Mistrzowie drugich połów
Da się zauważyć, że zawodnicy ELTECH potrzebują solidnej mobilizacji w postaci kilku straconych bramek, żeby mogli przypomnieć sobie jak gra się w piłkę. Ich dzisiejsza potyczka z COFACE jest idealnym potwierdzeniem tych słów, panowie w fioletowych koszulkach przez pierwszą część spotkania grali na niższym poziomie niż nas do tego przyzwyczaili, natomiast w drugiej odsłonie wzbili się na szczyt swoich umiejętności.
Pierwsze minuty to zdecydowanie brak wykończenia w obu zespołach, oba teamy nie mogły znaleźć recepty na pokonanie goalkeepera rywali. Inna sprawa, że było to starcie dwóch świetnych bramkarzy. Piotr Dziuba i Tomasz Talarek to przecież nie pierwsze lepsze grubaski, które w dzieciństwie stawiano na „budzie”, obaj panowie to bramkarze z prawdziwego zdarzenia, którzy swoją profesję znają od podszewki.
Ale nawet tak zacni zawodnicy muszą czasem wyciągać piłkę z siatki. Piotra Dziubę zmusił do tego Szymon Hryszczyk, który w 11. minucie najpierw zamarkował strzał, a po chwili potężnie uderzył. Fioletowi walczyli o wyrównanie rezultatu spotkania, jednak w pierwszej połowie im się to nie powiodło.
Już od pierwszego gwizdka oznaczającego rozpoczęcie drugiej odsłony meczu ELTECH atakowało z całych sił. Panowie walczyli bardzo dzielnie, aż w końcu się to opłaciło. Drogę z piekła do nieba odbył Michał Małaśnicki, który najpierw (mając przed sobą pustą bramkę) z odległości niespełna dwóch metrów uderzył wprost w poprzeczkę, jednak już po chwili stał się bohaterem specjalistów z ELTECH - Mateusz Postek pomknął lewą flanką i wyłożył futbolówkę Małaśnickiemu, który skierował ją do sieci. To było przebudzenie się Fioletowych. Damian Konopka pozazdrościł koledze i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Od tego momentu to głównie Niebiescy atakowali, ale ich oponenci wyglądali w obronie jak układ kół zębatych w szwajcarskim zegarku. Przełamanie takiej defensywy było naprawdę nie możliwe. Na zakończenie tego świetnego spektaklu Łukasz Krupa podwyższył zwycięstwo Fioletowych, którzy odnieśli piąte zwycięstwo.
Szymon Smolarczyk i spółka muszą popracować nad koncentracją w pierwszej połowie, a wtedy będą machiną nie do zatrzymania.
Damian Ambrochowicz
