Te ostatnie minuty…
Niezwykle zacięte widowisko stworzyli w czwartkowy wieczór zawodnicy PANDORY i PIT RADWAR. Po zawziętej walce triumfowali gracze z Pragi, zwyciężając 5:4.
Początek spotkania nie przyniósł wielkich emocji. Obie drużyny czuły przed sobą respekt, nie decydując się na forsowanie tempa i rzucenie sił na ofensywę. Gdy w końcu nadeszło przełamanie, błyskawicznie padły dwie bramki. Obie stały się udziałem jubilerów – najpierw Marcin Cichocki wykorzystał podanie Mateusza Grzędy, a minutę później strzałem z rzutu wolnego popisał się Marcin Grzęda. Piłka po rykoszecie wpadła do siatki PIT RADWAR i PANDORA prowadziła 2:0. To nieco zmobilizowało zawodników z Pragi, którzy ruszyli do odrabiania strat. I udało im się to jeszcze przed przerwą, za sprawą Daniela Ozimkiewicza i Grzegorza Świercza. Na odpowiedź jubilerów nie trzeba było długo czekać – tuż przed ostatnim gwizdkiem na liście strzelców zameldował się Patryk Domański i PANDORA zeszła na odpoczynek z jednobramkowym prowadzeniem.
Podrażnione ambicje PIT RADWAR długo nie zdołały znaleźć ujścia w postaci zdobytej bramki. Udało się to dopiero w 31. minucie, kiedy Grzegorz Bajszczak zdołał pokonać Dawida Rozbickiego. PANDORA odpowiedziała błyskawicznie – kilkadziesiąt sekund później drogę do siatki rywala znalazł bowiem Jerzy Kilon. Jak się okazało, było to ostatnie trafienie jubilerów. PIT RADWAR w końcowych minutach osiągnął przewagę, którą udokumentował dwoma golami. Autorem pierwszego z nich okazał się Marek Konopka, a zwycięstwo przypieczętował Grzegorz Świercz. PANDORZE nie wystarczyło już czasu na odrobienie strat i PIT RADWAR mógł cieszyć się z triumfu wywalczonego w ostatnich chwilach czwartkowego boju.
Zawodnik meczu: Grzegorz Świercz
Stalowe nerwy i zimna krew w decydujących chwilach pozwoliły Świerczowi poprowadzić swój zespół do wygranej. Dwie zdobyte bramki i asysta tylko potwierdzają problemy, jakie sprawiał obrońcom PANDORY.
