"Bankowcy" żądni rewanżu
Świetny początek sezonu w wykonaniu ekipy PKO Bank Polski. Wicemistrzowie poprzedniej edycji rozgrywek, obecną zaczęli od efektownego zwycięstwa nad ekipą GE EDC. W czwartkowy wieczór wbili jej aż dziesięć goli, samemu tracąc ledwie dwa.
Dzięki wysokiej i efektownej wygranej, "Bankowcy" już po premierowej kolejce znaleźli się na pierwszym miejscu w tabeli ELIT Szóstki I Ligi. I zrobią wszystko, by tę lokatę zachować do ostatniego meczu. W poprzednich rozgrywkach stracili bowiem złote medale już na samej mecie, w finale przegrywając z ekipą DELL. Dlatego w sezonie zimowym będą wyjątkowo zdeterminowani, by udowodnić, na co ich stać!
Tę wolę walki i ambicję było widać od samego początku spotkania z GE EDC. Michał Jaśkiewicz i spółka od pierwszego gwizdka okupowali pole karne rywali, a jeśli nie atakowali akurat bramki przeciwnika, to nad futbolówką panowali w środkowej części boiska. "Bankowcy" górowali nad "Inżynierami" w niemal każdym aspekcie futbolowego rzemiosła. Ich przewaga była bardzo wyraźna. I w pierwszej części została udokumentowana aż siedmioma golami! Najpiękniejsze z nich były autorstwa wspomnianego już Michała Jaśkiewicza i Sebastiana Maciejewskiego, którzy do siatki trafili po precyzyjnych i potężnych uderzeniach z dystansu.
Wynik mógłby być jeszcze wyższy gdyby nie heroiczna postawa Rafała Rudzkiego, który pod nieobecność Mariusza Skokunia przejął obowiązki golkipera. Bramkarz GE EDC, choć "swoje" wpuścił, to jednak w kilku sytuacjach bronił fenomenalnie i niejednokrotnie ratował swój zespół przed utratą gola. Zresztą w drugiej połowie "Inżynierowie" walczyli ambitnie - jeszcze przed przerwą wbili pierwszego, honorowego gola autorstwa Kamila Turga, a po przerwie dołożyli drugiego. Tym razem do siatki trafił Maciek Myalski. Ekipa GE EDC przede wszystkim jednak zmobilizowała swoje szyki obronne i w drugich 20. minutach dała sobie wbić tylko trzy gole.
To i tak jednak było zbyt mało, by myśleć o wywiezieniu z Praskiej Areny Futbolu korzystnego rezultatu. PKO Bank Polski pokazał sportową wściekłość oraz ponadprzeciętną ambicję i wygrał zasłużenie.
Piotr Wesołowicz
