Delighted revenge!
W poprzednim, wiosennym sezonie obie drużyny rywalizowały na drugim szczeblu ELIT LIGI (przyp. 3:3). Dzisiaj, po lekkiej reorganizacji awansowały do najwyższej grupy. O ile gracze Grupy ZPR Media po raz pierwszy w swojej historii grają na najwyższym poziomie, to ich koledzy z DELLa są rutyniarzami w tym temacie, mając na swoim koncie wiele zwycięstw w elicie.
To doświadczenie i rutynę widać było ciepłego acz dżdżystego wieczora. Na zroszonej trawie lepiej zaczęli młodzi i zwinni gracze Granatowych Koszul, którzy od pierwszych minut narzucili swój styl gry opierając go na tercecie Zagórny - Wilk - Żelazko / Łuniewski. W 6. minucie „Saddam” z poziomu ostatniego stopa odkręcił się od napastnika i zagrał silną piłkę przeszywającą obronę. Andrzej Żelazko sprytnie wypatrzył „Wilu”, a ten zbiegając na lewą nogę pokonał Piotra Dembińskiego. Mecz wyrównał się, a inicjatywę przejęli Pomarańczowi. Nadspodziewanie aktywny Paweł Mackiewicz trzykrotnie szukał uderzeń z dystansu, ale gola w 12. min ustrzelił Tomasz „Rumcajs” Sawicki, którego wypatrzył wspomniany Paweł. Gdy wydawało się, że do przerwy będzie remis, gapiostwo w obronie Komputerowców wykorzystał deut Zagórny - Żelazko. 60 sekund później sędzia zaprosił na przerwę.
Po zmianie stron mecz się otworzył na dobre, a Mateusz Kocur postanowił zostać gwiazdą wieczoru. Nieustępliwy napastnik „wiązał” po dwóch obrońców, bez pardonu zabierał się z piłką i szukał strzału w pełnym biegu. Koledzy szukali Matiego podobnie jak i sama futbolówka, która z łatwością odnajdywała go w polu karnym. Gole w 21, 29 i 40 minucie są tego najlepszym dowodem. Wielkie serce na boisku zostawił uwielbiany Mariusz Bocian (2 asysty) oraz nieustępliwy Tomasz Sawicki, aż czterokrotnie przerywający faulem poczynania Kamilu Łuniewskiego i spółki.
Tego wieczora DELL był odrobinę lepszy, skuteczniejszy i zdeterminowany. Szczególnie w drugiej połowie kiedy to przez dwadzieścia minut zaaplikował cztery gole tracąc tylko dwa. To jednak dopiero początek zmagań, a miejsc do fazy mistrzowskiej aż cztery. Za tydzień kolejny wieczór, szansa na punkty oraz wielkie emocje.
Zawodnik meczu: Mateusz Kocur [DELL]
Wielokrotnie wybierany do tego miana. Jak zwykle biegał, szukał pozycji, "robił wiatr" i...strzelał gole. Gdyby rezultat był inny z pewnością Łukasz Wilk miałby chrapkę na ten tytuł, ale strzelec aż czterech goli tym razem pozostawił rywala za plecami.
