Wiktoria na koniec
Aż do ostatniej kolejki rundy zasadniczej kazali czekać swoim fanom na pierwsze wiosenne zwycięstwo gracze Selito.pl.
Nie był to jednak triumf nad byle kim - zawodnicy TNS Polska aspirują do miejsca w pierwszej czwórce zestawienia ELIT V Ligi. W poniedziałek nie potwierdzili tego jednak na boisku. Mecz rozpoczął się spokojnie, obie strony ostrożnie badały siłę ofensywną rywali i nie śpiesząc się, konstruowały plan na to spotkanie. Dwa groźne strzały zatrzymał Aleksander Kwacz, umiejętnościami błysnął również golkiper TNS Polska - Marcin Kulik. W 11. minucie Andrzej Lech trafił w poprzeczkę i… to, co działo się przez kolejne osiem minut śmiało można nazwać piłkarskim szaleństwem. Do końca pierwszej odsłony piłka wędrowała z jednego pola karnego pod drugie, niemal każda akcja kończyła się golem, a skauci nie nadążali z notowaniem. Strzelaninę rozpoczął Lech, bezlitośnie wykorzystując dobre podanie Wojciecha Węgrzyna. Błyskawicznie odpowiedział Jakub Rutkowski. Ledwie gracze w białych koszulkach wrócili na swoją połowę, po raz drugi skarcił ich Lech. Na domiar złego, gdy do płaskiego dośrodkowania Marcina Perzyny doszedł Rutkowski, to w ofensywnym zapale skierował piłkę do własnej siatki. Do 40. minuty była to ostatnia bramka dla Selito.pl, której nie zapisał na swoim koncie Lech. Zanim jednak Handlowcy zdążyli nacieszyć się prowadzeniem, przepięknym uderzeniem w samo okienko popisał się Tomasz Gasiński, a winy momentalnie odkupił Rutkowski. Festiwal strzelecki trwał w najlepsze, naciskany przez Karola Kaczorowskiego Kwacz wpuścił do siatki piłkę wstrzeloną w jego kierunku z autu, a hat-tricka w ostatniej minucie pierwszej połowy, uderzeniem bezpośrednio z rzutu rożnego, skompletował niezawodny Lech. Uff, to było dość intensywne osiem minut. Na przerwę zespoły schodziły przy remisie po 4.
W drugiej połowie również padło osiem goli, ale już bez równomiernego rozłożenia. Zawodnicy Selito.pl wrzucili wyższy bieg, którego wcześniej nie widzieliśmy i w pięknym stylu rozbili rywali. Pierwszą bramkę po wznowieniu gry zdobył Lech, nienasycony przez całe spotkanie, bez ustanku siał terror i zniszczenie w polu karnym TNS Polska. Po przerwie dołożył kolejnych sześć trafień, łącznie gromadząc ich aż dziewięć, a mogło być ich nawet więcej. Nie sprawiało mu różnicy, czy umieszcza piłkę w siatce po rzucie karnym, indywidualnym rajdzie, bombie z kilkunastu metrów, pojedynku z bramkarzem, a na koniec zdobył dwie bramki w tej samej minucie. Po prostu był nie-do-za-trzy-ma-nia. Również i defensywa „All Blacks” po zmianie stron stanęła na wysokości zadania, bo tylko jeden strzał Biało-Różowych znalazł drogę do siatki. Tak jak koniec wieńczy dzieło, tak zwycięstwo Selito.pl przypieczętował ładnym strzałem głową Michał Pliżga, wykorzystując jedno z wielu dokładnych podań (3 asysty tego wieczoru) Marcina Perzyny.
Ostatecznie Selito.pl rozbiło rywali 11:5, i nie zapisze się w historii rozgrywek ELIT jako drużyna, która przez całą rundę nie zdobyła chociaż punktu. Z kolei TNS Polska czeka w już środę arcyważne starcie z SAP, które zadecyduje o czwartym miejscu w tabeli. Będzie to ostatni mecz rundy zasadniczej w ELIT V Lidze.
Zawodnik meczu: Andrzej Lech [Selito.pl]
Liczba strzelonych goli - 9 - mówi sama za siebie. Prawdopodobnie najlepszy indywidualny występ, jaki oglądaliśmy na wiosnę w całych rozgrywkach ELIT Ligi.
Piotr Nowicki
