W ostatniej sekundzie!
Zawodnicy PGE EJ 1 długo będą wspominać czwartkowy wieczór przy ul. Międzyparkowej, gdy przyszło im zmierzyć się z InterRisk. Niemalże przez całe spotkanie prowadzili, a decydującą o porażce bramkę stracili… w ostatniej sekundzie!
To był prawdziwy horror, choć pierwsze minuty na to nie wskazywały. INTERRISK długo nie mógł wskoczyć na właściwe obroty, co skrzętnie wykorzystali energetycy. W ósmej minucie gry Łukasz Ogórkiewicz stanął oko w oko z Adamem Mazgajem i nie dał mu szans na skuteczną interwencję. Pięć minut później przewaga została podwojona. Długie podanie z głębi pola świetnie wykończył Mateusz Wnuk, głową pokonując bramkarza. Szkoda tylko, że swojego… Poczynania boiskowe graczy INTERRISK nie napawały optymizmem. Sporo było w nich chaosu, a niewiele zaplanowanych akcji. Nic więc dziwnego, że na przerwę PGE EJ 1 schodziła z dwubramkowym prowadzeniem.
Po przerwie sporo jednak się zmieniło. Z minuty na minutę INTERRISK odzyskiwał pewność siebie, ale w 28. minucie musiał przyjąć kolejny cios. Kacper Błachowicz świetnie uruchomił Pawła Kretowicza, a ten po raz trzeci zmusił Adama Mazgaja do kapitulacji. Wydawało się wówczas, że już nic nie odbierze energetykom zwycięstwa. Nic bardziej mylnego – już minutę później pierwszą bramkę dla INTERRISKU zdobył Lesław Pająk. To pomogło temu zespołowi uwierzyć we własne możliwości. Na sześć minut przed końcem kontaktowego gola strzelił Bartosz Okrasa i znów zapachniało dużymi emocjami. Tych rzeczywiście nie zabrakło. W ostatniej minucie gry faulu we własnym polu karnym dopuścił się Paweł Kretowicz, a egzekucji dokonał Michał Godlewski. INTERRISK, mimo świetnego come-backu, nie zamierzał jednak poprzestać na remisie. W ostatnich sekundach przeprowadził akcję, którą strzałem do pustej bramki wykończył Lesław Pająk i trzy punkty powędrowały na konto INTERRISKU! Niesamowite było to, że piłka do siatki wpadła na… sekundę przed końcowym gwizdkiem. To się nazywa dramaturgia!
Zawodnik meczu: Kacper Błachowicz [PGE EJ 1]
Mimo porażki, może być dumny ze swojego występu. Wielokrotnie ratował energetyków przed utratą bramki i udowodnił, że jest godnym zastępcą Krzysztofa Cicheckiego.
