Podatkowcy dokręcili śrubę
Co to był za mecz! W konfrontacji pomarańczowych ekip CRIDO Taxand błyskawicznie przeszło do ofensywy i już w 2. minucie objęło prowadzenie za sprawą szybko wykonanego rzutu rożnego i sprytnym strzale Kamila Karamańskiego. Lwy z ING pokazały jednak pazury i już po 75 sekundach blond włosy Michał Godlewski potężnym strzałem z prawej nogi, zdjął pajęczynę ze spojenia bramki Pawła Grygierczyka. Początek zwiastował zaciętą rywalizację, oba zespoły grały otwarty futbol, a bramkarze mieli pełne ręce roboty. Na szczególną pochwałę zasługuje Andrzej Spętany, który kilka razy popisał się nie lada refleksem, działając na napastników CRIDO jak płachta na byka.
Po zmianie stron Lwy z minuty na minutę słabły, a przewaga ich kolegów z ul. Grzybowskiej powiększała się. Darek Szymańczyk rządził i dzielił w środku pola, ale to skuteczność i wyjątkowa tego wieczoru przebojowość Piotra Rataja zdecydowała o sukcesie Taxów. Pomimo wielkiego zaangażowania drużyna Lwów zdobyła już jeszcze dwie bramki, w tym jedną w ostatniej minucie spotkania autorska Artura Sampaio. Po interesującym meczu trzy punkty dla Pomarańczowych (-;
Plusy:
- ING: wspaniały gol Michała Godlewskiego. Stadiony świata!
- CRIDO Taxand: duża mobilność i kreatywność w środku pola przyczynkiem do sukcesu
- Otwarty, nie konktatorski futbol z dużą liczbą goli
Minusy:
- Obrona pomarańczowych, tak jednak jak i drugich momentami przypominała szwajcarski ser
- Zbyt dużo dyskucji między zawodnikami, włacznie z nieuzasadnionymi uwagami do sędziego.
Zawodnik meczu: Piotr Rataj i Kuba Warniełło [CRIDO Taxand]
Piotr potrafi strzelać gole, ale tego wieczora zrobił prawdziwą snajperską robotę! Tą, którą dostrzeże wprawniejsze oko wykonał filigranowy obrońca Kuba, który doskonale wiedział jak ustawić się na boisku i pokierować kolegami. Choć z boku, jego krzyki nie wyglądały zachęcająco, to trzeba przyznać, że był tego dnia jak Kutrzeba pod Bzurą. BRAWO!
