We wtorkowy wieczór mierzyły się ze sobą drużyny, które piłkarski rok 2016 rozpoczęły turniejem Noworocznym ELIT Winter Cup. Wtedy Dynamiczne Śrubokręty (STANLEY B&D) zremisowały z Przebudzonymi Mocarzami (ACER) 2:2! W niedawno rozpoczętym sezonie WIOSNA 2016 obie reprezentacje grają poniżej swoich możliwości, głównie ze względu przebudowę kadry. Trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia Jacków oraz Piotra, bo dzięki nim żółtoczarni to zespół grający o najwyższe cele.
Początek spotkania pokazał, że mecz nie będzie Everestem futbolu, a co najwyżej Kopą Cwila. To oczywiście nie prawda, bowiem już od drugiej minuty Tomasz Szymański po składnej akcji komputerowców trafił do siatki. Nie minęły kolejne trzy minuty, a Grzegorz Pudło wymienił „klepkę” z Markiem Sałasińskim, a ten nie zmarnował wybornej okazji. Gdy w 10 min Piotr Panasiuk wykorzystał precyzyjne podanie z prawej flanki i kropnął z woleja futbolówkę, ta obiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do bezradnego Dawida Evansa. Ten złamawszy się w krzyżu rzucił ironiczne: „Keep goin’ lads, keep goin’!” Nikt nie zrozumiał czy mówił do kolegów czy przeciwników :/
3:0 nie było dobrą prognozą końcowego wyniku, zważywszy, że do zakończenia meczu pozostało niemal pół godziny. Zagubiony brakiem ofensywnej części składu STANLEY B&D próbował grać angielską piłkę na … najniższego w zespole Kamila Karczewskiego. Kieszonkowy skrzydłowy, owszem grać potrafi świetnie, ale bez Piotra Bychowskiego na „ścianie” tracił siły w indywidualnych próbach. Niby gra żółtoczarnych była poukładana, Grzegorz Sikora kierował kolegami, Alberto Santiago był nieustępliwy jak zwykle, ale w piłkę grali przeciwnicy. Tuż przed przerwą trafili jeszcze raz i do przerwy tablica wskazywała wynik 4:0.
Po burzliwej przerwie wśród śrubokrętów z niecierpliwością czekaliśmy na drugą odsłonę. Przez dłuższy czas widzieliśmy zazębiające się akcje i kolejne obrony Dawida. ACER grał składnie, szybko i na 2-3 kontakty. Po kolejnym golu i przy wyniku 5:0 gracze STANLEY'a postawili wszystko na jedną kartę. Wysłali pod bramkę rywala Pawła Litwina - prawdziwego tura, który o dziwo, przy takiej posturze poruszał się z piłką niczym łania na przyleśnej polanie. W 31 min wysoko wyszedł pressingiem do rywala i wyłuskał piłkę. Będąc osamotnionym z przodu zdecydował się na płaski, silny strzał. 1:5 i mały uśmiech pojawił się na jego licu. To co wydarzyło się później zostanie zapamiętane na długo, bardzo długo.
W kolejnej akcji zachęcony golem Paweł wymienił podania z Kamilem Karczewskim i Grzgorzem Sikorą. Tiki taka i mieliśmy 2:5. Zdziwieni gracze ACER stanęli, zaś uśmiechnięty Paweł motywował kolegów. Chwilę później sprawnie podanie Rafała Błaszczyka po linii do biegnącego pół boiska Sikory i pięknym trafieniem od słupka, mieliśmy 3:5. Końcowy fragment to istne szaleństwo i skompeltowany hat-trick przez gwiazdę wieczoru - Litwina! 4:5, a na zegarze 1:20. Grający w wąskim składzie Komputerowcy oddychali "rękawami", ale szczęsliwie dowieźli zwycięstwo do końcowego gwizdka, Po pasjonującym pościgu i elektryzujących emocjach, pierwsze trzy w sezonie zgarnia ACER.
Zawodnik meczu: Paweł Litwin (STANLEY B&D)
Pozytywnie nastawiony, uśmiechnięty, a do tego potrafiący wymienić celne podanie, podbryblować, celnie strzelić z dystansu. Nowy narybek żółtoczarnych rozegrał najlepsze spotkanie w ELIT lidze i rozbudził nadzieje fanów na kolejne dobre występy. Po meczu zamiast kiełbasy, wypił odżywkę węglowodanowo-białkową. Wzór nie człowiek!