Cud na Wawelskiej
Wszyscy odczuwali, że starcie tych dwóch drużyn będzie prawdziwym szlagierem, jednak to w jaki sposób zawodnicy ELTECH rozprawili się z Farmaceutami przerosło wszystkie możliwe scenariusze.
Patrząc na układ tabeli wydawało się, że faworytem jest zespół występujący w różowych koszulkach. Specjaliści od zabezpieczeń przeciwpożarowych, jednak już od początku narzucili swoje warunki gry. Już w 2. minucie Michał Małaśnicki skierował piłkę do siatki, czym otworzył rezultat spotkania oraz rozwiązał worek z bramkami. Po kilku chwilach dwie zabójcze akcje Mateusza Postka i Fioletowi prowadzą trzema bramkami. BAYER nagle musiał odrabiać duże starty. Ten wieczór jednak w pełni należał do gangu Smolarczyka. Zawodnikom ubranym w fioletowe koszulki wychodziło dzisiaj dosłownie wszystko. Gra na dwa kontakty funkcjonowała perfekcyjnie, a tiki-taka jaką klepali przeciwników w środkowej części boiska pozwalała na szybkie przechodzenie z obronny do ataku. Przewagę „Strażaków” powiększył Smolarczyk, a pod koniec pierwszej połowy rywali dobił Małaśnicki do spółki z Konopką.
0:7 z drużyną BAYER - to robi wrażenie - a przed nami było drugie 20 minut. Jeśli o zawodnikach ELTECH można powiedzieć, że grali jak z nut, tak ich oponenci nawet nie zabrali ze sobą instrumentów. Walory „Różowych Panter” zwyczajnie dzisiaj nie istniały, zawodnicy zachowywali się jakby pierwszy raz na oczy widzieli swoich partnerów z drużyny.
Drugie 20 minut rozpoczęło się od skompletowania hat-tricka przez Konopkę, a w mgnieniu oka swoją cegiełkę do triumfu dołożył Łukasz Krupa. Po chwili bramkę należało zapisać również Patrykowi Tywonkowi. Farmaceuci starali się, próbowali zaskoczyć czymś rywala i chociażby delikatnie go ugryźć. Niestety dla nich, ich poczynania były natychmiast ripostowane przez rywali. Efektowna bramka Drozda spotkała się z błyskawiczną odpowiedzią Konopki, a na gol Łepeckiego w końcówce odpowiedział Postek.
Źle dzieje się w obozie BAYER, znakomici zawodnicy, a do tego fenomenalne charaktery ostatnimi czasy przeżywają kryzys. Nie można ich jednak przekreślać za szybko, bo to przecież Czempioni.
Damian Ambrochowicz
