Strzelił Wilk bramek kilka
Nie tak miał zacząć się sezon dla ekipy LIBERTY. Ubezpieczeniowcy nie zabezpieczyli właściwie tyłów, co w rytmie najlepszych hitów wykorzystali zawodnicy GRUPY ZPR MEDIA, wygrywając na inaugurację 5:1.
Już od pierwszych minut do ataków ruszyli mediowcy. Zanim zawodnicy z pola LIBERTY zdążyli się rozgrzać, strzegący ich bramki Krzysztof Matysiak miał już na koncie kilka świetnych interwencji. Połączone z umiejętnościami szczęście sprzyjało mu do 13. minuty. Wtedy to z lewej strony boiska dograł Mathieu Carrour, a Łukasz Wilk dopełnił formalności, kierując piłkę do siatki. W kolejnych minutach gra nieco się wyrównała. Usatysfakcjonowani prowadzeniem mediowcy zwolnili tempo i przed przerwą nie zdołali dorzucić ani jednego trafienia więcej. LIBERTY próbowało natomiast głównie strzałów z dystansu, ale te najczęściej były blokowane przez defensorów rywala.
Po przerwie obraz gry się nieco odmienił, a zaledwie dwie minuty po wznowieniu gry było już 1:1. Rafał Pokrzywa znalazł się tam, gdzie powinien i dobił uderzenie Mateusza Szweja. Ubezpieczeniowcy próbowali pójść za ciosem, ale brakowało im precyzji lub świetnie interweniował Wojciech Pepliński. Wreszcie nadeszła upragniona dla GRUPY ZPR MEDIA 31. minuta. Piłkarze z Dęblińskiej świetnie rozegrali rzut rożny. Do wbiegającego na bliższy słupek Łukasza Wilka dograł krótko Tomasz Skonieczko, a kapitan dopełnił formalności. LIBERTY nie miało wyjścia – musiało się odkryć i zaryzykować, nie mając nic do stracenia. Jak się okazało, było to bardzo zgubne. Najpierw po kontrataku wracający za akcją Marek Flis zapakował futbolówkę do własnej siatki, a chwilę później piłkę przejął Łukasz Wilk, który rozpędził się i po minięciu bramkarza skompletował hat-tricka. Ostateczny cios wyprowadził w ostatniej minucie Rafał Misiun i GRUPA ZPR MEDIA mogła cieszyć się z bardzo udanej inauguracji sezonu.
Zawodnik meczu: Łukasz Wilk [GRUPA ZPR MEDIA]
Prawdziwy lider, na boisku i poza nim. We wtorek był nie do zatrzymania – zdobył hat-tricka, dorzucając do niego asystę.
