Zabrakło czasu
Z dobrej strony w meczu z SUPERPARKIETEM zaprezentowali się gracze BAYERU. I choć ostatecznie polegli 3:5, nie mogą się wstydzić swojej postawy.
Pierwsza połowa należała zdecydowanie do mistrza sezonu zimowego. SUPERPARKIET zdominował boiskowe wydarzenia, nie pozwalając BAYEROWI rozwinąć skrzydeł. Świetnie prezentował się Daniel Matwiejczyk, który co i rusz niepokoił defensywę aptekarzy. Na pierwsze trafienie musiał poczekać osiem minut. Wówczas wykorzystał podanie Sebastiana Orzoła i pokonał Jakuba Zielewicza. Minutę później miał już na koncie dwie bramki po świetnie wykonanym rzucie wolnym. Gdy po upływie kolejnych czterech minut trzeciego gola dołożył Grzegorz Dudziak wydawało się, że spotkanie zakończy się pogromem. Tym bardziej, że jeszcze przed przerwą na liście strzelców zameldowali się Bartosz Malinowski i ponownie Daniel Matwiejczyk…
Druga odsłona zaczęła się jednak od ataków BAYERU. W przerwie musiało paść wiele mocnych słów, bo na boisko wyszła zupełnie odmieniona drużyna. Już minutę po wznowieniu gry drogę do siatki SUPERPARKIETU znalazł Piotr Ułasiuk. Po chwili było już 2:5 po strzale Daniela Suleja. BAYER uwierzył, że jest w stanie nawiązać równorzędną walkę ze stawianym w roli faworyta rywalem. Wkrótce zdobył kolejną bramkę, którą na swoim koncie zapisał Tomasz Magda. To mocno zdenerwowało SUPERPARKIET, który chcąc zwyciężyć, musiał wziąć się w garść. I tak się stało – chociaż do ostatniej minuty trwała bardzo otwarta walka, więcej bramek już nie padło.
Zawodnik meczu: Jakub Zielewicz [BAYER]
Choć jego drużyna poległa, w bramce wyczyniał niesamowite rzeczy. Dzięki niemu aptekarze nie wyjechali z obiektu przy ul. Międzyparkowej z większym bagażem bramek.
