SIEMENS nie zwalnia tempa
Drugi mecz z rzędu reprezentanci SIEMENS wysoko pokonują rywali, nie tracąc przy tym ani jednego gola. Spece od najnowszych technologii długo się rozkręcali, ale gdy już ruszyli to ciężko było ich zatrzymać.
W pierwszej połowie nie uświadczyliśmy zbyt wielu emocji. Obie drużyny, jakby schowane za podwójną gardą, rzadko wyprowadzały ciosy. Raczej skupiały się na tym, aby nie stracić gola. Wynik spotkania otworzył nam się w trzynastej minucie i to po samobójczym trafieniu. Technicy mieli rzut rożny, wykorzystali brak koncentracji w obronie rywali, którzy bardziej skupili się na zmianach, niż na piłce. Silnie dograna z rogu boiska futbolówka odbiła się niefortunnie od jednego z obrońców i wpadła do siatki.
Prawdziwy piłkarski festiwal rozpoczął się dopiero w drugiej połowie. Dobry występ w drugich dwudziestu minutach zaliczył Rafał Sieńczak, który najpierw dwukrotnie wpisał się na listę strzelców po fenomenalnych strzałach ze swojej niezawodnej prawej nogi. A po chwili dwoma podaniami otworzył kolegom drogę do bramki. Jego dogrania na gole zamienił najpierw Konrad Żukowski, a następnie Kamil Jóźwik. Rafał swoją lekkością w prowadzeniu gry robił wrażenie na kolegach z drużyny, a zwłaszcza na rywalach, gdy mijał ich jednym ruchem nogi.
Zawodnicy ERACENT próbowali jakoś odpowiedzieć liderowi ELIT VI Ligi, ale brakowało im argumentów. Brakowało kogoś, kto wziąłby na siebie ciężar rozgrywania piłki, kto zapewniłby spokój i płynność gry. Zamiast tego było zbyt dużo „gry na wariata”. Zamieszanie z przodu starali się robić Arek Hadaczek i Sebastian Radomski, ale efekt byłby zdecydowanie lepszy, gdyby na boisku był ktoś potrafiący dograć im świetne prostopadłe podanie.
Reprezentanci SIEMENS utrzymują swoją świetną dyspozycję, ale już za tydzień zmierzą się z EXPEDITORS, którzy do tej pory polegli tylko raz. Szykuje się prawdziwa piłkarska uczta.
Zawodnik meczu: Rafał Sieńczak [SIEMENS]
Siedem minut, dublet i dwie asysty - na takie statystyki stać tylko najlepszych graczy. Rafał dobrze radzi sobie z pojedynkach jeden na jeden, z czego bardzo często korzysta.
Damian Ambrochowicz
