Skromna wygrana lidera
Zapowiadało się na grad goli, a wyszło nieco minimalistycznie. Tak w jednym zdaniu można opisać ten czwartkowy pojedynek, po którym drużyna DSV umocniła się jako lider III Ligi naszych biznesowych rozgrywek.
Nie ma się w sumie co dziwić, że teamy zagrały nieco defensywnie, obie strony wiedziały, że ich rywale są świetni w ofensywie, więc planem było, aby po pierwsze gola nie stracić. Specjaliści w dziedzinie transportu przyjechali na Wawelską z szeroką ławką rezerwowych, dzięki czemu mogli dokonywać wielu zmian i praktycznie przez 40 minut grać świeżymi zawodnikami. Ekipa STANLEY B&D miała w pierwszej połowie dwie bardzo dobre okazje, żeby zdobyć bramkę. Już w 3. minucie jeden z obrońców Logistyków zagrał w polu karnym futbolówkę ręką za co sędzia słusznie podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Piotr Bychowski, który minimalnie pomylił się i strzelił obok lewego słupka bramki Marcina Marca.
Śrubokręty podirytowane nieudaną próbą zdobycia gola atakowali nieprzerwanie bramkę swoich oponentów, a zawodnicy DSV przerywali te akcje faulami. W końcu fali nazbierało się ich aż 6 i sędzia zmuszony był do podyktowana przedłużonego rzutu karnego. Tym razem do piłki podszedł Grzegorz Sikora, który uderzył tak samo jak Bychowski - niecelnie. A to pech! Stara piłkarska maksyma głosi, że niewykorzystane okazje się mszczą i proszę zobaczyć jak bardzo jest prawdziwa. Na kilka sekund przed przerwą Dariusz Ciara zdecydował się na uderzenie, futbolówka przeleciała między nogami Kamila Karczewskiego i wpadła do siatki. Śrubokręty wyszły na drugą połowę jeszcze bardziej zmotywowane, brakowało im jednak szczęścia. Piłka obraziła się na nich za złe wykonywanie stałych fragmentów i nie chciała wpaść do siatki. Próbował Jacek Białas, próbował Piotr Bychowski, próbował też Grzegorz Sikora, ale żaden z tych panów futbolówki nie ubłagał. W ostatnich minutach Sebastian Parzychowski pokazał jak należy strzelać „jedenastki” i ustanowił wynik spotkania na 2:0.
Dla STANLEY B&D to już druga porażka z rzędu i druga, w której nie strzelają gola, panowie w żółtych koszulkach muszą w końcu przełamać strzeleckiego pecha. Jeśli DSV utrzyma formę to być może z fotelu lidera nie zsiądzie do końca sezonu.
Damian Ambrochowicz
