Lwy ciągle głodne
Po wtorkowym zwycięstwie nad MDG INVEST, ING Bank Śląski stanął w szranki z Ekologami. Wygrywając po raz drugi zakończył swój bardzo udany tydzień.
13 sekund – tyle było potrzebne, aby Cezary Gontarek otworzył wynik spotkania i wyprowadził NFOŚiGW na prowadzenie. Były to jednak dobre złego początki, bo od tego momentu przewagę zyskiwali Bankowcy. Pomarańczowi grali w swojej najlepszej formie i choć w bramce rywali jak za trzech uwijał się Rafał Klimek, to bramkarz Ekologów musiał uznawać wyższość snajperów ING. A takich Lwy mają wielu - Tomasz Szymański, Łukasz Świetlik i Krzysztof Michałowski grali niczym Katalońskie Trio i każdy z nich ustrzelił po dwie bramki. Mimo, że Zieloni w swoich szeregach mają również dobrych napastników to byli oni tego wieczoru mniej skuteczni. Piotr Panasiuk i Kamil Bąkowski trafili do siatki dopiero w dwóch ostatnich minutach, a Sebastiana Rogalskiego owładnęła strzelecka niemoc. Obie drużyny głęboko postawiły zasieki obronne, co dało wiele pola do popisu w środkowej strefie. Wymieniano głównie szybkie i krótkie podania, a w takiej grze dużo lepiej czują się Pomarańczowi, co pokazali grając swoją tiki-takę i przyprawiając o ból głowy defensywę rywali.
Po tym starciu Lwy rozsiadają się w fotelu lidera, i w półfinale zagrają ze STANLEY B&D, z którymi już raz wygrali, było to jednak starcie o zupełnie innej randze i tym razem może zakończyć się zupełnie inaczej.
Zawodnik meczu: Krzysztof Michałowski
Takiego lidera chciałaby mieć każda drużyna, strzela, asystuje, a do tego wspomaga obronę.
Damian Ambrochowicz
