Derby Energetyków dla Pomarańczowych
Inauguracyjna potyczka sezonu Jesień 2016 w ELIT IV lidze skojarzyła z sobą drużyny, które po raz pierwszy w historii miały przyjemność rywalizować ze sobą. IRGiT TGE na Wiosnę grał w ELIT III lidze i nie zachwycił, zaś Energetycy w ELIT IV grali naprawdę ciekawie. Wskazanie faworyta było więc nie lada wyzwaniem, ale wśród obsługi przeważały głosy ze wskazaniem na „Fiołki”.
Warto dodać, że składy obu drużyn nie były optymalne. Wśród drużyny z Poleczki nieoczekiwanie zabrakło duetu defensorów Goliszewski – Listwoń, zaś wśród graczy z Mokotowskiej dynamicznego skrzydłowego Łukasza Ogórkiewicza. Każdy z nich to ważna postać, więc widowisko miało stracić na jakości. Początek meczu był wyraźnie chaotyczny. Zauważalny był wakacyjny rozbrat z piłką. Zawodnicy mieli problem z przyjęciem piłki oraz wymianą 3-4 podań. Od 8 minuty jakość gry zaczęła rosnąć by w 10 min Piotr Dąbrowski w zamieszaniu podbramkowym zdobył swojego pierwszego gola tej jesieni. Gdy wydawało się, że Finansiści otworzyli worek z bramkami kierujący obroną Leszek Stawski, w znany tylko sobie sposób, dwukrotnie blokował kolejne strzały – Tomasza Nikodema i Łukasza Skwarko. Fanów futbolu ucieszył powrót na boisko tego pierwszego – Tomasza. Silny pomocnik pół roku temu odniósł uraz głowy i od tego czasu wypoczywał. Wreszcie wrócił i błyszczał. Napędzał ataki Fiołków, choć do pełni formy jeszcze daleko.
W 16 min Paweł Topolnicki, rozgrywający solidne spotkanie, trafił do siatki po podaniu Grzegorza Badowskiego. Wyrównujący gol wywołał natychmiastowy przypływ wiary, gracze „Pomarańczowych Jąder” ruszyli do przodu … ale w 17 min zapomnieli upilnować Seweryna Karolaka. Łukasz Skwarko idealnie dośrodkował, a Seweryn pięknym strzałem głową zmieścił futbolówkę pod poprzeczkę. 2:1 i … zaczęły się emocje! W przeciągu dwóch minut Paweł Kretowicz i Mariusz Wójcik po szybkich kontratakach wyprowadzonych przez Stawskiego pokonali Pawła Dyderskiego. W meczu, w którym optyczną przewagę mieli gracze IRGiT TGE, prowadzili oponenci.
Po zmianie stron emocji wręcz przybyło. Grzegorz Badowski, harujący w obronie, postanowił przesunąć się do przodu i to było rewelacyjne posunięcie. Minuty 21 i 22 to czas, w którym długo nogi pomocnik, pięknie, po indywidualnych akcjach wyraźnie przechylił szalę na korzyść Energetyków. Łukasz Skwarko nie był szczęśliwy. Dwoił się i troił, oczekiwał dokładnych podań, w pojedynkę próbował akcji zaczepnych. Nic z tego. W 27 min po jednym z nielicznych fauli do piłki podszedł Leszek Stawki. Człowiek nie tuzinkowy, o niezwykłej skromności, ale i piłkarskich umiejętnościach. Paweł Dyderski ustawił mur, ale CU DO WNY – niezwykle silny i precyzyjny strzał lewą nogą tuż przy spojeniu słupka z poprzeczką, zniweczył jego plan obrony. 6:2 i cała nadzieja IRGiT TGE spoczęła na duecie Skwarko – Nikodem.
Współpraca obu Panów była dobra, a zabrakło niewiele by nazwać ją idealną. Powracający do formy Nikodem trafił dwukrotnie, ale w 39 min w sytuacji oko w oko z bramkarzem nie trafił czystko w piłkę i spudłował „piłkę meczową”. Najbardziej sprawiedliwy byłby remis, ale ktoś to twierdzi, że futbol jest sprawiedliwy myli się. Futbol bywa sprawiedliwy, a to spora różnica. Po ciekawym, czystym widowisku trzy punkty zgarniają gracze PGE EJ1. Jeśli jednak powróci Glikan Pazdanu (czyt Goliszewski-Listwoń) drużyna IRGiT powróci na zwycięską ścieżkę.
Zawodnik meczu: Grzegorz Badowski [PGE EJ1]
Gdy trzeba było, w pierwszej połowie, harował w obronie, gdy można było przesuwał się do przodu i długimi susami wyprzedzał rywali. Wyjątkowo skuteczny tego wieczora! BRAWO.
