Monolit nie do ruszenia
Czy da się wygrać z zespołem ROSA? Coraz częściej zadajemy sobie to pytanie i coraz częściej odnosimy wrażenie, że odpowiedź może być tylko przecząca.
Z każdym kolejnym spotkaniem wydaje nam się „to jest ten moment kiedy spece od wodociągów muszą się potknąć”, a oni zaskakują i kolejnemu rywalowi mówią „Ciao!”, zostawiając go z zerową zdobyczą punktową i workiem goli. Tak było im razem, chociaż początkowo wydawało się, że może być inaczej. Rezultat spotkania już w pierwszej minucie pojedynku otworzył Adam Kisiel, który znalazł się tam gdzie trzeba i wykorzystał zamieszanie w polu karnym. Szykowała się niespodzianka? Tak, ale tylko przez chwilę.
Minęło ledwie pięć minut gry, a paczka z Duchnic prowadziła dwoma bramkami. Swoje szanse wykorzystał Cezary Jakacki, który dzięki dobrym warunkom fizycznym i świetnemu przyśpieszeniu zasłużył sobie na porównania z snajperem Borussi Dortmund, Pierre-Emericka Aubameyanga. Bezwzględny w polu karnym okazał się także Marcin Rosłon. Od tego momentu cały czas dominowała ROSA. Zawodnicy spod logo tej firmy, stwarzali sobie kolejne okazje i bez najmniejszych oporów zamieniali je gole. W tej drużynie jak polskiej reprezentacji w piłkę ręczną bramki rozkładają się na cały zespół. Aż sześciu zawodników z Duchnic, kierowało w tym starciu piłkę do siatki. Z czego dwóch z rzutów wolnych.
Najpierw ze stojąc piłki, cudownie w samo okno przymierzył Krzysztof Ćwikła, a w końcówce spotkania, bombę sprzed pola karnego posłał Marcin Szwed. SPIE ożywiło się nieco w drugiej połowie i zdobyło nawet trzy gole, ale było zdecydowanie za mało na tak rozpędzonego rywala. Drugie trafienie dołożył Adam Kisiel, który cały mecz dawał się we znaki obrońcą. Czasem wszedł w drybling, czasem uderzył z dystansu, po prostu robił sporo zamieszania. Wspierany był przez długobrodego Rafała Kłosia, który bardziej przypomina pirata niż piłkarza. Na szczęście dla przeciwników nie dokonywał abordażu na ich bramkę. Pochwalić też należy Macieja Walencika, który środku pola wygrywał sporo pojedynków i stwarzał kolegom sytuacje. Złote Rączki, grały naprawdę przyzwoite zawody, ale brakowało im szczęścia.
ROSA pokazała w tym starciu klasę, ale za tydzień czeka ją prawdziwy hit. Zmierzy się z zajmującą trzecia lokatę drużyną VIVUS.PL. Zapowiada się naprawdę ciekawie.
Zawodnik meczu: Krzysztof Ćwikła [ROSA]
Świetny występ przypieczętował cudownym golem z wolnego, ale wcześniej imponował doskonałymi wręcz podaniami.
Damian Ambrochowicz
