JESIEŃ 2020 - Podsumowanie

12/12/2020

ELIT I Liga

Drużyna sezonu

KSI Retail – nie była to łatwa droga po tytuł. KSI Retail na początku sezonu – dokładnie w 2. kolejce – rozegrało niezwykle zacięty bój z Papadensami, w którym ostatecznie zwyciężyło 8:6. Jednak później zespół Mateusza Kocura zaliczył spadek formy. Trzy porażki z rzędu sprawiły, że awans do półfinałów stanął pod bardzo dużym znakiem zapytania. Szare Pasy były blisko czwartego meczu bez zwycięstwa, ale w ostatniej sekundzie starcia z Mixamatorem na 3:2 z główki trafił Mikołaj Tchorzewski. Po tym spotkaniu maszyna ruszyła. KSI pokonało Fizjoterapię Polska 7:4, a w ostatniej kolejce rundy zasadniczej – będąc na musiku – wygrało z HYABAK 5:2. W zmienionych, seledynowych barwach wkroczyli w półfinał, w którym ponownie mierzyli się z HYABAK. Dzięki świetnej grze Staszka Buławy, ale także Tomasza Koneckiego czy Łukasza Jurkowskiego w defensywie, wygrali z Optykami 4:2. W finale zaś zanotowali kapitalne otwarcie przeciwko WIKTOROWI. Piękny strzał Mateusza Kocura w okienko, znakomita akcja prawym skrzydłem Krzysztofa Kaczora (później MVP finału ją powtórzył) oraz wykorzystany rzut karny przez Darka Rolaka spowodowały, że KSI szybko prowadziło 3:0. Trzy bramki na początku meczu o „złoto” okazały się fundamentem pod późniejszą wygraną 6:4. Trzeba podkreślić, że ogromną rolę w wygraniu ligi odegrał Darek Rolak. Wrócili po przerwie i zdobyli mistrzostwo. Brawo KSI Retail!

Zawód sezonu

Green Hills Investment – I Liga ma to do siebie, że awans do półfinałów można przegrać o włos, a później zakończyć sezon na ósmym miejscu. Tak było w przypadku Green Hills Investment. „Czarno-Seledynowi” w rundzie zasadniczej wygrali z KSI Retail 6:3, ale ostatecznie to ci drudzy skutecznie zagrali o medale. Jednak pamiętamy dwa mecze, w których GHI mogło zrobić więcej, by znaleźć się w półfinale. Inauguracja sezonu, starcie z WIKTOREM, bardzo dobra gra Inwestorów i niepowtarzalna okazja, aby wygrać z Niebieskimi. Jednak zawodząca skuteczność napastników sprawiła, że GHI nie zamknęło spotkania, a później w ostatniej minucie przegrało 3:4. Kolejny mecz to potyczka z MITRĄ i sensacyjna wręcz – biorąc pod uwagę rozmiary – porażka 1:7. To było duże zaskoczenie. Z kolei w końcówce cyklu nie widzieliśmy właściwego dla najwyższego szczebla zęba w grze Green Hills Investment. Brak chęci wygranej za wszelką cenę spowodował, że Inwestorzy najpierw ulegli Papadensom 3:5, a później 1:6 Mixamatorowi. Ostatecznie więc Sebastian Sypniewski i spółka uplasowali się na ósmym miejscu.

Pechowcy sezonu

MITRA – Biali nie najlepiej wystartowali w sezonie Jesień 2020. Jednak remisy 2:2 z ACCENTURE oraz Fizjoterapią Polska były być może spowodowane koniecznością przystosowania się do gry bez kontuzjowanego – najlepszego zawodnika MITRY w poprzednim cyklu – Sebastiana Urbańczyka. Następnie Biali rozgrywali bardzo dobry sezon. Pokonali późniejszych triumfatorów – KSI Retail – 5:4. Nadspodziewanie łatwo ograli 7:1 Green Hills Investment. W meczu klucz w kontekście awansu do TOP 4 odwrócili losy rywalizacji z Mixamatorem. Z Granatowymi ulegali do przerwy 1:3, ale zwyciężyli 4:3. Widać było, że powrót do składu Patryka Paszko bardzo dużo dał zespołowi. Za miniony sezon trzeba na pewno wyróżnić także niezwykle solidnego obrońcę Marcina Borzęckiego, Mateusz Kowalczyka i Pawła Staniszewskiego. MITRA w półfinale mierzyła się z WIKTOREM. O żadnej z drużyn nie można było powiedzieć, że bardziej zasługiwała na triumf. Jednak w końcówce to WIKTOR rozstrzygnął mecz na swoją korzyść i wygrał 2:1. W spotkaniu o 3. miejsce MITRA grała z HYABAK. W tej potyczce Biali powinni zwyciężyć, stworzyli więcej dogodnych okazji, ale po 40 minutach zremisowali 2:2. W rzutach karnych lepsi okazali się Błękitni, a zatem MITRA zakończyła sezon na 4. miejscu…

Wydarzenie sezonu

Czy wynik 6:4 w finale będzie już regułą? Po trzech z rzędu meczach o „złoto”, w których maksymalnie padały trzy bramki, drugi już raz z kolei byliśmy świadkami decydującego spotkania z liczbą aż 10 goli. Trzy miesiące temu HYABAK triumfował przeciwko Papadensom 6:4, a teraz KSI Retail w takim samym stosunku pokonało WIKTOR. Jak pisaliśmy wyżej, cudowne uderzenie Mateusza Kocura uruchomiło lawinę trafień. W minionym cyklu głównym faworytem do tytułu wydawał się HYABAK, ale Błękitni po kapitalnej rundzie zasadniczej zaliczyli słabszy półfinał i zagrali o „brąz”. Po niesamowitych rzutach karnych zwyciężyli z MITRĄ, zaś Biali zajęli najgorszą czwartą pozycję. Jesień była także debiutem w rozgrywkach Mixamatoru. Ekipa Michała Fijołka z takimi gwiazdami w składzie jak Kamil Kamiński czy Bartosz Nowodworski sporo punktów straciła pechowo, ale pokazała, że odnajduje się w elicie elit. Coraz lepiej idzie także Fizjoterapii Polska, która zakończyła cykl na szóstej pozycji. Na najwyższym szczeblu oglądaliśmy także ETERNIS oraz ACCENTURE. Pierwsi potrafili ograć Papadensy 4:3, a drudzy odebrać punkty zespołowi MITRA, remisując 2:2.

Szóstka sezonu

Daniel Piecyk – bramkarz HYABAK, który nigdy nie zawodzi. Prawdziwy specjalista od rzutów karnych. W końcówce poprzedniego cyklu wspaniale obronił „wapno” w kluczowym momencie półfinału. Jesienią Optycy w meczu o trzecie miejsce mierzyli się z MITRĄ. HYABAK zremisował 2:2, ale udało się to tylko dlatego, że Daniel obronił całą masę sytuacji, gdyż to Biali mieli przewagę. Doszło więc do rzutów karnych, które Błękitni wygrali 2:1. Piecyk na trzy celne próby oponentów wybronił dwie. W minionym sezonie bramkarz ten błyszczał niemal w każdym spotkaniu, a w szczególności z ETERNISEM i Mixamatorem.

Mateusz Leszek – po kontuzji, jaką miał Mateusz, nie ma już najmniejszego śladu. Ofensor WIKTORA w minionym sezonie był zawodnikiem, który prezentował najrówniejszą formę w zespole. Niejednokrotnie był motorem napędowym Niebieskich, który ciągnął ich grę. Miał łatwość w szybkim przedostawaniu się z własnej połowy pod pole karne rywali. Popisowe zawody rozgrywał przeciwko ACCENTURE, a także KSI Retail (w fazie zasadniczej). W półfinale z MITRĄ zaliczył bardzo ważną asystę do Olega Lewickiego, a w finale z KSI zdobył swoją ósmą bramkę w sezonie. Miał też dziewięć asyst, dzięki czemu był trzeci w tej klasyfikacji w całej lidze.

Paweł Żwirbla – filigranowy zawodnik MITRY był często największą nadzieją Białych na stwarzanie zagrożenia pod polem karnym oponentów. Paweł kolejny sezon z rzędu udowodnił, że doskonale czuje się w grze na małej przestrzeni, kiedy na odległości kilku metrów musi przedryblować przeciwnika. Można go określić mianem prawdziwego boiskowego pracusia, którego partnerzy z zespołu często poszukują podaniem. W 3. kolejce swoim golem z prawej nogi od słupka uchronił MITRĘ od porażki z ACCENTURE. W całym cyklu zdobył dziewięć bramek.

Mateusz Kocur – legenda ELIT Ligi i kapitan KSI Retail był w dużej mierze postacią, która sprawiła, że Seledynowi zdobyli tytuł. Mateusz Kocur błyszczał od początku sezonu. Trzy gole strzelał z ETERNISEM i z Papadensami. Później wskutek trzech porażek z rzędu KSI Retail musiało się mocno postarać, aby awansować do półfinałów. Wówczas Mateusz – jak przystało na lidera zespołu – dał radę. Najpierw ustrzelił kolejnego hat-tricka przeciwko Fizjoterapii Polska, zaś tydzień później także trzykrotnie trafiał do siatki HYABAK. W drugim meczu z Optykami w ciągu siedmiu dni zdobył dwie bramki w półfinale, a w meczu o „złoto” z WIKTOREM piąty raz w sezonie strzelił trzy gole. Starcie finałowe otworzył cudownym trafieniem w okienko. Został królem strzelców ELIT I Ligi z 21 bramkami na koncie.

Mikołaj Prybiński – Mixamator Tur Nieruchomości zmagania w naszych rozgrywkach rozpoczął od pogromu ETERNISU 14:3. Wśród Granatowych od razu zwróciliśmy uwagę na Mikołaja Prybińskiego, który w tym spotkaniu strzelił trzy gole i zanotował pięć asyst. Ten młody zawodnik w jesiennym sezonie przeprowadził całe mnóstwo efektownych akcji. Wielokrotnie mylił rywali swoimi zwodami. Najlepsze występy notował przeciwko Green Hills Investment. W pierwszej rywalizacji z Inwestorami zdobył dwie bramki, a w drugiej – o miejsce 7. na koniec sezonu – ustrzelił hat-tricka. Jedna bramka po indywidualnej akcji szczególnie zapadła nam w pamięci. Mikołaj z 15 golami i 11 asystami uplasował się na drugiej pozycji w obu tych klasyfikacjach.

Darek Rolak – gdybyśmy w szóstkach sezonu spośród graczy KSI Retail wyróżnili tylko Mateusza Kocura, skrzywdzilibyśmy innych ofensywnych zawodników tego zespołu. W składzie kozaków całego cyklu jest więc również Darek Rolak, czyli być może najlepsza lewa noga ELIT Ligi. Oglądając tego zawodnika w akcji doświadczenie aż bije z jego poczynań. Darek doskonale wie, kiedy przytrzymać piłkę, wstrzymać akcję czy we właściwym momencie wypuścić kolegę z zespołu prostopadłym podaniem. Przede wszystkim jednak potrafi znakomicie przyłożyć z lewej nogi, co w szczególności zobaczyliśmy np. w meczu z Green Hills Investment. W całym sezonie Jesień 2020 znakomicie rozumiał się z Mateuszem Kocurem i Krzysztofem Kaczorem.

 

ELIT II Liga

Drużyna sezonu

JAR-JAN – w poprzednim sezonie JAR-JAN szturmem wziął ELIT III Ligę. Po wygranych we wszystkich meczach zasłużenie zdobyli złote medale. Przypuszczaliśmy, że na zapleczu elity również będą się liczyć w walce o podium. Jesień rozpoczęli jednak od trzech remisów. Ze SLIMSTOCKIEM uratowali się w ostatniej minucie, na 2:2 trafił Patryk Kostyra. Po kolejnych podziałach punktów – z Lionbridge i InPostem – rozpoczął się zwycięski marsz Błękitnych. Najpierw była pewna wygrana z Vienna Life 8:4, a tydzień później rywalizacja z HRK S.A. Z Pomarańczowymi JAR-JAN przegrywał już 0:3, ale m.in. hat-trick Wojciecha Szulca doprowadził do triumfu 6:4. W 7. kolejce pierwsza potyczka z ekipą ze ścisłej czołówki. Dzięki znakomitej postawie Adriana Kloskowskiego w bramce oraz m.in. Marcina Bińki w obronie JAR-JAN pewnie pokonał WEDEL 4:0. Następnie Błękitni rywalizowali z MARWICK. Kolejny raz Adrian bardzo pomógł w bramce, a koledzy z pola byli skuteczni z przodu – wygrana 5:0. Z kolei mecz z 25 listopada przeciwko REGENERUJ.PL decydował o wszystkim. Dwie zainteresowane mistrzostwem drużyny. Na gole czekaliśmy do końcówki pierwszej połowy. Po 20 minutach to REGENERUJ.PL prowadziło 2:0, ale druga połowa należała do JAR-JAN. Fenomenalna gra tyłem do bramki Patryka Kostyry przyniosła jego hat-trick, zaś Piotr Pocztański golem w ostatniej minucie ustalił wynik na 5:3. Dzień później Błękitni przypieczętowali tytuł pewną wygraną z kael ARCHITEKTAMI 6:2.

Zawód sezonu

Lionbridge – „Lwy” latem po fantastycznym sezonie uplasowali się na drugiej pozycji. Swoją kapitalną grą zaskoczyli wszystkich. Jesień, mimo że rozgrywana w bardzo podobnym składzie, już jednak do nich nie należała. Początek cyklu był jeszcze dobry. Lionbridge odebrało punkty JAR-JAN (remis 2:2), a także drugi raz z rzędu wygrało z InPostem (4:3). O wygranej z Paczkomatami przesądziła bramka z ostatniej minuty z rzutu wolnego Marcina Łyczkowskiego. Później Dominik Rajca, Kamil Sulisz, Jacek Tatar i spółka notowali spadek formy. Porażki 2:8 z kael ARCHITEKTAMI oraz w takim samym stosunku ze SLIMSTOCKIEM były nadspodziewanie wysokie. Co prawda „Lwy” zakończyły cykl dwoma zwycięstwami, ale po tak znakomitym lecie spodziewaliśmy się, że ponownie będą w stanie powalczyć o podium. As „Lwów” Dominik Rajca w minionym sezonie zanotował sześć asyst i zabrakło mu jednej, aby dobić do granicy 100.

Pechowcy sezonu

WEDEL – Czekoladowi drugi raz z rzędu lądują w rubryce pechowcy sezonu. Nie mogło być jednak inaczej, skoro zmagania zakończyli na czwartej pozycji, zaś w całym cyklu grali bardzo dobrze. Po falstarcie z kael ARCHITEKTAMI (0:2) wygrali pięć meczów z rzędu. Następnie odbili się troszkę od JAR-JAN, ulegając 0:4. Później zwyciężyli w trudnym spotkaniu z HRK S.A. 3:1, a siedem dni po tym pokonali 6:2 SLIMSTOCK. Przez całą jesień wyróżniającymi się postaciami zespołu byli Adam Wiśniewski, Piotr Pazik, Artur Zdun i Tomasz Żurawski. O końcowej pozycji WEDLA decydowały dwa ostatnie, najważniejsze, mecze. Kiedy Paweł Antosiak dokonywał cudów w bramce, a Mateusz Nejman strzelał cztery gole InPostowi (wygrana 4:1), wydawało się, że to jest ten sezon – sezon, w którym Granatowi znajdą się na podium. Jednak aby to zrobić, musieli w ostatniej kolejce przynajmniej zremisować z REGENERUJ.PL. Przedostatni mecz sezonu w ELIT II Lidze miał bardzo wyrównany przebieg, ale lepsi 2:1 okazali się Inżynierowie. W finałowej potyczce cyklu InPost wygrał z EY 9:1 i wyprzedził Czekoladowych.

Wydarzenie sezonu

ELIT II Liga w wielu sezonach dostarczała masę emocji. Nie inaczej było także jesienią. Mistrzem został JAR-JAN, który w naszych rozgrywkach ma już 21 meczów z rzędu porażki, a raptem w trzech spotkaniach remisował. Jednak przez większość sezonu wydawało się, że tytuł zdobędą gracze REGENERUJ.PL. Inżynierowie, którzy chyba właśnie na drugim szczeblu czują się najlepiej, w pierwszych ośmiu kolejkach zdobyli komplet 24 punktów. Później jednak po fantastycznym widowisku ulegli InPost 5:7. Głównymi motorami napędowymi REGENERUJ.PL w minionym sezonie byli Marek Drużga, Marcin Zadrożny, Sebastian Majewski czy Łukasz Skwarko. Tuż za ich plecami uplasował się wspomniany InPost, w którym bryluje duet Mikołaj Pekowski-Kuba Binerowski. Z kolei na piątej pozycji cykl zakończył MARWICK. Pomarańczowi, którzy awansowali aż o dwa szczeble, zostali rzuceni na głęboką wodę i utrzymali się na niej, zdobywając 21 punktów.

Szóstka sezonu

Paweł Antosiak – jedyny zawodnik spośród wszystkich szczebli ELIT Ligi, który drugi raz z rzędu melduje się w szóstkach sezonu. Nie mogło jednak być inaczej, skoro Paweł to prawdziwy mur w bramce WEDLA. Opoka tego zespołu, dzięki której Czekoladowi w każdych zawodach mają spokój, że ich bramkarz da radę. Wystarczy spojrzeć na liczbę straconych goli – raptem 17! Paweł swój najlepszy mecz w minionym sezonie rozegrał chyba z InPostem. Paczkomaty prowadziły grę, tworzyły sytuacje, ale rosły bramkarz odbijał niemal wszystko. Później Mateusz Nejman zrobił robotę z przodu, ale gdyby nie Paweł Antosiak, to to ważne zwycięstwo nie miałoby miejsca.

Jacek Kwiatkowski – doświadczony gracz JAR-JAN gwarantował spokój w nerwowej czasami ekipie Błękitnych. Środek pola był jego, Jacek doskonale wie na czym polega gra właśnie tam. Ze środka boiska właściwie potrafił rozrzucać piłki partnerom zarówno na lewą, jak i prawą stronę. Umiał punktować w ważnych momentach. W jednym z kluczowych meczów – z WEDLEM – zanotował aż trzy asysty. Trzy ostatnie podania dogrywał także w zremisowanym 5:5 spotkaniu z InPostem. Z kolei w rywalizacji z Lionbridge popisał się jednym z najpiękniejszych goli w całym sezonie. Zanim trafił do siatki „Lwów” minął czterech rywali.

Marcin Zadrożny – zawsze głośny, ale zawsze też gotowy, by dać z siebie nie 100, ale 120 procent. Naszym zdaniem w przekroju całego sezonu najlepszy zawodnik REGENERUJ.PL, trzymający najrówniejszą formę. Dwukrotnie wybierany MVP meczów – z kael ARCHITEKTAMI i z SOLLERS CONSULTING. Jeśli widzieliśmy Marcina przy piłce, to było to w każdym miejscu na boisku, zarówno blisko własnego pola karnego, jak i na połowie przeciwnika. Pomimo wielu rozegranych meczów w życiu, cały czas jest gwarantem pewnego, bardzo solidnego poziomu. W minionym cyklu strzelił osiem goli i zaliczył dziesięć asyst.

Mikołaj Pekowski – postrach każdego bramkarza. Mikołaj ma wyjątkową łatwość w dochodzeniu do dogodnych okazji. Dzieje się tak, ponieważ potrafi znakomicie dryblować, albo wspaniale rozegrać akcję na jeden kontakt z Kubą Binerowskim. W zakończonym sezonie ELIT II Ligi był również wyjątkowo skuteczny. Mikołaj Pekowski dzięki 22 golom został najlepszym strzelcem drugiego szczebla gier. Dzień konia miał w potyczce z kael ARCHITEKTAMI, w której zdobył aż siedem bramek. W dziewięciu meczach w tym sezonie tylko w jednym nie znalazł drogi do siatki.

Łukasz Rostkowski – jeśli mowa o duetach, które sieją spustoszenie w defensywach oponentów, to czas na ten z HRK S.A. O sile Pomarańczowych stanowili Kamil Komorowski oraz Łukasz Rostkowski. Łukasz jest być może zawodnikiem z nieco mniejszym przyspieszeniem, ale z większą skutecznością i większą chęcią kończenia akcji niekoniecznie strzałem. Widać to w statystykach asyst. Rostkowski wygrał ją w ELIT II Lidze, notując 15 takich zagrań. W meczach ze SLIMSTOCKIEM oraz z EY dokonywał po cztery ostatnie podania.

Michał Patrowicz – jak to się zwykło mawiać – „dycha na plecach zobowiązuje”. Gracz JAR-JAN Michał Patrowicz bezapelacyjnie potrafi unieść presję tego numeru. W zakończonym mistrzostwem dla Błękitnych sezonie był ich najlepszym strzelcem – zdobył 13 bramek. Jednak co ciekawe trafiał tylko w czterech z ośmiu spotkań. Jest bowiem zawodnikiem, który pracuje dla zespołu nie tylko w bezpośrednim sąsiedztwie bramki oponentów. Jego siła tkwi w czymś innym, jest to przytrzymanie piłki. Potrafi tak się znakomicie ustawić, przyblokować ciałem, że bez faulu jest mu niezwykle trudno odebrać futbolówkę. Nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć tylko tak samo efektywnej gry na najwyższym szczeblu.

 

ELIT III Liga

Drużyna sezonu

ACER – latem Seledynowi zajęli trzecią pozycję na czwartym szczeblu. Jesienią nie uchodzili za głównych faworytów do mistrzostwa w III Lidze. A jednak, w swojej bardzo bogatej historii występów w ELIT Lidze, po raz pierwszy sięgnęli po złote medale! Predatorzy po trzech spotkaniach mieli na swoim koncie trzy punkty – średni start. Natomiast później wygrywali wszystko. W meczu z BGK zwyciężyli 7:2, a każdą z bramek zdobywał inny zawodnik. Z PLL LOT-em po wielkich emocjach triumfowali 3:2 – decydujące trafienie zanotował Tomasz Trusiak. Następnie w rywalizacji z bezpośrednim rywalem do tytułu – ORA Warszawa – wygrali 4:2. Hat-tricka ustrzelił wtedy Michał Sieńko, a bramkę dołożył także Patryk Roszko. W przedostatniej kolejce ACER mierzył się z Office Teamem. Tak samo jak z PLL LOT-em, Seledynowi po 20 minutach przegrywali 1:2. Jednak podobnie jak z Lotnikami zwyciężyli 3:2. Gola i asystę uzyskał wówczas Karol Sieńko. Tydzień później ACER – już bardzo spokojnie – pokonał COMPENSĘ 4:0 i zgarnął mistrzostwo na trzecim szczeblu. Do „sieci” ponownie trafiał Karol Sieńko (dwukrotnie). Bardzo ważnymi postaciami Predatorów przez cały cykl byli również Daniel Katri oraz Marek Sałasiński. Panowie Komputerowcy, ogromnie gratulujemy wyczekiwanego tytułu!

Zawód sezonu

BENEFIT SYSTEMS – to trzeci sezon tej drużyny w naszych rozgrywkach. W pierwszym było mistrzostwo w IV Lidze, a później siódma pozycja na drugim szczeblu. Wydawało się, że trzeci poziom rozgrywkowy będzie tym, w którym Niebiescy się odnajdą. Jednak co widzieliśmy po połowie sezonu? Sensacyjne zero punktów. „Benefity” nie grały złych spotkań. Choćby zawody z PGE S.A. czy z ORA Warszawa nie należały do takich, w których by wyraźnie odstawali. Jednak za niezłą postawę punktów nie ma i tych producentom kart MultiSport brakowało. Później do bramki wrócił Mateusz Latuszek. Jednak rosły golkiper tak daleko wychodził z własnego pola karnego, że oponenci z LeaseTeamu czy TOYOTY MH potrafili z tego korzystać. W tych dwóch spotkaniach BENEFIT SYSTEMS zdobyło jeden punkt. Następnie Mateusz, a także Krystian Pikuła czy Jarosław Putra swoją dobrą postawą przyczynili się do podreperowania dorobku punktowego. Ostatecznie BENEFIT SYSTEMS zgromadziło 10 „oczek”. Na koniec sezonu ulegli BGK 1:4, a nieoczekiwanego samobója strzelił Jarosław Putra.

Pechowcy sezonu

Office Team – słowo pech gracze Office Team mogli chyba odmienić przez każdy przypadek. Biali, którzy rozgrywali bardzo dobry sezon, pierwsze punkty stracili w czwartej kolejce, kiedy ulegli PGE S.A. 1:2. Tydzień później przegrali z BOLTEM 2:3, ale w ósmej serii spotkań byli pierwszą drużyną, jaka pokonała TOYOTĘ MH (4:1). Ostatnie trzy kolejki miały zadecydować o tym, na której pozycji zakończą cykl. Po porażce 2:3 z BGK w ostatniej minucie stracili szanse na mistrzostwo. Po kolejnej przegranej 2:3 z ACEREM przestali się liczyć w walce o podium. Z kolei w ostatnim meczu sezonu mierzyli się z ORA Warszawa. Office Team nie grał już z wielką presją, ale co się wydarzyło? Trzecia z rzędu porażka 2:3. Leszkowi Czarkowskiemu i ekipie współczujemy takiego finału cyklu, w którym minimalne, pechowe przegrane spowodowały, że z zespołu mierzącego w tytuł, zakończyli zmagania dopiero na szóstej pozycji.

Wydarzenie sezonu

O ile ELIT II Liga dostarczyła wielkich emocji, o tyle rywalizacje na trzecim poziomie rozgrywkowym stały na jeszcze wyższym poziomie dramaturgii. Moglibyśmy wymienić co najmniej kilkanaście meczów, które do ostatniej chwili oglądaliśmy z wypiekami na twarzy. Oprócz wyżej wspomnianych było to np. starcie ORA Warszawa z TOYOTĄ MH. Była to pierwsza strata punktów Adwokatów, ponieważ padł remis 3:3. Dwie niezwykłe bramki w tym spotkaniu zdobył Filip Domagalski. Snajper wicemistrza z 18 golami na koncie został drugim najlepszym strzelcem ligi. Inną znakomitą potyczką było starcie BOLTA z LeaseTeamem w dziewiątej kolejce. Wtedy to faworyzowani Przewoźnicy po szalonej pierwszej połowie ulegali 4:5, ale ostatecznie wygrali 6:5. LeaseTeam zadebiutował w ELIT Lidze i zespół ten zapamiętamy głównie właśnie ze świetnej gry przeciwko BOLTOWI. Prawdziwymi specjalistami od dramatycznych meczów był nie tylko Office Team, co jest niemalże klasyką, ale też PLL LOT. Jednak Lotnicy w większości takich spotkań ulegali swoim oponentom i sezon zakończyli na dziewiątym miejscu. Możemy to powiedzieć bez wahania, w minionym kwartale największych emocji dostarczyła ELIT III Liga.

Szóstka sezonu

Michał Strecker – o tym, że ORA Warszawa będzie miała niesamowicie solidny fundament w bramce, wiedzieliśmy już od pierwszej kolejki. Michał Strecker nie tylko nie popełnił bodaj żadnego większego błędu, ale także odbijał całą masę uderzeń oponentów. Należy również do tego grona bramkarzy, który swoimi podpowiedziami z linii bramkowej umiejętnie podpowiada partnerom z pola. Skradł nasze serca końcówką ostatniego meczu z Office Team. W ostatnich kilku minutach obronił cztery-pięć niemożliwych wręcz strzałów do wyjęcia. Dzięki tej wybitnej końcówce Michała Adwokaci nie tylko zachowali srebrne medale, ale także w ogóle utrzymali się na podium.

Damian Kalista – człowiek, który jest jak magnes dla drużyny BOLT. Jeśli Damiana nie ma na boisku, to Rafał Kamiński czy Szczepan Rothimmel od razu czują się gorzej. Ten wysoki zawodnik był autorem pierwszej bramki dla BOLTA w jesiennym sezonie. Damian w pierwszej kolejce mocnym uderzeniem z dystansu trafił przeciwko ORA Warszawa. Soczysty strzał z dalszej odległości – to jego znak rozpoznawczy. Potrafi jednak również doskonale zagrać do partnera. Jego 12 asyst spowodowało, że wygrał klasyfikację asystentów. Zwyciężył w niej, ponieważ w ostatnim spotkaniu z BGK po trzech jego podaniach padały gole. To m.in. dzięki Damianowi BOLT odniósł wielki sukces, jakim jest trzecie miejsce.

Jakub Miński – wiktorię w III Lidze zanotowali zaś gracze ACER. Predatorzy mają ten przywilej posiadania w składzie znakomitego obrońcy. Jakub Miński, bo o nim właśnie mowa, mógłby prezentować, co to znaczy we właściwym momencie wyprzedzić oponenta, gdy ten oczekuje na piłkę po podaniu. Jakub także punktował w niezwykle ważnych momentach. To po jego znakomitym podaniu Tomasz Trusiak zdobył szalenie istotną bramkę na 3:2 z PLL LOT-em. Jakub również świetnym uderzeniem z daleko otworzył wynik rywalizacji z Office Team…

Artur Sampaio - Mamy wrażenie, że kiedy byśmy nie rozmawiali po meczach Białych, to na pytanie „który z zawodników drużyny Leszka Czarkowskiego zrobił najwięcej?” niemal zawsze odpowiedzią będzie Artur. Posiada on umiejętność skutecznego napędzania akcji czy wygrywania pojedynków 1 na 1. Potrafi też fantastycznie uderzyć z dystansu, co w sezonie Jesień 2020 pokazał kilkukrotnie, np. w spotkaniu z LeaseTeamem. W całym cyklu zdobył dziewięć bramek.

Tomasz Mozga – niedoścignionym strzelcem na trzecim szczeblu jest Tomasz Mozga. Snajper BGK ma niewątpliwie dar spokojnego wykańczania akcji. Nie wiedzieć jak, bardzo często znajduje kawałek wolnej przestrzeni, aby uwolnić się spod krycia rywali. Był ex aequo jednym z dwóch najlepszych strzelców w całej ELIT Lidze, zdobywając 31 bramek! Średnią goli na mecz wykręcił więc na poziomie ponad 3. Najbardziej bramkostrzelne występy zaliczał z COMPENSĄ (pięć trafień), PGE S.A. (sześć) i LeaseTeamem (siedem). Tomasz, gratulujemy kolejnego cyklu z workiem pełnego goli!

Marek Gram – ofensywny tercet Marek Gram-Paweł Angielewski-Mariusz Kurczyński kolejny już raz stanowił o sile TOYOTY MH. Najlepsze liczby w minionym sezonie wykręcił ten pierwszy – dziewięć goli i osiem asyst. Przez długi czas zanosiło się na to, że „Widlaki” mogą zdobyć nawet złote medale. Jednak drugi sezon z rzędu zajęli czwarte miejsce. Niemniej Marek Gram zasługuje na to, by znaleźć się wśród elitarnych zawodników trzeciego szczebla. Jego znakomitą grę polegającą m.in. na szybkiej wymianie podań na jeden kontakt oglądaliśmy chociażby w potyczkach z ORA Warszawa czy z BENEFIT SYSTEMS.

 

ELIT IV Liga

Drużyna sezonu

LINK4 – Ubezpieczyciele w ELIT Lidze zagrali po raz szósty. Doskonała jesień, w której nie przegrali żadnego spotkania, przyniosła im pierwsze mistrzostwo. Jak się okazało, już na otwarcie cyklu rywalizowali z najpoważniejszym konkurentem. 24 września grali przeciwko DENTAL Doctor. Długo prowadzili, ale w końcówce to Doktorzy wygrywali 4:3. Remis 4:4 w ostatniej sekundzie gry uratował Kamil Kapczyński. LINK4 w najtrudniejszych meczach sezonu potrafiło zdobywać bramki w ostatnich fragmentach potyczki. Z groupM na 5:5 w 40. minucie trafił Michał Jaskulski. Z kolei w finałowej kolejce Czarni mierzyli się z THE BLUES i musieli wygrać. To spotkanie długo układało się po myśli LINK4. Prowadzili 2:0, później 4:2. Jednak w końcówce Niebiescy strzelili dwa gole i było 4:4, aczkolwiek Ubezpieczyciele nie wypuścili mistrzowskiej okazji. Ponownie w ostatniej minucie przechylili szalę na korzystny dla siebie wynik. Na 5:4 z lewej nogi od poprzeczki trafił Igor Empel. Po drodze zwyciężyli także w trudnym spotkaniu z PHILIP MORRIS 4:3. W mistrzostwie LINK4 spory udział odegrali na pewno: Bartosz Jakubiel, Krzysztof Biały, Michał Jaskulski, Artur Jonczyk, Kamil Kapczyński, Paweł Sekita i Paweł Sokal.

Zawód sezonu

THE BLUES – zespół, który zdobył 12 punktów, a powinien zdecydowanie więcej. Niebiescy mają w swym składzie wiele postaci znających się na piłkarskim rzemiośle. Jesteśmy zdania, że posiadając takie personalia, na czwartym szczeblu powinni się zakręcić wokół podium. Jednak czegoś w grze Niebieskich brakuje, albo jest to słabe zrozumienie pomiędzy zawodnikami, albo nie ma odpowiedniego balansu defensywy z ofensywą. W minionym sezonie zdarzał się również problem z obsadą bramki, co dało znać o sobie w przegranym 4:6 spotkaniu z X-Trade Brokers. THE BLUES mogło wycisnąć więcej punktów, chociażby w potyczkach z AGFA, RENMO czy DENTAL Doctor. Z tymi ostatnimi na trzy minuty przed końcem prowadzili 2:0, ale ostatecznie ulegli 2:3. Sprawienie dużej niespodzianki było blisko, tak jak i możliwość zdobycia większej liczby „oczek”. Ostatecznie jednak THE BLUES zakończyło cykl na 10. pozycji.

Pechowcy sezonu

DENTAL Doctor – dziewięć zwycięstw – tyle samo, co LINK4. W starciu bezpośrednim remis 4:4, czyli żadna ze stron bez zdobytej przewagi. Lepsza ofensywa od Ubezpieczycieli – 70 strzelonych goli przy 63 LINK4. Lepsza również gra w defensywie – 26 straconych bramek, a oponenci 31. W klasyfikacji strzelców ex aequo drugie miejsce Marka Saneckiego i Mariusza Wody (obaj 15 bramek). Z kolei tuż za ich plecami z 13 trafieniami uplasował się Mariusz Wądołowski. Gracz ten wygrał klasyfikację asystentów z 12 ostatnimi podaniami. Mimo tego wszystkiego to nie DENTAL Doctor zdobyło mistrzostwo. Stało się tak przez jedną jedyną wpadkę Dentystów. W 7. kolejce zespół w czarnych trykotach wysoko uległ groupM 0:5. Jak widzimy, na czwartym szczeblu spotkały się dwie niezwykle mocne ekipy i jedna przegrana DENTAL Doctor sprawiła, że zdobyli oni „tylko” srebrne medale.

Wydarzenie sezonu

Rywalizacja o mistrzostwo pomiędzy DENTAL Doctor i LINK4 dała największe emocje na czwartym szczeblu. Kto mógł się spodziewać, że już na otwarcie cyklu zagrają ze sobą dwie najlepsze drużyny ligi? Aspiracje co najmniej na podium mieli z pewnością gracze groupM. Granatowi, choć ostatecznie uplasowali się na piątym miejscu, namieszali w czołówce. Odebrali punkty zarówno LINK4, jak i DENTAL Doctor. Bardzo dobry cykl rozgrywało PHILIP MORRIS dowodzone przez Łukasza Zielenina. Nikotynkom, aby znaleźć się na „pudle”, zabrakło jednak zwycięstwa w ostatniej kolejce. Kolejny już raz mamy wrażenie, że więcej punktów mogło wycisnąć RENMO. Pomarańczowi np. z X-Trade Brokers mogli zdobyć jakieś „oczka”, ale w ostatniej minucie przegrali 6:8. Gracze ze wschodu ostatecznie zgromadzili 13 punktów. Trzeci sezon w ELIT Lidze zagrała AGFA i po raz drugi koronę króla strzelców zdobył napastnik Poligrafików Piotr Grduszak. Zawodnik z „dychą” na plecach uzyskał 16 trafień.

Szóstka sezonu

Bartek Dąbrowski – bramkarz COCA COLI HBC w sezonie Jesień 2020 był bardzo pewnym punktem Czerwonych. Nie miał prostego zadania, gdyż w niemal każdym meczu miał ręce pełne roboty. W zremisowanym 2:2 spotkaniu z MANTYKS.PL zanotował aż 20 skutecznych interwencji, dzięki czemu został wybrany MVP zawodów. Na otwarcie cyklu dzielnie odbijał liczne (18) próby graczy RENMO. To dzięki jego postawie koledzy z pola mieli możliwość, by w ostatniej sekundzie gry doprowadzić do remisu 3:3. Popisem Bartka był także mecz z AVONEM, który wieńczył sezon. Odbił on wówczas 10 prób Różowych.

Patryk Kozicki – długo zastanawialiśmy się, którego z zawodników LINK4 umieścić wśród największych kozaków sezonu. Postawiliśmy na Patryka Kozickiego, czyli tego, którego na boisku pozornie często nie widać, ale my bacznie obserwujemy, jak pracuje dla zespołu Ubezpieczycieli. Nierzadko w ważnym momencie potrafił zagarnąć przeciwnikowi piłkę, czy dokonać kluczowego dla akcji przechwytu. W mistrzowskim dla LINK4 sezonie potrafił także zapunktować. W słynnej już rywalizacji z DENTAL Doctor na otwarcie jesieni brał udział przy dwóch z czterech goli swojego zespołu (bramka oraz asysta). Przez cały cykl prezentował bardzo równą formę.

Mariusz Wądołowski – zawodnik, bez którego obrona DENTAL Doctor nie istnieje. Boiskowa ogłada, mądrość Mariusza na zielonej murawie, była aż nadto widoczna. Często dużo lepiej wiedział od rywala, jak ustawić się i jaki ruch wykonać w pojedynku 1 na 1. Ochoczo również zapędzał się pod pole karne oponentów. Jak tylko miał trochę miejsca, to nie miał problemu, by z niego korzystać. Z tego wzięło się jego 13 trafień. Zanotował także 12 asyst, co dało mu zwycięstwo w tej klasyfikacji.

Amadeusz Lech – piszemy tutaj często o kimś, że jest motorem napędowym którejś z drużyn. To stwierdzenie jak ulał pasuje do Amadeusza Lecha, czyli superszybkiego gracza PHILIP MORRIS. Spoglądamy na notkę z występów Amadeusza w zakończonym sezonie i od razu widzimy, jaką rolę odgrywa w zespole Nikotynek. Dziewięć meczów i tylko w dwóch nie był wybierany MVP zawodów, bądź najlepszym graczem swojej drużyny. To on poprowadził PMI przez bardzo dobry sezon. W końcówce spotkania 2. kolejki z AGFA popisał się znakomitym uderzeniem z dystansu, które było kluczowe dla wygranej 3:1. W dwóch innych meczach notował hat-tricki, a łącznie zdobył 12 bramek.

Jarosław Pająk – groupM uplasowało się na piątej pozycji, ale jak pisaliśmy wyżej – Mediowcy potrafili sporo namieszać w rywalizacjach z czołówką tabeli. Liderem Granatowych był ich rozgrywający i główny dowodzący środka pola Jarosław Pająk. Zawodnik z nrem 25 potrafił błyszczeć np. poprzez dokładne zagranie do partnera bez przyjęcia. Był też obdarzony znakomitym przeglądem pola. Za jego najlepsze występy w minionym cyklu należy uznać te z LINK4 oraz z AVONEM. Z Ubezpieczycielami strzelił dwa gole, zaś z „Pachnidłami” jednego, a przy dwóch innych asystował.

Alex Chuika –zawodnik RENMO to napastnik z prawdziwego zdarzenia. Wystarczy popatrzeć na pięć pierwszych kontaktów z piłką tego zawodnika i od razu widać, że z futbolówką przy nodze czuje się doskonale. Potrafi znakomicie przyspieszyć akcję, minąć rywala efektownym zwodem czy kapitalnie uderzyć z dystansu. To ostatnie zaprezentował w rywalizacji z THE BLUES, dzięki czemu RENMO zwyciężyło ten mecz 2:1. W klasyfikacji najlepszych strzelców ELIT IV Ligi znalazł się na trzeciej pozycji z uzyskanymi 13 trafieniami.

 

ELIT V Liga

Drużyna sezonu

Furduncio Brazil – wybór nie mógł być inny. Ekipa z Ameryki Południowej całkowicie zdominowała rozgrywki ELIT V Ligi. Była jedyną w pełnej sześcioligowej stawce, która zdobyła komplet punktów. Sezon wzór – 11 spotkań, 11 wygranych. Pisząc zapowiedź meczu pierwszej kolejki z Ebury Polska zastanawialiśmy się czy Furduncio poradzi sobie z zespołem, który występował niegdyś nawet na trzecim szczeblu. Jak się okazało, Brazylijczycy pewnie wygrali 6:1. Później przychodziły kolejne zwycięstwa, zarówno łatwe (z RIDERS Express 11:1), jak i trudniejsze (z AUTO MOTO Team 4:1). Jednak najbardziej wymagającymi sprawdzianami dla czarnych trykotów były starcia z POLSAT MEDIA oraz z ETV Ulubioną. Ci pierwsi sprawili bardzo dużo problemów, do przerwy nie oglądaliśmy goli, ale po ostatnim gwizdku Furduncio triumfowało 3:1. Drudzy zaś nieznacznie odstawali piłkarsko, ale Bartosz Miedziński i spółka byli lepsi 5:3. Furduncio spuentowało sezon wygraną z wicemistrzem – FOREIGNTINĄ – 5:1. Do tytułu dla Brazylijczyków w dużej mierze przyczynili się wspomniany Bartosz Miedziński, a także Holkan Jimenez, Caio czy bramkarz Robert Wilczek.

Zawód sezonu

Multiconsult – Granatowi poprzedni sezon mogą zaliczyć do udanych. Niemal do samej końcówki rywalizacji liczyli się w walce o podium. Łącznie zdobyli 15 punktów. Jesienią, na tym samym piątym szczeblu, było gorzej. Ekipa z Bonifraterskiej o pierwsze „oczka” wzbogaciła się w trzeciej kolejce, kiedy po czterech golach Wojtka Króla pokonała BOŚ BANK 5:4. Jednak kolejne punkty na koncie Inżynierów pojawiły się dopiero siedem tygodni później. Zwycięstwo z POLSAT MEDIA 10:3 sprawiło, że Multiconsult zakończył sezon z nikłym dorobkiem sześciu „oczek”. Było kilka takich spotkań, które bardziej lub mniej można było nazwać na styku. Multiconsult ulegał FOREIGNTINIE 1:2, MOBILNEMU SKUPOWI TELEFONÓW 3:6 czy Ebury Polska 3:5. Były jednak również takie mecze, w których Tomasz Nowakowski i koledzy zdecydowanie wyraźniej odstawali od oponentów. Porażki 3:12 z ETV Ulubioną i RIDERS Express pokazywały, że jesień nie należy do Multiconsult. Granatowi zatem po bardzo dobrym lecie, na koniec roku zaprezentowali gorszą formę.

Pechowcy sezonu

SPICY Mobile – rywalizacja o najniższy stopień na podium w ELIT V Lidze do przedostatniej kolejki miała aż sześciu zainteresowanych. Z kolei w finałowej serii spotkań jeszcze cztery ekipy miały realne szanse, aby znaleźć się na „pudle”, a jedną z nich było SPICY Mobile. Marketingowcy wyprzedzili PANASONIC dzięki zwycięstwu na otwarcie cyklu w spotkaniu bezpośrednim, ale uplasowali się za MOBILNYM SKUPEM TELEFONÓW. Czerwoni zdobyli 19 punktów, co było o dwa mniej niż Seledynowi. SPICY Mobile decydujące „oczka” uciekły w rywalizacji z RIDERS Express. Z Kurierami padł remis 8:8, a ostatnią bramkę w tym szalonym meczu – w końcowych minutach - zdobyli właśnie oponenci. Punktów zabrakło również oczywiście w bezpośredniej potyczce ze Skupem. W bardzo ciekawym i wyrównanym boju Seledynowi triumfowali 6:4, mimo że do przerwy to SPICY Mobile wygrywało 3:2. Jednak u zawodników z Ostrobramskiej widać dobrą formę. Po podium w zeszłym sezonie na szóstym szczeblu teraz uplasowali się tuż za „pudłem” ligę wyżej.

Wydarzenie sezonu

W sezonie Jesień 2020 Furduncio Brazil było jedyną drużyną w całej ELIT Lidze, która wygrała wszystkie mecze. Gratulujemy tego wspaniałego osiągnięcia! Na piątym poziomie oglądaliśmy również niezwykle wyrachowaną FOREIGNTINĘ. Obcokrajowcy z Wysp kilka spotkań potrafili zwyciężyć jedną bramką. Tak było np. w 3. kolejce, kiedy 4:3 pokonali MOBILNY SKUP TELEFONÓW, dzięki czemu zajęli drugie miejsce. Skup zaś debiutował w rozgrywkach i pokazał się z bardzo dobrej strony. Start cyklu nie należał do łatwych, ale Seledynowi rozkręcali się coraz dynamiczniej. Siedem wygranych i świetna postawa m.in. Michała Antola w bramce, Alberta Piórkowskiego, Kamila Woźnicy czy Rafała Wyszyńskiego zaprowadziły Skup do brązowych medali. O nie toczyła się zacięta rywalizacja, ale dzięki wygranym z PANASONIC i SPICY Mobile zwyciężyli ją Mobilni. W pamięci zapadły nam także trzy kapitalne widowiska. SPICY Mobile zremisowało z RIDERS Express 8:8, „RIDERSI” ulegli w ostatniej sekundzie PANASONIC 7:8, a POLSAT MEDIA – również na sam koniec gry – pokonał AUTO MOTO Team 7:6.

Szóstka sezonu

Robert Wilczek – zastanawiając się nad najlepszym golkiperem ELIT V Ligi, nie mieliśmy nawet cienia wątpliwości. Robert Wilczek to co tydzień gwarancja ogromnej jakości w bramce Furduncio Brazil. Popatrzmy tylko na liczbę straconych goli przez zespół z Ameryki Południowej – jedyne 17! Wychodzi zatem, że średnio Robert tylko raz lub dwa musiał wyciągać piłkę w siatki. Z kolei w każdym meczu notował przynajmniej 10 udanych obron. Najlepszym zawodnikiem spotkania został wybrany w potyczce z RIDERS Express. Wówczas zwłaszcza w pierwszej połowie bronił jak w transie oraz sam strzelił gola i zanotował dwie asysty.

Kamil Mazurkiewicz – najlepszy technicznie gracz MOBILNEGO SKUPU TELEFONÓW. Myślimy, że co do tego, każdy, kto widział mecze Seledynowych, musi się zgodzić. Skoro Kamilowi Mazurkiewiczowi nie jest obce piłkarskie rzemiosło, to Skup miał z niego sporo radości. W połowie swoich występów był wybierany najlepszym graczem meczu, bądź przynajmniej najbardziej wartościowym zawodnikiem swojej ekipy. W czterech potyczkach kompletował hat-tricki, a łącznie w całym sezonie skutecznie uderzał 15 razy. Potrafił to czynić m.in. z dystansu, jak w rywalizacji z ETV Ulubioną.

Maciej Sadza – Maciej Sadza do ostatnich minut sezonu rywalizował z Przemkiem Woźniakiem o miano najlepszego goleadora SPICY Mobile. Co prawda tę wewnątrzdrużynową potyczkę ostatecznie zwyciężył Przemek (19 jego goli, a Macieja 18), to obaj mieli wielki wpływ na kolejny, bardzo obiecujący sezon Marketingowców. Jesienią Maciej wielokrotnie potrafił zrobić użytek ze swojej prawej nogi. Swój najlepszy dzień miał w meczu z RIDERS Express, kiedy strzelił cztery gole. Hat-tricki notował zaś przeciwko Skupowi oraz ETV Ulubionej.

Korneliusz Górniak – drugi z najlepszych snajperów ELIT Ligi w minionym sezonie. Tak jak Tomasz Mozga z BGK, Korneliusz Górniak zdobył 31 bramek. Jednak napastnik ETV Ulubionej wykręcił niebywałą wręcz średnią. Zagrał tylko w siedmiu meczach, co oznacza, że strzelał grubo ponad cztery gole na mecz, wow! Dzięki takiej skuteczności wszedł także do klubu 100. Łącznie uzyskał już 105 trafień. Oczywiście w cuglach został królem strzelców ELIT V Ligi. Popatrzmy na kolejne potyczki i liczbę goli: cztery, siedem, cztery, osiem, pięć, jeden i dwa. Korneliusz, nie trzeba już sprzątać, pozamiatałeś.

Grzegorz Marchewka – o tym, że Grzegorz Marchewka jest niezwykle ważną postacią PANASONIC, wiedzieliśmy od dawna. Jednak jesienią napastnik Niebieskich sprawił, że było to aż nadto widoczne. Jeśli oglądaliśmy udaną ofensywną akcję Elektroników, to była duża szansa, że brał w niej udział Grzegorz. Zawodnik z nrem 83 na plecach dopisywał frekwencją, a zatem dopisywała także skuteczność PANASONIC i wyniki. Jego dwa gole sprawiły, że Niebiescy zaliczyli udaną pogoń za ETV Ulubioną i zremisowali 6:6. Najbardziej bramkostrzelny występ Grzegorz zanotował przeciwko Skupowi, gdy zdobył cztery bramki.

Caio – myślimy - techniczna gra Brazylijczyków z Furduncio - mówimy Caio. Zawodnik ten potrafi robić cuda z piłką przy nodze. Przełożyć rywala na drugą stronę tak, że się nie zorientuje? Żaden problem. Zdobyć bardzo ładną bramkę? Również prościzna. Zagrać dokładną piłkę do partnera z zespołu? To przede wszystkim. Caio w dziesięciu zawodach tylko w trzech nie notował żadnej asysty. W pozostałych siedmiu był autorem aż 15 ostatnich podań przy bramkach kolegów. Dzięki takiej skuteczności w tym elemencie wygrał tę klasyfikację.

 

ELIT VI Liga

Drużyna sezonu

Group One – początek sezonu nie wskazywał, jakoby Group One miało być jednym z głównych kandydatów do mistrzostwa. Niebiescy cykl rozpoczęli od porażki z RKS-em Huwdu 1:6, a tydzień później długo męczyli się z outsiderem ligowej tabeli SkyNetem, z którym to do przerwy ulegali 0:2, ale ostatecznie zwyciężyli 4:2. W trzeciej kolejce Group One po raz pierwszy zaskoczyło pozytywnie. Niebiescy po zaciętym spotkaniu pokonali CHEIL 3:2. Później doskonale odnaleźli się w deszczowych warunkach, wygrywając z MAZOWSZEM 69 7:0. Następnie zaś trzy punkty zdobyli kosztem innego kandydata do mistrzostwa - STOCKA. Z „Granatowo-Czerwonymi” Group One wygrał także 3:2. Dzięki tym dwóm kluczowym zwycięstwom – z CHEILEM i ze STOCKIEM – Niebiescy, aby zostać mistrzem, w ostatnim dniu sezonu musieli wygrać tylko jedno z dwóch spotkań. Mimo że najpierw praktycznie nie istnieli w meczu z KANTAREM Polska (3:8), to kilkadziesiąt minut później jakby otworzyli zupełnie nowy rozdział, w którym zdominowali STANLEY BLACK&DECKER 11:2! Ekipie z Alei Jerozolimskich serdecznie gratulujemy tytułu, który zdobyli już w swoim trzecim sezonie. Oto kilka z postaci, które niewątpliwie się do tego przyczyniły: Piotr Karpiński, Adam Gawłowski, Tadeusz Jezierski, Jacek Józwiak, Łukasz Tumiński, Bartosz Snopkiewicz czy Marcin Banasiak.

Zawód sezonu

RKS Huwdu – trzeci sezon w ELIT Lidze rozegrał także RKS Huwdu. Czarni początkiem jesieni rozbudzili apetyty na naprawdę sporo. W dwóch pierwszych kolejkach triumfowali z Group One 6:1, a także ze STANDARD CHARTERED aż 10:2! W trzeciej serii spotkań dostarczyli jeden z najlepszych spektakli – jeśli nie najlepszy – w całym sezonie ELIT VI Ligi. Po 40 minutach pełnych piłkarskiej jakości zremisowali ze STOCKIEM 5:5. Jednak później zespół opierający się na braciach Szulik (Dominiku i Tomaszu), a także Marcinie Kleniewskim i Adrianie Wiktorowskim, zaczął zawodzić. Zawodnicy w czarnych trykotach nie potrafili zbilansować odpowiednio poczynań defensywnych i ofensywnych. Stąd brały się kolejne porażki z GHELAMCO, KANTAREM Polska oraz z CHEILEM, która ostatecznie przekreśliła szanse RKS-u na podium. Finalnie Czarni uplasowali się na szóstej pozycji. Jest to zawód, gdyż pierwsze kolejki pokazywały, że RKS Huwdu stać co najmniej na podium.

Pechowcy sezonu

CHEIL – niestety, drugi raz z rzędu w rubryce „pechowcy sezonu” musimy umieścić CHEIL. Młoda, zdolna, zgrana, sympatyczna ekipa z Marynarskiej znów otarła się o podium. Zawodnicy w czarnych trykotach to „pudło” mieli do ostatniego dnia rywalizacji. Ba, byli na nim nawet po pierwszej połowie finałowego spotkania. Tutaj jednak dochodzimy do głównego problemu CHEILA. Nie wiedzieć czemu zespół Michała Jurkiewicza zdecydowanie gorzej prezentował się po przerwie. Uwaga, na dziesięć meczów CHEIL aż w siedmiu przegrywał drugie 20 minut. Zdarzyło się tak w najważniejszych potyczkach – z KANTAREM Polska i ze STOCKIEM. Z producentami alkoholi w pierwszej połowie dominowali, prowadzili po niej 2:1. Wystarczyło jednak kilka lepszych i efektywnych minut gry STOCKA i jasnym stało się, że CHEIL przegra, a co za tym idzie – straci podium. Czarni z 22 punktami uplasowali się tuż za trzecim KANTAREM Polska, który także zdobył 22 „oczka”.

Wydarzenie sezonu

W pewnym momencie cyklu stawce przewodziło pięć ekip z takim samym dorobkiem punktowym. Zarówno rywalizacja o tytuł, jak i o kolejne stopnie na podium elektryzowała nas do ostatniego dnia sezonu. To podczas niego CHEIL w hicie sezonu mierzył się ze STOCKIEM. Producenci alkoholi wygrali to spotkanie 5:3 dzięki udanej drugiej połowie. Na ich kluczowe zwycięstwo złożyły się dwa gole Daniela Iwana (w tym z rzutu wolnego), a także znakomite wejście Marcina Grody okraszone dwoma asystami. Chwilę wcześniej zaś KANTAR Polska nieoczekiwanie w fantastycznym stylu pokonał Group One 8:3. Po tym triumfie Badacze Opinii wdrapali się na podium ELIT VI Ligi. Z bardzo dobrej strony w debiucie w rozgrywkach pokazało się MAZOWSZE 69. Urzędnicy zgromadzili 20 punktów, a ich czołowymi postaciami byli Kamil Nalewka oraz Michał Falkiewicz.

Szóstka sezonu

Artur Pręgowski - Solidny golkiper to często podstawa pod dobrze skomponowany zespół. MAZOWSZE 69 niewątpliwie ją ma. Artur Pręgowski w dziesięciu występach między słupkami aż siedmiokrotnie musiał co najmniej dziesięć razy bronić strzałów rywali. Popisowe zawody rozgrywał przeciwko CHEILOWI, a także KANTAR Polska. W spotkaniu z Badaczami Opinii odbił aż 20 piłek, w tym w kapitalnym stylu wybronił rzut karny. Artur, gratulujemy świetnej postawy!

Daniel Iwan – jak tylko pierwszy raz zobaczyliśmy w akcji STOCKA i zawodnika z „dychą” na plecach, czyli Daniela Iwana, wiedzieliśmy, że oglądamy snajpera, co się zowie. Zwód, który zna już chyba każdy, nadal możemy nazywać firmowym, bo przynosi „Granatowo-Czerwonym” wiele korzyści. Daniel ma za sobą bardzo skuteczny sezon. Jego 22 bramki ulokowały go na drugiej pozycji wśród najlepszych strzelców ELIT VI Ligi. Wielokrotnie pokazywał, że ma młotek w nodze. Udowadniał to zarówno z piłki stojącej, jak i z akcji.

Karol Krogulec – napastnik Group One był zawodnikiem, który chyba najczęściej znajdował się w szóstce tygodnia, wobec czego nie mogło go także zabraknąć wśród najlepszych całego sezonu. To w dużej mierze skuteczność Karola sprawiała, że Group One z każdym kolejnym tygodniem stawało się coraz większym faworytem do zgarnięcia złotych medali. W jednym z najważniejszych spotkań cyklu z GHELAMCO Krogulec zdobył wszystkie bramki dla Niebieskich. Po emocjonującej końcówce padł remis 5:5. Z kolei w ostatnim meczu sezonu – wieńczącym dzieło Group One – Karol uzyskał cztery trafienia. W całym cyklu zanotował ich 18.

Emil Gadomski – dyrygent zespołu CHEIL. Gracz z nrem 11 na plecach wśród Czarnych doskonale wie, jak rozgrywać akcje ze środka pola. Bryluje, jeśli chodzi o walory techniczne. Swoimi trafnymi uwagami często nakreśla schemat gry dla zespołu z Marynarskiej. W meczach CHEILA widać, że to on jest w dużej mierze odpowiedzialny za tworzenie podbramkowych sytuacji. Emil Gadomski swoje najlepsze występy notował przeciwko METTLER TOLEDO, RKS Huwdu oraz SkyNet. Wtedy też był wybierany najlepszych zawodnikiem tychże meczów.

Adrian Wiktorowski – kapitan i lider zespołu RKS Huwdu. Gracz, który zawsze i wszędzie widzi okazję, by zdobyć bramkę. Sam potrafi ją sobie stworzyć po tym, jak minie kilku rywali. W minionym sezonie strzelił aż 28 goli i został królem strzelców ELIT VI Ligi. Klasyczny przykład zawodnika, który swoim indywidualizmem może irytować resztę zespołu, ale jeśli już przeprowadzi dobrą akcję, to nie ma co zbierać. Wystąpił w dziesięciu meczach, a zatem osiągnął średnią niemal trzech goli na jedno spotkanie. Najbardziej skuteczne zawody rozegrał na sam koniec sezonu, kiedy sześć trafień uzyskał przeciwko SkyNetowi.

Michał Żurowski – zestawienie największych kozaków najwyższego szczebla kończyliśmy zawodnikiem z fenomenalną lewą nogą, tak również czynimy przy szóstym poziomie rozgrywkowym. Michał Żurowski w każdym ze swoich sześciu występów w minionym sezonie robił w drużynie KANTAR Polska różnicę. Tylko w jednym meczu nie wpisywał się na listę strzelców, ale wtedy zanotował dwie asysty. Swoją lewą nogą kolejny raz pokazał, że potrafi działać cuda. Cały czas w pamięci mamy bramkę z 6. kolejki w rywalizacji z RKS-em Huwdu. Wówczas Michał pokonał bramkarza rywali po cudownym uderzeniu zza połowy boiska. W całym cyklu uzyskał dziesięć trafień i miał jedenaście asyst.