Mecz

6
:
6
(2:2)
  • Sezon: Wiosna 2017
  • Poziom: ELIT I Liga
  • Dzień: 25.04.2017, Wtorek
  • Godzina: 21:50

A jednak podział punktów!

We wtorkowy wieczór mogliśmy podziwiać kolejną odsłonę zmagań w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Nie grano jednak w Madrycie, Paryżu czy Monachium, ale na ulicy Międzyparkowej! Na przeciwko siebie stanęły zespoły pragnące zrehabilitować się za zeszłotygodniową klęskę z bankowcami - VERMARI oraz budowlańcami - WIKTOR.

 

Faworytem spotkania byli zawodnicy WIKTOR, ale już na początku spotkania lider Vermari – Krzysiek Kaczor dał im do zrozumienia, że nie mają co liczyć na wieczorny piłkarski spacerek, otwierając wynik spotkania mocnym, plasowanym uderzeniem w 3. minucie meczu! Kontenerowcy od razu podjęli rękawice! Mateusz Leszek jak wściekły zaatakował przeciwników, odebrał piłkę i w sytuacji jeden na jednego z Piotrem Adamskim pewnym strzałem wyrównał stan meczu. W kolejnej akcji Leszek po raz kolejny udowodnił swój kunszt, zagrywając z głębi pola świetną, prostopadłą piłkę a'la Iniesta do Olka Lewickiego, a ten bez najmniejszych problemów dał prowadzenie. Okularnicy próbowali szybko odpowiedzieć, kapitalne, długie podanie na nos Rafała Galca posłał Tomek Zadziełło, strzał głową tego pierwszego nie znalazł jednak drogi do bramki Daniela Kowalskiego. Nie minęło dziesięć minut meczu, a składną akcję całego zespołu wykończył niezawodny Kaczor, zdobywając swoją drugą bramkę w tym spotkaniu. Po tej sytuacji tempo meczu delikatnie siadło, warto odnotować groźną próbę z dystansu Wojciechowskiego, a z drugiej strony błąd Adamskiego starali się wykorzystać do spółki Leszek z Lewickim. jednak bramkarz Okularników zrehabilitował się udaną interwencją.

Druga część spotkania rozpoczęła się od zaskakującego uderzenia z połowy boiska Adama Białapko. Piłka lecąc po ziemi dostała mocnego poślizgu, na posterunku był jednak Adamski. Po przerwie pierwsi "ukąsiły" Błękitne Koszule. Jeden z obrońców Wiktora ociągał się z wybiciem piłki, przytomnością umysłu i instynktem killera wykazał się po raz kolejny Kaczor, dopadając do futbolówki i sytuacyjnym strzałem dając prowadzenie swojemu zespołowi. W następnej akcji katastrofalne w skutkach okazało się być nie pierwsze w tym meczu nieporozumienie obrońców Niebieskich. Brak komunikacji i skupienia z domieszką pecha, chaos w szykach defensywnych i w efekcie trafienie samobójcze.

Budowlańcy natychmiast rzucili się do odrabiania strat, ich zapał został jednak ostudzony przez występującego gościnnie w ekipie Vermari zawodnika, który w 30. minucie trafił na 5-2. Wydawało się, że ekipa Krzyśka Kaczora wypracowała bezpieczną przewagę, wystarczyło kontrolować grę i spokojnie "dowieźć" wynik do końca. Wiktorowi zaczęły udzielać się nerwy, kilka ostrzejszych wejść zmusiło arbitra do odesłania Olka Lewickiego na przymusową, dwuminutową karę. Piękno futbolu tkwi w jego nieprzewidywalności i w tym, że raz na jakiś czas funduje nam przejażdżkę roller-costerem z zakończeniem jakiego nie powstydziłby się sam Alfred Hitchcock. Tak też było tym razem, ale po kolei. Na pięć minut przed końcem dwie bramki w ekspresowym tempie zdobywa Białapko i Wiktor łapie kontakt! Vermari odpowiada jednak natychmiastowym trafieniem Szymańczuka po bardzo ładnym podaniu Rolaka. Trzy minuty do końca, dwie bramki przewagi – wydawało się, że już nic nie jest w stanie wydrzeć zwycięstwa specjalistom od szkiełek i oprawek. Wiktor rzucił się jeszcze do ostatniej szarży, rozpaczliwego ataku, ostatnimi siłami szybko doskoczył do przeciwnika, nie pozwalając przeciwnikom na spokojne rozegranie. Jedna z takich desperackich prób, tym razem komunikacji zabrakło obrońcom Vermari, w wydawało się banalnej sytuacji wpadli na siebie, wtem jak spod ziemi wyskoczył Lewicki, z zimną krwią minął Adamskiego kierując piłkę do pustej bramki.

Dystans dzielący obie drużyny był już najmniejszy z możliwych, jednak na zadanie ostatniego ciosu zostało mniej niż sześćdziesiąt sekund...Vermari długo celebrują wznowienie, zagrywają do tyłu, starają się  jak najdłużej utrzymać przy piłce zanim wyekspediują ją jak najdalej od własnej bramki. W końcu wybicie, główka jednego z obrońców Wiktora, i co? Nie podejmiemy się wytłumaczenia tego jak to się stało, ale kiedy piłka spadła pod nogi Lewickiego przed nim stał tylko jeden obrońca... Lewickiego w kontrze szybko wsparł Leszek, otrzymał podanie i to co pięć minut wcześniej wydawało się niemożliwe stało się faktem! Euforia w szeregach Wiktora i niedowierzanie oraz wzajemne pretensje w szeregach oponentów Nie musimy chyba mówić kto po tym meczu odczuwa większy niedosyt, ale musimy pochwalić obie drużyny za stworzenie wspaniałego, pełnego emocji widowiska, które na zostanie zapisane w annałach ELIT I Ligi złotymi zgłoskami!

 

 

Zawodnik meczu: Mateusz Leszek [WIKTOR]
Przez większą część spotkania niewidoczny ale kiedy przychodziło co do czego zawsze stawał na wysokości zadania. 

Zawodnik Gole Asysty Faule Obrony Samo.
Piotr Adamski 0 0 0 75% 0
Rafał Galec 0 1 1 0% 0
Krzysztof Kaczor 3 0 1 0% 0
Darek Rolak 0 3 0 0% 0
Marcin Słomka 0 0 1 0% 0
Paweł Szymańczuk 1 1 0 0% 0
Tomasz Zadziełło-Zieliński 2 0 0 0% 0
Razem: 6 5 3 0
Zawodnik Gole Asysty Faule Obrony Samo.
Adam Białapko 2 1 0 0% 0
Mariusz Błachnio 0 0 1 0% 0
Piotr Kazimierak 0 0 0 0% 0
Daniel Kowalski 0 0 0 79% 0
Damian Kozicki 0 0 0 0% 0
Mateusz Leszek 2 2 0 0% 0
Oleg Lewicki 2 2 3 0% 0
Marcin Szczęch 0 0 0 0% 0
Razem: 6 5 4 0
Widzisz błąd w statystykach? Napisz do nas