Gwarancja... niewielu bramek!
Do bardzo ciekawego spotkania doszło w południowej części tabeli ELIT IV Ligi. Spotkały się ze sobą druga najlepsza defensywa IV ligi - SPIE, oraz trzecia najlepsza, czyli RUVILLE. Już sam fakt tak dobrze grających w obronie drużyn mógł sugerować, że dużo bramek nie padnie. Co ciekawe, przy okazji spotkały się... dwie najsłabsze ofensywy! Która z drużyn w końcu połączy dobrą ofensywę ze świetną obroną?
Początek spotkania to absolutna dominacja po stronie SPIE. Granatowi prowadzili bardzo wysoki pressing, w którym wyróżniał się Paweł Niemirski walczący o każdą piłkę. W ataku najczęściej można za to wyróżnić Macieja Walencika, który już w pierwszych minutach spotkania powinien dać drużynie prowadzenie, lecz cudownie interweniował Dominik Dec. Biali w końcu nieco się otrząsnęli i dzięki szybkim podaniom udało im się wyjść spod pressingu. Przebicie się przez obronę było jednak zbyt ciężkie i RUVILLE długo nie mogło oddać nawet strzału, lecz gdy w końcu Marek Sanecki uderzył sprzed pola karnego, to świetnie interweniował Łukasz Karpik.
Chociaż Dominik Dec w bramce się dwoił i troił, to jednak w 11 minucie musiał po raz pierwszy skapitulować: Maciej Walencik już w polu karnym odegrał do Pawła Niemirskiego, a ten w ogólnym zamieszaniu z bliska wpakował piłkę do siatki. Po chwili było już 2:0! Tym razem to Adam Kisiel uderzył z dystansu i tym samym zapisał na swoim koncie 10 bramek w tym sezonie. SPIE grało świetnie, Jakub Tkaczyk trafił jeszcze w poprzeczkę i... rywale przed przerwą wyrównali! Tomasz Piątek odegrał do stojącego przed polem karnym Marka Sanecki, a ten uderzył nie do obrony w samo okno! Po chwili znów Marek, lecz tym razem już niczym typowy napadzior, wykończył świetne podanie w pole karne.
Dwie bramki w samej końcówce pierwszej połowy podcięły skrzydła jednym i dodały drugim. Tym razem to RUVILLE wyraźnie przeważało i stwarzało sobie coraz to więcej sytuacji. Paweł Wiśnioch raz za razem uderzał na bramkę SPIE, lecz Łukasz Karpik grał niczym swój vis-a-vis w pierwszej połowie. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, więc skoro w pierwszej połowie zemściło się to na jednych, to tym razem SPIE mimo słabszej dyspozycji strzeliło dwie bramki! Paweł Niemirski i Adam Kisiel rozegrali genialną dwójkową akcję i ten drugi z bliska pewnie pokonał bramkarza. Wymierny udział przy tym trafieniu miał także Marcin Hunskopf. Po chwili natomiast Paweł już na leżąco dobił strzał kolegi i było pewne, że trzy punkty powędrują do Granatowych, którzy tym samym wskoczyli na piąte miejsce w tabeli.
Zawodnik meczu: Paweł Niemirski [SPIE]
Już w pierwszej połowie biegał za trzech i nadawał tempo grze zespołu. W drugiej potwierdził swoje umiejętności gry w ataku i poprowadził zespół do wygranej. Brawo malutki!
