Takie mecze aż chce się oglądać!
Gdy rozpoczynało się to spotkanie, na zewnątrz termometr wskazywał -13 stopni Celsjusza. Na sztucznej trawie pod balonem było zdecydowanie cieplej, choć do tropików brakowało kilku oczek. Nie miało to znaczenia dla zawodników RUVILLE i AXA DIRECT, którzy zagrali mecz, po którym ręce same składały się do oklasków. Zakończył się on remisem 4:4 i sprawiedliwym podziałem punktów.Początek należał - chyba dość niespodziewanie - do "ubezpieczycieli". AXA już po ośmiu minutach prowadziła 2:0 - gole strzelali nowy w drużynie Dominik Szymański oraz oblany muskulaturą gladiatora Mikołaj Ryś.
RUVILLE - żelazny kandydat do awansu - otrząsnął się jednak w tempie ekspresowym. Jeszcze w tej samej minucie co Ryś, trafił Dominik Rajca. Co to był za gol... Dominik zachwycił już na początku akcji - ładnym przyjęciem, a raczej zgaszeniem piłki na nodze, którym wyprowadził w pole trzech wracających do obrony obrońców AXA! Potem podniósł głowę, popatrzył, jak ustawiony jest Paweł Kopera, który do żółtodziobiów wszak nie należy, i przymierzył w długi róg. Gol kontaktowy!
Na kolejne - i to z obu stron trzeba było czekać do drugiej połowy. Obie ekipy znów szły łeb w łeb i na trafienie rywala, odpowiadały tym samym ciosem. Najładniejszy wyprowadził Paweł Wiśnioch, który w 34. minucie trafił z rzutu wolnego.
Ale ostatnie słowo należało do AXA i super snajpera Marka Jędrasiewicza. To on na kilkanaście sekund przed końcem wyrównał i ustalił wynik spotkania na 4:4. Takie mecze aż chce się oglądać...
PW
