Nie ma mocnych na czwartą władzę
Kolejną lekcję futbolu dali rywalom zawodnicy Grupy ZPR Media. Tym razem w roli adeptów futbolu wystąpili zawodnicy SPIE.
Jak burza idą Medialni w rozgrywkach ELIT IV Ligi, a ilość i kaliber posiadanych w składzie strzelb pozwala im na efektowne goleady i skuteczne wbijanie rywali w ziemię. W ostatnim meczu w tej fazie rozgrywek mierzyli się z zespołem SPIE i szybko pokazali, z jakiej gliny zostali ulepieni. Jeszcze w 3. minucie na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis, lecz już minutę później fani Grupy ZPR Media mogli zaintonować popularną przyśpiewkę „Jeden, gol, drugi gol, trzeci leci…”. W trzech, następujących tuż po sobie akcjach piłkę pod bramką przeciwnika otrzymał Tomasz Skonieczko i się nie pomylił. Był to początek jakiego nie powstydziłyby się najwybitniejsze drużyny w historii. Jeśli jeszcze nie pachniało wówczas pogromem, Łukasz Wilk i Kamil Łuniewski przekonali wszystkich niedowiarków, że nie skończą tego wieczoru na wymierzeniu najniższej kary. Po niespełna ośmiu minutach SPIE przygrywało 0:5, ale nie zamierzało nadstawiać drugiego policzka. Paweł Duch przeniknął niemal niepostrzeżenie w pole karne przeciwnika i dokładnie obsłużył Marcina Hunskopfa, a ten precyzyjnym strzałem zmienił 0 na 1 przy nazwie swojej ekipy. Drażnienie białego niedźwiedzia, jakim w tej rundzie są zawodnicy reprezentujący media, nie jest jednak najbezpieczniejszą czynnością. Przed przerwą zawodnicy Grupy ZPR Media strzelili jeszcze cztery gole, po uderzeniach z daleka i bliska, atakach zespołowych i indywidualnych popisach. Ochotę na wpisanie się do protokołu meczowego mieli wszyscy, asystę na swoim koncie zapisał nawet bramkarz, Wojciech Pepliński. Entuzjazmu nie zmącił drugi gol dla SPIE, autorstwa Sylwestra Marchewki.
Chwilę po zamianie stron, po ładnym rozegraniu rzutu rożnego, Dariusz Piotrowski strzałem w długi róg zdobył bramkę dla granatowych, ale na więcej jego zespołu nie było już stać. Medialni, choć nie forsowali już tak tempa, mieli pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Koronkowe akcje budowane były w nieco wolniejszym tempie. Wilk czy Łuniewski nawet w czystych sytuacjach szukali jeszcze partnera. Więcej szans dostali również rezerwowi - jak co tydzień ich ławka prezentowała się imponująco. Szans na podwyższenie wyniku mieli mnóstwo, ale wykorzystali tylko dwie - w pozostałych przypadkach brakowało im koncentracji, albo przegrywali pojedynek z golkiperem rywali.
Zawodnik meczu: Tomasz Skonieczko [Grupa ZPR Media]
Hat-trick skompletowany w ciągu jednej minuty. Cztery gole w sumie. Wyśmienity występ tego zawodnika.
Piotr Nowicki
