BAYER na zwycięskiej ścieżce
Drużyna Bayeru zaczyna odznaczać się ważną regularnością. „Aspirynki” zaczynają masowo zdobywać punkty, a co ważne nie tracą dużo goli. Trzeba powiedzieć, że ta drużyna straciła, jak dotąd, najmniej goli w Elit II Lidze. Ponadto, Bayer wygrał drugi mecz z rzędu takim samym wynikiem – 4:1.Naprzeciwko Bayeru stanął zespół, który musiał pauzować w pierwszej kolejce – Michael Page. Mający jeden mecz mniej od reszty stawki zespół chciał udowodnić, że stać ich na walkę o najwyższą lokatę. Ambicji trudno im odmówić, ale trafili w czwartek na zespół, który wyrasta na faworyta tych rozgrywek. „Aspirynki” wyszły na prowadzenie po pięciu minutach meczu, za sprawą trafienia Rafała Iwana, który najpierw obił słupki, gdy jego strzał-petarda nie trafił do celu. Zawodnik szybko się zrehabilitował, pięknie wkręcając obrońcę w ziemię i zdobywając gola. Jak już wspomnieliśmy, Michael Page wykazywał duże ambicję. Goście starali się wyrównać, ale brakowało przede wszystkim skuteczności. Ich bramkarz – Piotr Jeziorski – robił, co mógł, żeby pchnąć swoich kolegów do zwycięstwa. Między słupkami wyczyniał cuda. Wszędzie gdzie leciała piłka on wsadzał nogę albo rękę. Wygimnastykowany niczym Leszek Blanik (zanim poszedł do Sejmu) bronił wszystko, co mógł. Zawodnicy Bayeru nieraz łapali się za głowy, zastanawiając się: „Jak to nie wpadło?”. Jego vis-a-vis Jakub Zielewicz nie pozostawał dłużny i także popisywał się kapitalnymi interwencjami, chociaż miał zdecydowanie mnie pracy niż Jeziorski.
Warta odnotowania jest z pewnością bramka z 12. Minuty, którą zdobył Piotr Ułasiuk. Kapitan Bayeru przymierzył w samo okienko bramki. Zawodnik aż sam złapał się za głowę z niedowierzania. Koledzy na ławce rezerwowych i na murawie ryknęli z radości, kiedy ich wódz zdobył tego gola. Nie należy im się dziwić – stadiony świata. Michael Page potrafił odpowiedzieć rywalowi tylko jednym golem, którego autorem był Jakub Lipa, wykorzystujący zagranie Wojtka Malickiego. Goście nie potrafili znaleźć remedium na nieefektywność. Strzelania nie ułatwiali im też obrońcy. W 27. minucie wolnego ze skraju pola karnego bronił niemal cały zespół Bayeru, a w murze stał nawet bramkarz Zielewicz. W 32. minucie z kolei Michael Page poobijał całą obronę „Aspirynek”, próbując dotrzeć do bramki golkipera. Poświęcenie i stalowa obrona okazały się kluczem do sukcesu i kolejnych trzech punktów dla Bayeru.
Na koniec, gwoli odpowiedniego zwieńczenia opisu tego meczu, trzeba wspomnieć jeszcze o jednej, niecodziennej sytuacji. Jej głównym aktorem był, jak zwykle pogodny i uśmiechnięty, Carlos Lopes. Po dośrodkowaniu w pole karne Bayeru Carlos odbił piłkę głową, szybko zdjął czapkę z głowy i odbił jeszcze raz. Sytuacja dała oczywiście powód do śmiechu, ale Carlosowi za tę akcję... czapki z głów!
MK
