ING LEASE zgodnie z planem
Nie było niespodzianki w meczu ING LEASE z AXA DIRECT. Ci pierwsi, liderzy tabeli ELIT I Ligi, bez problemu pokonali "ubezpieczycieli" 5:0, mimo że w ich składzie zabrakło najlepszego strzelca zespołu Krzysztofa Michałowskiego. Krzysztofa wyręczyli koledzy - najmocniej do serca rolę egzekutora wziął sobie Michał Godlewski.
Minuta po minucie, krok po kroku, stopniowo, bez zbędnych nerwów i napięcia w zespole - tak wyglądał proces, który ekipa ING LEASE rozpoczęła w pierwszej minucie, a skończyła tuż przed ostatnim gwizdkiem. Przewaga "bankowców" nie podlegała dyskusji ani przez moment. A AXA - zespół nie przewidywalny - w czwartek był kompletnie bezbronny...
Pierwszy gol padł już w 5. minucie, a jego autorem był Marcin Wiedman. Chwilę potem padł kolejny - będący kwintesencja zespołowej gry ING. Marcin sprytnie, z pomyślunkiem zagra płasko z rzutu rożnego do Michała Godlewskiego, a ten strzelił - także po ziemi - w długi róg bramki Pawła Kopery... To był początek strzeleckiej kanonady. Jeszcze przed gwizdkiem na przerwę piłkę do siatki rywala wbił Igor Stawikowski, a już po przerwie dzieła zniszczenia dopełnił Godlewski - uzupełniając zdobytego hat-tricka.
Po tym meczu bilans ING wygląda jeszcze bardziej okazale - pięć meczów, pięć zwycięstwo, 15 punktów na koncie. A AXA DIRECT? W swoim stylu - raz na wozie, raz pod wozem... "Biało-niebiescy" od początku sezonu grają chimerycznie. Ale kiedy ustabilizują formę i skład - mogą być jeszcze groźni!
PW
