Dobry początek nie gwarantuje zwycięstwa
To jedno z tych spotkań, które na początku zwiastowało zupełnie inny obrót wydarzeń. GE EDC rozpoczęło od natarcia na bramkę i to Artur Malinowski pierwszy pokonał Krzysztofa Matysiaka.
To jedynie rozwścieczyło zawodników AXA Ubezpieczenia, którzy natychmiast przeszli do ofensywy. Chwilę po straconej bramce ładnym, choć nie zakończonym strzałem rajdem popisał się Michał Skwarek. Na szczęście w następnej akcji jego dzieło dokończył Igor Szczech - obydwaj Panowie zasługują na uznanie po tym meczu, bo ustrzelili po hat-tricku. To oni wyraźnie dominowali na boisku nad Inżynierami, którzy dodatkowo speszeni zagrzewającymi do boju okrzykami Krzysztofa Matysiaka nie mogli znaleźć sposobu na drogę do bramki. Niebiescy zaczęli popełniać błędy, między innymi zagranie ręką, co zaowocowało rzutem karnym dla błękitnych w pechowej 13. minucie. Jedenastkę pewnie wykorzystał Michał Skwarek.
W drugiej połowie Ubezpieczyciele dalej trzymali Inżynierów na dystans, więc ci zaczęli próbować strzałów z odległości. Niestety, bardziej wyglądało to na próbę przedziurawienia naszego balonu. GE EDC nie mogło znaleźć sposobu na szczelną obronę rywali i ostatecznie przegrali 6:2.
Plusy meczu:
- Druga bramka Inżynierów: Przemek Tyczyński w brawurowym stylu ściągnął pajęczynę z bramki Krzysztofa Matysiaka, uderzając przy tym zarówno w poprzeczkę jak i słupek
- Gra Ubezpieczeniowców: jak zwykle skuteczni, zgrani i zagrzewani do boju przez bramkarza
Minusy meczu:
- Brak zdecydowania Biało-Niebieskich: zabrakło wykończenia akcji, przez co nie mieli szans na wywiezienie spod balonu 3 punktów
Zawodnik meczu: Krzysztof Matysiak [AXA Ubezpieczenia]
Bramkarz - wzór: nie dość, że cały czas podawał swoim kolegom z zespołu taktyczne wskazówki i zagrzewał ich do boju, to jeszcze bronił bramki jak lwica młodych!
