„To są te detale…”
Wtorek, godzina 21:50, parę godzin po wyjściu z biura, bezchmurne niebo, ciepły jesienny wieczór – idealne warunki, żeby pograć w piłkę i zaprezentować swoje umiejętności. Dokładnie w tym samym momencie, kiedy arbiter na Signal Iduna Park w Dortmundzie wskazywał na środek boiska po golu Cristiano Ronaldo, rozpoczął się mecz pomiędzy AMOL Sport Team a Marketing Mind. I, wyprzedzając fakty, na boisku nie zabrakło finezji znanej nam z Ligi Mistrzów.
Po pierwszych kilku minutach wzajemnego badania sił na drybling między obrońcami Marketing Mind zdecydował się Kuba Oracki, który ostatecznie został powstrzymany w sposób niezgodny z regulaminem i sędzia podyktował rzut karny. A Kuba, tak jak Robert Lewandowski, w karnych się nie myli. Choć zabrakło słynnego zatrzymania się przed strzałem, to najważniejszy jest efekt, czyli piłka lądująca w siatce.
Taki obrót spraw podrażnił ambicję marketingowców i jeszcze przed przerwą dzięki bramkom Bartosza Krajewskiego i Oskara Kołomyjca objęli prowadzenie. W obu przypadkach asystentem był Szymon Mogielnicki. Dzisiejszego wieczora gra tego zawodnika zdecydowanie mogła się podobać. Raz było efektownie – kiedy próbował zgrywać piłkę plecami do partnera, innym razem także efektywnie, kiedy krzyknął do kolegi z drużyny, żeby przepuścił piłkę, z czego wyniknęła groźna akcja, choć nie zakończona bramką. Jak mawiał klasyk – to są właśnie te detale – komunikacja pomiędzy kolegami z drużyny. Coś, o czym wciąż zapominają inni zawodnicy.
Otwarty w pierwszej połowie worek z bramkami w drugiej rozpruł się kompletnie i byliśmy świadkami sześciu trafień. Warto wspomnieć o drugim trafieniu, które dołożył Kuba Oracki oraz zrywach Jakuba Kołaczkowskiego. W jednej sytuacji zawodnicy AMOL Sport Team wyszli 2 na 1, jednak grający z 10 Jakub zdecydował się na – no właśnie – podanie/strzał/centrostrzał? Tylko on wie, jakie były zamiary, wszyscy wiedzą jaki był efekt – zmarnowana okazja, piłka przetoczyła się po zewnętrznej części słupka.
Choć AMOL Sport Team gonił wynik i na trzy minuty przed końcem strzelili kontaktową bramkę, to ostatecznie rezultat na tablicy świetlnej wynosił 6:3 dla Marketing Mind. Przegrani jednak nie mają się czego wstydzić - zaprezentowali upór, determinację, a przy odrobinie szczęścia/skuteczności mogli nawet pokusić się o zwycięstwo.
Zawodnik meczu: Szymon Mogielnicki [Marketing Mind]
Nienaganna technika, finezja, a także współpraca z partnerami z drużyny przełożyły się na świetny występ. Ostatecznie Szymon zakończył spotkanie z czterema asystami i jedną bramką.
