Co za mecz!
Ten wieczór obfitował w wiele bezpośrednich pojedynków IV-ligowców. Faworyzowany innogy z siedmioma punktami na koncie podejmował PGE EJ 1, którzy zgromadzili oczko mniej. Chociaż Energetycy do przerwy przegrywali, a w drugiej połowiei strzelili sobie samobója, to ostatecznie Pomarańczowi zakończyli spotkanie z trzema punktami!
Zabójczo skuteczni. Tak najłatwiej opisać początek spotkania w przypadku innogy. Trzy akcje pod rząd przynosiły im bramki! Najpierw super atak przeprowadzili Paweł Wikło i Marcin Rosłoń - szybkie trzy podania i ten drugi nie dał szans rywalom. Kolejne dwie akcje to indywidualny popis Krzysztofa Ćwikły, a zwłaszcza trafienie na 2:0. Załądował, przymiezył i odpalił z dystansu nie do obrony. Co prawda dwa następne gole zdobyli rywale, jednak bramka Pawła Wikło tuż przed przerwą stawiała zespół w świetnej pozycji.
W teorii odrabianie straty rozpoczęli już w 24. minucie, gdy Grzegorz Badowski świetnie wykończył akcję. Gdy dwie minuty później strzał kolegi dobił Paweł Kretowicz było niemal pewne, że doczekamy się wielkich emocji. Jednak tak jak szybko strata została odrobiona, tak w kolejne 120. sekund znów wróciła do identycznego stanu! Najpierw bardzo niefortunnie interweniował Radosław Suski (kuriozalny samobój), a następnie skutecznie akcję zamknął Marcin Rosłon.
Tak szybka strata dobrego rezultatu mogłaby podciąć skrzydła każdej drużynie. Jednak nie Energetykom! Potrzebowali oni zaledwie trzech akcji(!) by wyjść na prowadzenie. Najpierw w 30. minucie Grzegorz Badowski indywidualnie poprowadził całość rozegrania, by chwilę później dołożyć bramkę i asystę! Zawodnicy innogy próbowali odpowiedzieć, lecz nie mieli w ręku żadnych argumentów. W ofensywie coś się zacięło, a rywale parli wciąż naprzód i wyszli na dwu bramkowe prowadzenie!
Gdy do końca spotkania pozostało 90. sekund, wydawało się, że wynik nie ulegnie już zmianie. Genialnie dysponowany tego wieczoru Marcin Rosłon zdobył jednak bramkę i do samego wynik pozostawał sprawą otwartą! Po zeszłotygodniowym wygranej 9:8 z WEDELem, tym razem innogy minimalnie uległo, gdyż defensywa rywali okazała się w końcówce nie do sforsowania.
Zawodnik meczu: Grzegorz Badowski [PGE EJ 1]
Płuca zespołu. Na boisku był praktycznie wszędzie i co najważniejsze: w kluczowym momencie poprowadził zespół do zwycięstwa.
