LeasePlan wygrywa w ostatnich sekundach
Siódma kolejka rozgrywek ELIT II Ligi przyniosła duże zaskoczenie jakim z pewnością jest porażka PGE S.A.. Lider naszej tabeli poniósł pierwszą porażkę w tym sezonie, po drodze zdarzył im się tylko jeden remis.
Mecz zaczął się jednak lepiej dla ekipy PGE S.A.. Już w trzeciej minucie Paweł Stępień z lewej flanki dograł piłkę do Marcina Górki, a ten otworzył wynik spotkania. Radość Energetyków nie trwała zbyt długo - Piotr Pietrzak mocnym strzałem sprzed pola karnego pokonał Krzysztofa Cicheckiego. Od tego momentu zaczął się koncert niewykorzystanych akcji. Zawodnicy obu stron potrafili stworzyć sobie dogodne okazje, problem jednak był z ich wykończeniem.
Czarno-czerwoni przeprowadzili świetną dwójkową akcję w wykonaniu Górki i Stawskiego - klepką wymienili między sobą kilka podań, ale gdy ten pierwszy stanął przed szansą na wyprowadzenie swego teamu na prowadzenie, świetną interwencją popisał się bramkarz rywali. Trzeba przyznać, że Lech Stawski do perfekcji wypracował u siebie realizowanie zasady podaj-biegnij. Lider tej drużyny przyjmuje piłkę, podnosi głowę, oddaje futbolówkę koledze i zaraz wbiega w wolną przestrzeń, z takimi ludźmi, aż miło grać.
Druga połowa to również wiele zmarnowanych akcji. Nie ważne, czy zawodnicy próbowali „rozklepać” rywali czy wybierali bardziej indywidualne metody, piłka nie chciała wpaść do żadnej z bramek. Strzał Sebastiana Krzysztofika został obroniony przez goalkeepera Energetyków, a uderzenie Marcina Górki minimalnie minęło słupek bramki, w której ostoją był Marcin Matujewicz. Emocje buzowały w obu obozach, również te negatywne emocje. Kilka ostrzejszych słów, twardszych wejść i atmosfera zrobiła się mało przyjemna, skończyło się nawet na dwuminutowych karach dla przedstawicieli obu zespołów.
Czas uciekał nieubłaganie, a wynik się nie zmieniał. Minuty mijały, sędzia szykował się już do zakończenia tego widowiska, aż tu nagle przełom - jeden z zawodników Energetyków gubi futbolówkę, zawodnicy LeasePlan wychodzą z kontrą, sytuacja 3 na 1 nie mogła się inaczej skończyć. Karol Sokalski wyłożył piłkę Grzegorzowi Rozłuckiemu, a aktualny lider w klasyfikacji na najlepszego strzelca dał radość swym kolegą. Niespodzianka stała się faktem.
Zespół PGE S.A. pierwszy raz od startu rozgrywek doznał gorzkiego smaku porażki. Lech i jego koledzy muszą szczególnie kibicować PROAMIE, bo jeśli ta ulegnie NCR, to właśnie Seledynowi zostaną nowym liderem. LeasePlan wskakuje na czwarte miejsce i przypomina, że również liczy w walce o miejsca w pierwszej trójce.
Damian Ambrochowicz
