Kolejne zwycięstwo!
Tym razem naprzeciwko ING BANK ŚLĄSKI stanęła drużyna BBA. "Pomarańczowi" dumnie kroczą po zwycięstwo ligi, musieli wygrać to spotkanie, aby nie stracić cennego pierwszego miejsca. "Informatycy" próbowali robić co mogli, lecz trafili na naprawdę mocnego przeciwnika.
"Niewykorzystane okazje lubią się mścić" przekonali się o tym panowie z BBA. Po dwóch świetnych akcjach, jakie przeprowadzili na samym początku spotkania mogli wyjść na prowadzenie. Niestety nie udało się, natomiast po tych atakach "pomarańczowi" pobiegli do przodu zdobywając szybko bramkę.
Rozstrzelali się "bankowcy", aż trzech z nich zaliczyło hat-tricka - Paweł Kubas, Rafał Traczyk, a trzeci - Tomasz Szymański - dorzucił nawet czwartą bramkę na swoje konto. Dzięki temu panowie stanowią zagrożenie dla innych potencjalnych rywali w wyścigu o króla strzelców.
Na koniec pierwszej części gry zaatakowali "spece IT" lecz nie przynosiło to takich rezultatów jakie chcieli. Do przerwy "bankowcy" wygrywali już 7:1.
W drugiej połowie BBA nie miało już nic do powiedzenia. Pojawiało się jeszcze więcej strat w środku pola, nieudanych akcji czy nawet podań do... przeciwnika. Było widać, że Oranje grali już spokojnie, na luzie. Akcje były płynne, z podaniami do tyłu, co pozwalało na utrzymanie piłki jak najdłużej, a za razem wklepanie paru bramek więcej.
Zawodnicy BBA obudzili się chwilę przed końcem. Stworzyli trzy świetne akcje, które powinny zamienić się na bramki. W jednej z nich swoimi umiejętnościami popisał się Jacek Głodek, który niczym Leo Messi pobiegł bez pardonu środkiem boiska mijając czterech zawodników, zatrzymał się dopiero na bramkarzu, sfaulował go! Wtedy sędzia podyktował rzut karny, którego niestety nie wykorzystał Marcin Różycki – spudłował, ale minimalnie.
ING BANK ŚLĄSKI dalej gra pewnie mecz za meczem, wygrana za wygraną, idą po pierwsze miejsce i awans. BBA niestety znowu mierzy się z przegraną, ale widać w nich potencjał. Więcej zgrania i będzie dobrze Panowie!
