Transportowcy kontynuują świetną serię
W ostatnim meczu przedostatniego tygodnia gier w ELIT VI Lidze obejrzeliśmy zespoły MENARD oraz Grupę DBK. Spotkanie miało na celu wyłonić ekipę, która być może zakończy sezon w górnej połowie tabeli.
Każdy, kto grał w piłkę wie, że zdecydowanie łatwiej się gra z kilkoma bramkami od samego początku. Tak było w przypadku „Biało-Niebieskich”, których w 2. minucie na prowadzenie wyprowadził Paweł Jatczak. Asystował mu Mariusz Jatczak. Warto zwrócić uwagę, że ten drugi chętnie cofał się po piłkę, aby zacząć rozgrywać akcje, będąc blisko własnej bramki. Jednak głównym kreatorem gry był zawodnik, który na naszych boiskach pokazał się dopiero niedawno, czyli Michał Kirszenstein. Błyszczał celnymi przerzutami, a także innymi właściwymi wyborami. Solidnie grający Transportowcy kilka minut przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę podwyższyli wynik. Przemysław Magnuszewski wrzucił z autu do Michała Kirszensteina, a ten szczęśliwą główką trafił do siatki. Zagrożenie ze strony Białych pod bramką rywali ograniczało się do prób z dystansu Pawła Szypulskiego. Powiedzenie „Do trzech razy sztuka” tym razem się nie sprawdziło, bo zawodnik MENARD potrzebował czterech prób na gola. Po strzale w poprzeczkę oraz dwóch groźnych uderzeniach na bramkę Jarosława Abramczyka, Paweł w końcu uzyskał trafienie. Bez zastanowienia wykonał rzut wolny zza połowy boiska, czym zaskoczył golkipera oponentów.
Obraz gry po przerwie uległ zmianie tylko nieznacznie. Defensywa Grupy DBK dalej była dobrze zorganizowana, ale już nie tak perfekcyjnie jak w pierwszej połowie. Przegrywający gracze z Powązkowskiej, oprócz prób z dalszej odległości Pawła Szypulskiego, zaczęli tworzyć sobie inne sytuacje, które miały miejsce już w polu karnym. Niezłej okazji nie wykorzystał Giovanni Ferrara. Jeszcze lepszą szansę po drugiej stronie boiska zmarnował Paweł Jatczak. W 32. minucie znów blisko celu był Paweł Szypulski. Kolejne sekundy, a później minuty zbliżały nas do końca spotkania, a w powietrzu wisiał końcowy cios. Pytanie brzmiało: czy podwyższająca prowadzenie Grupy DBK czy wyrównujący MENARD. Odpowiedź poznaliśmy na 90 sekund przed końcem meczu, kiedy z bramki daleko wyszedł Jakub Bielicki. Fakt ten wykorzystał Michał Kirszenstein, uderzając niezbyt mocno, ale mądrze i celnie. Wtorkowe zwycięstwo Transportowców było ich trzecim pojedynkiem bez porażki z rzędu.
Zawodnik meczu: Michał Kirszenstein [Grupa DBK]
Gwarantował spokój w defensywie. Znakomicie grał bark w bark, wygrywając w ten sposób kilkanaście pojedynków. Można było odnieść wrażenie, że niekiedy wyznawał filozofię, że piłka lub rywal może przejść, ale jedno i drugie na pewno nie. Do tego świetnie rozgrywał, a także strzelił dwa bardzo ważne gole.
