Grad goli w meczu Noble Banku z Daftcode
Po bardzo wyrównanym i ciekawym widowisku, Noble Bank zyskuje bardzo ważne trzy punkty na drodze do awansu z Elit II Ligi. Wyraźnie osłabiony Daftcode nie sprostał rywalowi, ale na pewno dał do myślenia innym rywalom, którzy oglądali poczynania tego zespołu.Jeszcze przed rozpoczęciem meczu miłym gestem odznaczył się Noble Bank, który, widząc osłabienie w szeregach rywala, zgodził się grać w pięciu. Daftcode nie miał swojego podstawowego bramkarza, więc na prędce został nim mianowany Marcin Lenart – to tylko pokazuje jak uniwersalnym i nieszablonowym zespołem jest Daftcode! Zieloni rozpoczęli mecz od groźnego strzału Krzyśka Ząbeckiego w poprzeczkę – piłka odbiła się na linii bramkowej (technologia Hawk Eye nie stwierdziła przekroczenia wapna). Niewykorzystane sytuację się mszczą, minutę po strzale Ząbeckiego bramkarza Daftcode pokonuje Piotr Pikiewicz, chociaż na raty, bo pierwsza interwencja Lenarta była dobra. Goście szybko odpowiedziali na bramkę „Bankierów”. Noble stracił piłkę, poszła kontra trzech na jednego, Wyrzykowski poklepał z Suleymanem Koyuncu i zdobył bramkę wyrównującą. Nie cieszyli się jednak długo, bo błyskawicznie odpowiedział Michał Wieloch, który przeprowadził razem z Bartkiem Kuwałem składną i zabójczą akcję. Takich wymian między tymi piłkarzami mieliśmy zresztą okazję oglądać później więcej. W 10. Minucie umiejętnościami bramkarskimi popisał się Lenart, broniąc groźny strzał zawodnika Noble Banku na dwa razy (może jednak przekwalifikuje się na golkipera?). W 13. minucie błąd popełnia Czarnecki, piłkę przejmuje Giacomo Murredu i wystawia ją Ząbeckiemu, który nie wykorzystuje podania w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem. Piłkarz tylko złapał się za głowę z niedowierzania. Daftcode jednak wyrównał w 17. minucie, bo znowu niezawdony okazał się Suleyman, który był czujny w polu karnym przeciwnika, dostrzegł chwilę nieuwagi bramkarza i wykopał mu piłkę sprzed nosa, prosto do siatki. Noble Bank nie pozwolił jednak wygrać Daftcode’owi nawet pierwszej połowy. Znowu dwójkowa akcja Kuwał-Wieloch, ale tym razem do bramki trafia ten pierwszy. 3:2.
Druga połowa rozpoczęła się znakomicie dla Noble Banku. Kamil P. podwyższył prowadzenie na 4:2, trafiając do pustej bramki, co nie byłoby jednak możliwe bez znakomitego podania Wielocha. Chwilę później Pikiewicz odpalił rakietę i pewnie pokonał Lenarta z dystansu, a futbolówkę wyłożył mu jak na tacy Kuwał, który tego dnia zaliczył aż cztery asysty, zajmując miejsce lidera w tej dziedzinie. W 25. minucie hattricka kompletuje grający tego wieczora koncertowo Suleyman. Asystował mu Giacomo, który czarował techniką i niebagatelnymi zagraniami. Błyskawicznie odpowiedział na to Wieloch, który strzelił na 6:3 niemal z samej linii autowej. Po takich pełnych poświęcenia zagraniach ręce same składają się do braw. Minutę po Wielochu Daftcode zostaje skarcone przez Kuwała, który dobił strzał Pikiewicza. W 27. Minucie piękny rajd wykonuje Giacomo, który robi ogromną przestrzeń Suleymanowi, ale nie ten nie wykorzystuje jego podania, trafiając w boczną siatkę. Naprawia swój błąd chwilę później, zmniejszając dystans do przeciwnika na dwie bramki. Trwała wymiana ciosów między tymi zespołami, trafiali znowu Wieloch, potem Suleyman, Czarnecki, Kuwał i dwa razy Suleyman. Ostatniego gola w meczu zdobył Giacomo Murredu w ostatnich sekundach spotkania, ale to nie wystarczyło do pokonania Noble Banku.
Mecze, w których pada dużo bramek zawsze ogląda się świetnie. Zespoły Daftcode i Noble Bank dały nam dzisiaj wspaniały pokaz swoich umiejętności strzeleckich. Wyróżnić należy szczególnie kapitana przegranej drużyny Suleymana Koyuncu, który zasiadł, z 7 bramkami, na fotelu lidera klasyfikacji strzeleckiej. Kto wie, jak będzie wyglądał Daftcode w pełnym składzie – dzisiaj nie mieli nawet rezerwowych. Oczywiście brawa należą się drużynie zwycięskiej, która pokazała, że strzelanie goli przychodzi im z wielką łatwością.
