Bez Gorgola ani rusz
Aż czternaście bramek padło w starciu ZIBRO z PKO BANK POLSKI. Dziesięć z nich zdobyli jednak bankowcy i sięgnęli po komplet punktów.
Już pierwsze minuty pokazały, kto jest faworytem wtorkowego spotkania. Zawodnicy PKO BANK POLSKI wyprowadzali bardzo szybkie akcje, przeprowadzane z rozmachem i godną podziwu dokładnością. Brakowało tylko jednego – skutecznego wykończenia. Stara piłkarska prawda głosi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą i tak właśnie było tym razem. Już pierwszy strzał zawodników ZIBRO przyniósł im prowadzenie. Do bramki bankowców niezbyt silnym strzałem piłkę posłał niezawodny w szeregach ZIBRO Patryk Gorgol. Niestety, od razu po strzeleniu gola musiał opuścić boisko z powodu kontuzji mięśnia. Takiej okazji gracze PKO BANK POLSKI nie mogli zmarnować. Minutę później dogranie Dariusza Michalskiego wykorzystał Adam Wielgołaski, który niesamowitym lobem pokonał Robbiego Hasserta. Od tego momentu rozpoczęło się wykonywanie wyroku na ZIBRO. Jeszcze przed przerwą bankowcy trzykrotnie pokonali bardzo dobrze dysponowanego tego dnia Hasserta. Najpierw ponownie trafił lis pola karnego, Adam Wielgołaski, wykorzystując zagranie Roberta Zawardzina. Po kolejnych trzech minutach król asyst Dariusz Michalski po raz kolejny znalazł swojego partnera z drużyny, Michała Salaka i było już 3:1. Na 60 sekund przed końcem pierwszej połowy wynik podwyższył jeszcze Radosław Tomaszewski. Asystował mu… oczywiście Dariusz Michalski!
Po przerwie zawodnicy ZIBRO, którzy w dwóch pierwszych meczach tego sezonu również tracili po cztery bramki, ruszyli do ataków. Na efekty poczekali cztery minuty, kiedy po dograniu Sorena Vada golkipera PKO BANK POLSKI pokonał drugi z liderów ZIBRO, Kai Bergman. Ale to tylko rozzłościło bankowców i w ciągu czterech minut odpowiedzieli dwoma golami. Najpierw Michał Salak dokładnie dograł do Roberta Zawardzina, a następnie Marek Pękacki obsłużył świetnym podaniem Salaka. Gracze ZIBRO próbowali jeszcze się odgryźć i wykorzystali błąd obrony bankowców dzięki trafieniu Roberta Kloca, lecz losy meczu przypieczętował właściwie Michał Jaśkiewicz. Długowłosy zawodnik PKO BANK POLSKI wykonał egzekucję, trafiając do siatki dwukrotnie w 60 sekund. Dwie minuty później dziewiątą bramkę dla bankowców zdobył Marek Pękacki i wszystko było już jasne. ZIBRO stać było na jeszcze jedno trafienie – po zagraniu Radosława Komosy celnym uderzeniem popisał się Marcin Wilczek. Ostatnie słowo należało jednak do PKO BANK POLSKI. Robert Zawardzin zagrał świetną piłkę do Radosława Tomaszewskiego, a ten nie miał problemów z pokonaniem Robbiego Hasserta. Warto jednak nadmienić, że Hassert był jednym z najlepszych zawodników w szeregach ZIBRO. Gdyby nie jego bardzo dobra postawa, wynik mógłby być zdecydowanie wyższy.
Po dwóch rozegranych meczach bankowcy mają na koncie sześć oczek i dwadzieścia zdobytych bramek. Czy ktoś ich zatrzyma? W następnej kolejce szansę aby tego dokonać będzie miało VERMARI. Będzie to prawdziwy mecz na szczycie!
Emil Kopański
