jak wspomnieliśmy, druga połowa była głównie naznaczona nerwami, faulami i coraz większymi emocjami z każdą kolejną minutą prowadzącą do tej ostatniej. Na dziewięć sekund przed końcem faulowany w polu karnym był Marek Gram i TOYOTA MH stanęła przed fantastyczną szansą na wyrównanie. „Wapno” bardzo pewnie egzekwował Mariusz Kurczyński i ten zacięty mecz zakończył się remisem 2:2. W tej chwili PLL LOT wciąż jest trzeci w tabeli i ma 16 punktów, a „Widlaki” z 14 „oczkami” plasują się na czwartej pozycji. W nadchodzącym tygodniu Niebiescy zagrają z Auto Partnerem, a Biali zmierzą się z Vienną Life.

Office Team – BIC

Jeśli ktoś myślał, że trzecioligowe emocje zakończyły się wraz z ostatnim gwizdkiem w spotkaniu opisywanym powyżej, to z tego błędu postanowiły wyprowadzić wszystkich drużyny Office Team oraz BIC. Długopisy, aby ciągle marzyć o mistrzostwie, musiały wygrać. Zaś Biali rozgrywali ostatni mecz w sezonie już bez nadziei na medale. Jednak umówmy się, drużyna Leszka Czarkowskiego i starcia na styku to połączenie nierozerwalne. Musimy przyznać, że to spotkanie było lepsze piłkarsko, aniżeli rywalizacja TOYOTY MH z PLL LOT-em, pomimo faktu, że pierwszą bramkę zobaczyliśmy dopiero w 15. minucie. Wtedy to Jarek Komosa wspaniale poradził sobie z trzema rywalami i trafił do siatki z prawej nogi. Był to jedyny gol do przerwy. Cztery minuty po rozpoczęciu drugiej odsłony fantastycznym strzałem z dystansu od słupka popisał się Artur Sampaio, 1:1. Kilka chwil później BIC ponownie wygrywał. Koronkową akcję Patryka Gorgola i Kaja Bergmana skutecznie wykończył ten ostatni. Office Team absolutnie nie był w tym meczu stroną słabszą. Biali udowodnili to, wyrównując po raz kolejny. Jakub Górzyński wywalczył piłkę w narożniku rywali, zagrał do Konrada Kozłowskiego, a ten pokonał Robbiego Haserta. Było 2:2, a do końca pięć minut. BIC nie wyglądał na drużynę, która miałaby wygrać i podtrzymać szanse na tytuł. Jednak pięć sekund przed końcową syreną Patryk Gorgol z autu posłał mierzone dośrodkowanie na głowę Jarka Komosy, a ten zapewnił „Złoto-Czarnym” niezwykle ważny triumf. Office Team z 13 punktami zakończy sezon na piątym lub szóstym miejscu. Natomiast w przypadku BIC sprawa jest prosta. Jeśli w czwartek wygrają z JAR-JAN, będą mistrzami. Każdy inny rezultat sprawi, że zdobędą srebrne medale.

 

ELIT IV Liga

SOLLERS CONSULTING – MARWICK

Czwartek rozpoczął się z wysokiego C. Lider SOLLERS CONSULTING mający trzy punkty przewagi nad MARWICK, mierzył się z Pomarańczowymi w bezpośrednim boju o mistrzostwo na czwartym szczeblu. W pierwszych minutach to Konsultanci mieli przewagę, z której brały się dogodne okazje. W 7. minucie jedną z nich wykorzystał Jaroslaw Afenkin. Ten sam zawodnik cztery minuty później trafił na 2:0, świetnie uderzając z lewej nogi. Bramkę kontaktową dla MARWICK w 15. minucie po rzucie rożnym zdobył Leszek Boguszewski. Przez kolejny kwadrans nie oglądaliśmy goli. Strzelecki impas przełamali SOLLERSI. Było 3:1, ale dosłownie po 30 sekundach Łukasz Ciołecki znów złapał kontakt dla ekipy MARWICK. Mecz Pomarańczowych nie może się odbyć bez gola Bartosza Kota. Rosły snajper w 32. minucie trafił na 3:3. Chwilę później wicelider prowadził 4:3. Świetny strzał z lewej nogi w długi róg oddał Łukasz Kmita. W ostatnich minutach emocji sięgały zenitu. Absolutnym bohaterem hitu został Jaroslaw Afenkin. Gracz z nrem 19 na plecach w ostatniej minucie skompletował hat-tricka, trafiając na 4:4. Zatem SOLLERS CONSULTING utrzymało przewagę trzech punktów nad MARWICK. W nadchodzącym tygodniu w finałowej kolejce Granatowi zagrają z COMPENSĄ, a Pomarańczowi zmierzą się z The Blues. MARWICK zostanie mistrzem tylko wtedy jeśli wygra, SOLLERS CONSULTING przegra i Konsultanci strzelą maksymalnie jednego gola więcej od Pomarańczowych.

DENTAL DOCTOR – X-Trade Brokers

Kiedy opadły już emocje w mistrzowskim starciu, na koniec wieczoru i całego tygodnia mogliśmy delektować się wyrównanym widowiskiem z udziałem ekip z dołu tabeli ELIT IV Ligi. Dla X-Trade Brokers było to ostatnie spotkanie w obecnym sezonie, a Doktorów czeka jeszcze mecz z ETV Ulubioną. Czarni wyszli na prowadzenie z Brokerami po potężnym strzale pod poprzeczkę Pawła Kamińskiego. Biali jednak mieli dużą szansę, aby prowadzić do przerwy, gdyż gole strzelili Dawid Gołucki i Rafał Pamięta. Jednak w 20. minucie precyzyjne podanie od partnera wykorzystał Mariusz Woda. O to, aby DENTAL DOCTOR wygrało swój drugi mecz w obecnym cyklu, dbał kapitan Marek Sanecki. Napastnik Czarnych w krótkim czasie strzelił dwa gole. Po 33 minutach ponownie był remis, 4:4. Dobrym strzałem z półwoleja popisał się Piotr Wasilewski. Doktorzy szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili w samej końcówce. Najpierw Marek Sanecki skompletował hat-tricka, a po chwili do siatki trafił rozgrywający swój własny rollercoaster Mariusz Woda. X-Trade Brokers w 10 meczach zgromadziło 10 punktów, a DENTAL DOCTOR jeśli wygra w czwartek będzie miało „oczek” 11.

 

ELIT V Liga

POLSAT MEDIA – KANTAR Polska

Dla POLSAT MEDIA było to przedostatnie spotkanie, zaś dla KANTAR Polska był to finał sezonu. Obie ekipy nie walczyły już o podium, jednak znane ze swojej ambicji zaprezentowały ciekawy i wyrównany mecz. Początek gry należał do reprezentantów biura reklamy. Udokumentowaniem przewagi Czerwonych był gol z 7. minuty Jędrzeja Wise. W kolejnych fragmentach lepiej zaczęli wyglądać Biali. Wyrównali oni po bramce Andrzeja Wijaszki, który znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie i pokonał Patryka Pohoreckiego. Do przerwy było 1:1. Trzeba przyznać, że z obu stron przez całe zawody oglądaliśmy dużo długich dokładnych podań. POLSAT MEDIA z kolei biło rekordy, jeśli chodzi o liczbę rzutów rożnych. Od razu po wznowieniu gry KANTAR wyszedł na prowadzenie. Po uderzeniu z dystansu swojego szóstego gola w obecnym sezonie strzelił Jarek Wrótniak. POLSAT długo nie mógł znaleźć sposobu na wyrównanie. Ostatecznie Czerwonym udała się ta sztuka w 40. minucie. Rzut karny na gola zamienił Jarosław Orenczuk. Po remisie 2:2 KANTAR Polska zakończył sezon z dorobkiem 13 punktów, a POLSAT MEDIA przed ostatnią rywalizacją z BOLTEM ma „oczek” 11.

MENARD – STANDARD CHARTERED

Zarówno MENARD, jak i STANDARD CHARTERED z pewnością mają poczucie, że z kończącego się cyklu mogły wycisnąć więcej punktów. Jednak wskutek wtorkowych porażek Multiconsult oraz AUTO MOTO TEAM, bezpośrednie spotkanie Czerwonych z Błękitnymi stawało się bardzo istotne w kontekście rywalizacji o brązowe medale. Na mokrej murawie widzieliśmy trochę błędów. Ten Marcina Szydy z 2. minuty wykorzystał Adam Kiszka. Kilka chwil później ze strzałem Marcina Biliniaka nie poradził sobie Andrzej Sobkowicz. Sytuacja się szybko odwróciła, gdyż był to gol na 3:1 dla MENARD. Do przerwy oba zespoły jeszcze raz trafiały, oba z lewej nogi. Po sześciu minutach drugiej odsłony Inżynierowie prowadzili już 6:3. Nadzieję na korzystny wynik dla STANDARD CHARTERED dał jeszcze w 30. minucie Marcin Luszniewicz, wykorzystując sytuację sam na sam. W końcowych fragmentach Błękitni próbowali atakować, rozgrywali akcje na połowie rywali, ale czegoś brakowało. MENARD zwyciężył 6:4 i z 15 punktami zajmuje trzecie miejsce. Tyle samo „oczek” mają AUTO MOTO TEAM oraz Multiconsult, ale tym dwóm ekipom został do rozegrania jeden mecz. Z kolei przed drużyną MENARD jeszcze aż dwa spotkania. STANDARD CHARTERED zaś ma 12 punktów – po trzy wygrane, remisy i porażki z bilansem bramek 36:36.

 

ELIT VI Liga

RKS Huwdu – netCompany

Gdybyśmy mieli typować wynik tego meczu przed pierwszym gwizdkiem stawialibyśmy raczej na RKS. Zawodnicy w czarnych trykotach potrafią szybciej operować piłką, a i tydzień wcześniej sensacyjnie pokonali RIDERS Express 7:2. Początkowe fragmenty potwierdzały to, gra toczyła się na połowie netCompany. RKS pomimo wielu sytuacji dość szczęśliwie wyszedł na prowadzenie. Rzut wolny wykonywany przez Adriana Wiktorowskiego przeciął Dominik Szulik. Dziesięć minut później – na kilkadziesiąt sekund przed przerwą - piłkę do własnej bramki skierował Damian Ryciak. NetCompany ulegało 0:2 i niewiele wskazywało na to, by Niebiescy mogli powalczyć o dobry wynik. Na dokładkę chwilę po wznowieniu gry na 3:0 trafił Marcin Kleniewski. Jednak od tego momentu Programiści zaczęli pozytywnie zadziwiać. Najpierw gola strzelił Bonifacy Duda, później zza pola karnego Andrzej Szyk, a w 35. minucie do remisu doprowadził Paweł Gawędzki. W końcowych fragmentach obie ekipy miały świetne szanse ku temu, by zdobyć zwycięską bramkę. Blisko pięknego trafienia był Adrian Wiktorowski. Ten sam zawodnik asystował Tomaszowi Szulikowi w ostatniej minucie, dzięki czemu RKS wygrał 4:3.

CHEIL – ROCHE

W najciekawszym starciu zakończonej kolejki ELIT VI Ligi CHEIL musiał wygrać, aby zachować szanse na brązowe medale. ROCHE bez względu na wynik kwestię mistrzostwa rozstrzygnie we wtorek w bezpośrednim meczu z RIDERS Express. „Biało-Niebiescy” nie zamierzali jednak przegrać po raz drugi w obecnym cyklu. Przez pierwszych 10 minut nie oglądaliśmy goli. Jednak chwilę po tym okresie prowadzenie liderowi dał Raphael Xavier. Był to ostatni gol Farmaceutów, którego nie strzelił… oczywiście Bartosz Miedziński. Ten fenomenalny napastnik w kolejnych minutach trafił dwukrotnie, dzięki czemu ROCHE do przerwy wygrywał 3:0. W drugiej odsłonie, tak jak i w pierwszej, na gole trochę poczekaliśmy. Tę niemoc przełamał po minięciu Przemka Pichora Bartosz Miedziński. W końcu zaczął również strzelać CHEIL, a konkretnie w przeciągu zaledwie 30 sekund uczynili to Eryk Malinowski i Adrian Siara. ROCHE nie chciał jednak pozostawić złudzeń i pokazał, która z ekip bardziej zasługuje na wygraną. Bartosz Miedziński z rzutu wolnego po raz czwarty i z główki po raz piąty i jasnym stało się, że „Biało-Niebiescy” zwyciężą. Na pocieszenie dla CHEILA na koniec chimerycznego sezonu bramkę zdobył Maciej Wańko. Czarni z 19 punktami cykl zakończą na czwartym, piątym lub szóstym miejscu. Zaś ROCHE jeśli co najmniej zremisuje we wtorek z RIDERS Express, to zdobędzie tytuł. Jeśli jednak „Biało-Niebiescy” przegrają, mogą spaść nawet na trzecią pozycję.