Zero na koncie
Bardzo istotne w kontekście walki o czołowe miejsca w I-ligowym zestawieniu odnieśli zawodnicy DELL. W czwartkowy wieczór nie pozostawili żadnych złudzeń ekipie NOVILION CONSULTING, zwyciężając 6:2.
Już początek spotkania wskazał zdecydowanego faworyta. Piłkarze spod szyldu DELL grali pewnie, nieustępliwie i, co najważniejsze, skutecznie. Drużyna dowodzona przez strzegącego w tym meczu bramki Wojciecha Papiewskiego szybko udokumentowała swoją przewagę bramką. Już w 5. minucie Tomasz Mazurkiewicz musiał sięgać po piłkę do siatki po celnym uderzeniu Mateusza Kocura. A to było dopiero preludium do dalszych popisów tego zawodnika. W ciągu kolejnych kilku minut najlepszy strzelec tego zespołu jeszcze dwukrotnie wpisał się do meczowego protokołu. Piłkarze pomarańczowych, starali się odgryzać, ale nie byli w stanie znaleźć sposobu na obronę DELL. Tymczasem kontrolująca boiskowe wydarzenia ekipa Wojciecha Papiewskiego jeszcze przed przerwą zdobyła czwartą bramkę. Piotr Pluta dograł do Tomasza Zielińskiego, a ten wykonał wyrok.
Po przerwie obraz gry nieco się zmienił, ale nie na tyle, żeby komplet punktów dla DELL był zagrożony. W 31. minucie po raz kolejny defensorom rywala dał się we znaki Mateusz Kocur. Wykorzystał podanie Pawła Mackiewicza i po raz czwarty pokonał Tomasza Mazurkiewicza. Powodzenie nieco rozluźniło prowadzący zespół, co wykorzystali gracze NOVILION CONSULTING. W 33. minucie Kamil Mirosław z prawej strony boiska podał do Grzegorza Arasimowicza, a ten strzelił pierwszego gola dla programowców. Trzy minuty później, ekipa Kris Krosa, po raz szósty musiała pogodzić się ze stratą bramki. Tym razem futbolówkę do własnej siatki wpakował Tomasz Mazurkiewicz. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się wysoką porażką, Paweł Lech dograł do Arasimowicza, który zmniejszył rezultat na 2:6. Dzięki takiemu rozstrzygnięciu DELL awansował na czwarte miejsce w tabeli, a NOVILION CONSULTING pozostaje bez zdobyczy punktowej.
Zawodnik meczu: Mateusz Kocur
Nazwisko nieprzypadkowe – to prawdziwy boiskowy kot, którego ulubioną zabawa jest doprowadzanie do rozpaczy bramkarzy. W czwartek czterokrotnie pokonywał Tomasza Mazurkiewicza, nie grając przy tym egoistycznie. Często przez nieszablonowe zagrania stwarzał dogodne sytuacje kolegom.
