ING Lease wraca do gry (?)
Kto by pomyślał, że to już 3 tydzień… Mecz dla obu zespołów miał być przełamaniem, powrotem na właściwe tory. Pomarańczowi po dwóch porażkach z rzędu potrzebowali zwycięstwa jak Cristiano Ronaldo żelu do włosów. Natomiast reprezentacja NCR po tygodniowej przerwie chciała zmazać haniebną porażkę z drużyną GADŻECIAKA.
Pierwsze minuty to głównie ataki Seledynowych, szalał Jacek Białas, ale bez większego rezultatu. Dopiero od 10. minuty zaczęło się coś naprawdę dziać. Akcja zawodników w pomarańczowych koszulkach, broni Peter Gordon, ale do piłki dopada bezwzględny dla rywali Michał Godlewski i mamy otworzenie wyniku spotkania. Nie trzeba było długo czekać na kolejny zastrzyk emocji, Daniel Żółkowski wypuszcza w bój Marka Traczyka, a ten strzałem z prawej strony pola karnego podwyższa wynik spotkania. Panowie dzięki, którym nasze bankomaty są nowoczesne i w 100% bezpieczne stwierdzili, że najwyższy czas zakasać rękawy i wziąć się do roboty. Najpierw Jacek Białas wykorzystał swą najstraszniejszą broń czyli strzał z zewnętrznej części stopy i zdobył bramkę ala „stadiony świata”, a na 60 sekund przed przerwą stan rywalizacji wyrównał Grzegorz Sikora.
Oba składy jeszcze bardziej zmotywowane wyszły na drugą połowę i gotowe były rzucić się sobie do gardeł. Już minutę po wznowieniu gry Paweł Chudek wyprowadził kolegów na prowadzenie. Od tego momentu leasingowcy z ING rozpoczęły oblężenie Częstochowy przez co Peter Gordon miał pełne rękawice pracy, ale jak przystało na goalkeepera tej klasy, piłkom się nie kłaniał i bronił na poziomie, do którego zdążył nas przyzwyczaić. Przez ostatnie pięć minut mobilizacja w obu obozach podskoczyła, dzięki czemu byliśmy świadkami jeszcze trzech goli. Najpierw Daniel Adamczuk okazał się skutecznym egzekutorem i dobrze wykończył podanie od Filipowicza. Chwilę później Sebastian Kłys po dobitce pokonał Gordona, ale niemal błyskawicznie zripostował go Paweł Mańk.
ING Lease przerywają swoją złą passę i jeśli w takim stylu będą rozprawiać się z kolejnymi rywalami to mogą nieźle wywindować w górę, kluczem do tego będzie jednak poprawienie gry obronnej.
Damian Ambrochowicz
