“W końcu się udało”
Te słowa Piotra Sanikowskiego doskonale pokazują, jak zdeterminowani byli gracze COMPENSA, by w tym spotkaniu odnieść dobry rezultat. LeasePlan do samego niemal końca nie odpuszczało, jednak ich debiutu w III lidze nie zaliczymy do tych udanych. Spotkanie „najsłabszego” zespołu III ligi poprzedniego sezonu i najlepszego zespołu ligi IV zakończyło się wynikiem 4 do 3 dla Ubezpieczycieli.
Mecz doskonale rozpoczął się dla Mateusza Minchberga. Po świetnym rajdzie lewą stroną boiska już w 3. minucie dał prowadzenie zawodnikom w białych koszulkach. W następnej akcji Marcin Matujewicz niefortunnie wybił piłkę tuż pod nogi wspomnianego już Minchberga, który z 2 metrów nie dał szans rywalowi. Dwubramkowa strata nie podcięła skrzydeł LeasePlan, a najlepszym tego przykładem były sytuacje po stałych fragmentach gry, których mieli nad wyraz dużo. Obrona Ubezpieczycieli zachowywała się jednak w polu karnym lepiej niż zawodnicy Legii Warszawa i nie dali się pokonać w ten sposób. Dobrej sytuacji nie wykorzystał też Marcin Malik, gdy po odbiorze piłki jego strzał minimalnie minął słupek. Ostatnie 2 minuty pierwszej części spotkania to huraganowa pogoń, która zakończyła się ładną bramką Kamila Bazyla, a kiedy dołożył do tego jeszcze strzał w słupek, druga połowa zaczęła zapowiadać się emocjonująco.
Na ławce rezerwowych Ubezpieczycieli dało się słyszeć niezadowolenie z “tylko” jednobramkowego prowadzenia i nie można im się dziwić - kolejny strzał w słupek i cudowne interwencje Marcina Matujewicza nie pozwalały im odskoczyć. A mówiąc o bramkarzu LeasePlan trzeba wspomnieć, iż miał tego dnia ogromnego pecha - wielokrotnie ratował zespół, jednak znów piłka po jego interwencji wpadła pod nogi przeciwnika, a Michał Grzegorski bez problemu władował ją do siatki. Gdy po 2 minutach Marcin Malik podwyższył na 4 do 1 mieliśmy praktycznie po meczu. Bartek Daniel nie pozwolił, by mecz zakończył się takim wynikiem, najpierw świetnie podając do Grzegorza Rozłuckiego, a następnie samemu strzelając z woleja niczym sam Van Nisterlooy. Czasu na kolejnego gola było jednak za mało i to Ubezpieczyciele dowieźli 3 punkty do końca.
Zawodnik meczu: Mateusz Minchberg [COMPENSA]
Choć w drugiej połowie nieco przygasł, to on dał swojemu zespołowi 2 bramkowe prowadzenie. Był tym zawodnikiem. który jednym zagraniem potrafił stworzyć różnicę na boisku.
