Przybili rywalom "podwójną piątkę"
W meczu dwu drużyn środka tabeli ELIT II Ligi byliśmy świadkami efektownego i wyraźnego zwycięstwa BLACHY PRUSZYŃSKI, które pokonało osłabione brakiem Piotra Dzięcioła GE EDC aż 10:4. Pięć trafień zanotował Kamil Wojtysiak, bohater spotkania.
To zresztą najniższy wymiar kary, jaką zwycięzcy wymierzyli przegranym. BLACHY PRUSZYŃSKI nie tyle co szarżowały na bramkę GE EDC, one ją ostrzeliwały - gdyby nie znakomita dyspozycja stojącego w bramce "Inżynierów" Mariusza Skokunia wynik mógłby wyglądać jeszcze dramatyczniej. Mariusz dwoił się i troił, między słupkami wręcz latał, ale wobec nienagannej gry napastników drużyny przeciwnej był bezbronny.
Worek z bramkami już w drugiej minucie rozwiązał Paweł Ostrowski, a potem było tylko lepiej. BLACHY PRUSZYŃSKI grały ofensywnie, efektownie i zespołowo. Przykładem jest gol, który przypadł w ich udziałle w 16. minucie - Kamil Wojtysiak niemal w pojedynkę przedarł się przez pół boiska, ale nie mając oczywistej pozycji strzeleckiej, zdecydował się podać do nieobstawionego Macieja Stawskiego. Temu wystarczyło już tylko dołożyć nogę.
Zawodnicy GE EDC próbowali się odgryzać - impuls dał Tomasz Czerwiński, próbował "szarpać" w ataku Łukasz Kubowicz, ofiarnie grał Artur Malinowski. To jednak było na dobrze dysponowanego rywala za mało. Rozstrzelał się bowiem napastnik BLACHY PRUSZYŃSKI Kamil Wojtysiak, który, co ciekawe, swoje wszystkie pięć goli zdobył po przerwie. Tym samym dobił i tak chwiejącego się na nogach rywala.
BLACHY PRUSZYŃSKI doliczyły do swojego konta trzy oczka, ale mimo to GE EDC wciąż są wyżej w tabeli, zajmują bowiem niezłe czwarte miejsce i dobijają się do podium.
Piotr Wesołowicz
