Co znaczy rutyna...
RUVILLE bez problemu uporał się z HENKEL-em pokonując go aż 9:3. Tym samym udowodnił moc rutyniarza - w tym sezonie na ekipę "pszczółek" może nie być mocnych. Ozdobą spotkania był gol Łukasza Pankowskiego w ostatniej minucie meczu.
Doświadczenie - to słowo może być największą przewagą RUVILLE w tym sezonie ELIT I Ligi. "Żółto-czarni" grają konsekwentnie - nawet jeśli tracą bramki, dążą - krok po kroku - do tego, by za chwilę przywrócić boiskowe wydarzenia na właściwe tory.
Tak też było w spotkaniu z HENKEL-em. Mimo że rywal pod koniec pierwszej połowy (w momencie gdy RUVILLE prowadził już 5:0!) strzelił dwa szybkie gola, dające nadzieję na wyrównaną walkę w drugiej połowie, "ruville-owcy" nie "podpalali się", nie denerwowali, po prostu wyszli na drugą połowę i nie pozwolili rywalom rozwinąć skrzydeł.
Świetne spotkanie rozegrali Dominik Rajca i Łukasz Pankowski. Ten pierwszy, po błędzie bramkarza rywali, zdobył pierwszego gola, w sumie uzbierał hat-tricka. Drugi zamknął wynik spotkania - w 40. minucie trafił chyba najładniejszego gola w kolejce - zza pola karnego, mocno, pod poprzeczkę... Warto również wyróżnić Huberta Zaborowskiego, który dwukrotnie trafił do siatki rywali.
HENKEL? Sporym pozytywem jest postawa bramkarza Maćka Szubertowskiego i Andrzeja Krzystka, który strzela zawsze, kiedy potrzebuje tego jego drużyna. Włodek Pawlak to również zawodnik, który może sporo namieszać w lidze - jeśli te ogniwa zapalą, w następnych kolejkach HENKEL może "odkuć się" za porażki z początku sezonu.
PW
