„Dzięcioł show” w meczu GE EDC z Kompanią Piwowarską
GE EDC zgarnia bardzo ważne trzy punkty w naszej ligowej układance. Piłkarze pod kierownictwem Macieja Łęckiego mogą być po czwartkowym wieczorze bardzo zadowoleni. To był dla nich tłusty, ale w gole, dzień. Kompania Piwowarska została zdeklasowana, przegrywając 3:13.
Pierwsze minuty meczu wcale nie wróżyły takiego pogromu. Można z całą pewnością stwierdzić, że pierwsze chwile tego spotkania, to była walka na całego. Sporo było niecelnych podań, z każdą minutą meczu piłkarze spalali zjedzone pączki i robiło się coraz ciekawiej. KP S.A broniło się od straty bramki głównie dzięki dobrej postawie na bramce Tadeusza Ruska, który popisał się m.in. znakomitą paradą bramkarską w trzeciej minucie, nie dając rywalom zdobyć gola. Sygnał do rozpoczęcia strzelaniny dał Piotr Dzięcioł, który został bezsprzecznie MVP meczu i 7. kolejki ELIT II Ligi. Super-snajper GE EDC zdobył w czwartek aż osiem goli! Na protokole meczowym dosłownie zabrakło rubryczek do wpisywania jego kolejnych trafień. Takim „tłustym czwartkiem” zapewnił sobie dosyć pewne prowadzenie w klasyfikacji strzeleckiej ligi. Jak podtrzyma taką formę, to bardzo ciężko będzie go dogonić. Temu zawodnikowi udawało się w czwartek wszystko.
Były gole w okienka, z bliska, a także po pięknej, indywidualnej akcji, która zwieńczona została bramką w 23. minucie. Dzięcioł minął całą obronę rywala jakby przedzierał się wokół stada tyczek. KP S.A. miało swoje szanse. W pierwszej połowie dogodne sytuację zmarnowali Kiedrzyński, Drzewiecki czy Łukasz Jaśkowski, który nie zamienił na gola sytuacji „sam na sam” z golkiperem GE EDC, Mariuszem Skokuniem. Dopiero w drugiej połowie u Piwowarów pojawił się, błyszczący tydzień temu, Kamil Jaśkowski, który i tym razem potwierdził dobrą dyspozycję, zdobywając dwie bramki i zaliczając asystę. Miał nawet okazję na hattricka, ale jego petarda posłana na bramkę GE EDC odbiła się od Skokunia, poprzeczki i ostatecznie nie wylądowała za linią bramkową. Sytuacja ciężka do ocenienia, ale ELIT SPORT nie dysponuje niestety technologią „Goal Line” – kto wie, może w przyszłym sezonie.
Kompania wyszła z meczu przeciwko GE EDC dotkliwie pobita. A czekał ją jeszcze następny mecz. Nastroje wśród zawodników były nieszczególne. Marsowe miny dominowały na twarzach Piwowarów. Czy przełożyło się to jednak na kolejny, słaby mecz? Nic podobnego! Ale o tym już nie tutaj.
