Wszystko albo nic
Przed tą kolejką sytuacja DELL, jeżeli chodzi o awans do top 4, była bardzo wyboista, a pierwszym krokiem musiało być pokonanie BAYER. Choć do przerwy nie zapowiadało się na to, ostatecznie wygrali 6 do 3.
Mecz doskonale zaczęli zawodnicy Komputerowców, już w 1. minucie spotkania zamieniając rzut rożny na bramkę, jednak potem coś się zacięło. Albo bardzo dobrze interweniował Jakub Zielewicz, albo minimalnie mylił się Mateusz Kocur, który tego dnia obił zarówno słupek jak i poprzeczkę bramki Farmaceutów. A ci skupili się na graniu w obronie, co przynosiło efekty: cierpliwie czekali na swojej połowie, by zabójczymi kontrami punktować swoich rywali, czego w pierwszej połowie dokonali aż trzykrotnie - raz Michał Łepecki i dwukrotnie Daniel Sulej. Gdy już wydawało się, że Pomarańczowi wylądują na deskach, w ostatniej sekundzie pierwszej połowy nadzieję przywrócił im Mateusz Kocur.
Druga połowa rozpoczęła się nie od ataku, a wręcz od szturmu zawodników DELL na bramkę rywali. Początkowo ich wcześniejsza taktyka się sprawdzała, a Piotr Ułasiuk trafił nawet w słupek, jednak potem rozwiązał nam się worek z bramkami. To, co zaczął wyprawiać na boisku Tomasz Zieliński jest wręcz ciężkie do opisania. Zaliczył prawdopodobnie zagranie sezonu. Jego asysta w biegu piętką z powietrza była na poziomie profesjonalnego zawodnika. Cały mecz był aktywny, a ostatnie 15 minut to jego koncert: dryblingi, podania i oczywiście strzały. Świetne zawody rozegrał także Wojciech Papiewski, tytan obrony, który nikomu na boisku nie odpuszcza. 4 bramki Komputerowców w 5 minut całkowicie odebrały chęć do gry Farmaceutom, którzy w drugiej połowie po prostu zgaśli, a mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 6:3 dla DELL.
Zawodnik meczu: Tomasz Zieliński [DELL]
Asystował przy pierwszej i strzelił ostatnią bramkę meczu. Piłka naturalnie go szukała, a niemal każde jego podanie mogło zamienić się w asystę. No i oczywiście geniusz techniczny przy bramce wyrównującej.
