Jak grać, by nie wygrać
Zespoły znajdujące się na dwóch różnych biegunach tabeli nie powinny zagwarantować wyrównanego spotkania. JT S.A. są w tym sezonie gwarantem punktów i ciekawych spotkań, lecz patrząc tylko na tabele, to SPIE gra bardzo źle.
No właśnie patrząc tylko w tabelę. Większość rywali, z którymi mierzy się ta drużyna mówi jedną i tą samą rzecz. „Jak oni z tak dobrą grą są tak nisko w tabeli?” Pierwsza połowa niemal zawsze wygląda identycznie - dużo bardzo groźnych akcji, kilka „setek” i sytuacji sam na sam z bramkarzem. Adam Kisiel i Maciej Walencik mogli w pierwszej połowie strzelić po trzy bramki, lecz za każdym razem ich strzały zmierzały wysoko nad bramką. Na dziesięć uderzeń w pierwszej połowie oddali tylko dwa celne! Bartosz Pawlak uderzył bardzo mocno przy słupku, lecz Filip Kusiewicz wykazał się refleksem.
JT S.A. zagrali natomiast tak jak wszystkie zespoły przeciw SPIE. Cierpliwie w obronie, często dając się zdominować w środku pola i z furą szczęścia. Na cztery stworzone sytuacje przez pierwsze 20 minut, aż trzy zamieniły się w gole! Najpierw w 3. minucie Jacek Długołęcki świetnie uderzył z ostrego kąta, następnie w 12. i 16. minucie wykorzystał najpierw świetne dogranie Daniela Domańskiego z rzutu rożnego i błąd bramkarza.
Natomiast w drugiej części gry nastąpił przełom u Granatowych. Po ponad godzinnej (!) indolencji strzeleckiej w końcu trafili do siatki! Co prawda najpierw gola po rzucie rożnym dołożył Adam Długołęcki, jednak już w następnej minucie Bartosz Pawlak popisał się świetnym lobem i mieliśmy 4:1. Po kolejnej minucie było już jednak 5:2, gdyż znów Adam i Bartosz postanowili sprawdzić bramkarzy i znów oni wyszli górą z tych pojedynków. Gazownicy dołożyli jeszcze dwie bramki i było pewne, że to oni zdobędą trzy punkty, jednak tym razem SPIE potrafiło ukłuć rywali. Adam Kisiel przepięknym strzałem z pół woleja po świetnym podaniu Macieja Walencika i Rafał Kłoś bardzo dziwnym lobie zmniejszyli stratę do rywali, a Bartosz Pawlak niemal równo z ostatnim gwizdkiem trafił na 5:7 i takim wynikiem zakończyło się to spotkanie.
Zawodnik meczu: Daniel Domański [JT S.A.]
Zabójcze podania podczas spotkania, lecz najbardziej w oczy rzucało się jeszcze jedno. Do perfekcji opanował rozgrywanie rzutów rożnych i uczynił z tego piekielnie groźną broń.
