Blisko niespodzianki...
... ale jednak obyło się bez sensacji. Zawodnicy L'ARC VARSOVIE już przyzwyczaili nas do faktu, że z boiska nie zwykli schodzić ze spuszczonymi głowami. W czwartek odnieśli kolejne, piąte już z rzędu zwycięstwo (9:7). Tym razem ich rywalami byli chłopcy z NCR.I trzeba "zielonym" przyznać, że do pewnego momentu trzymali się naprawdę nieźle. Przystąpili do meczu ze sportową złością, być może spowodowaną ostatnią porażką z AmigoPC.pl? Początek w każdym razie wyszedł im znakomicie - zanim faworyci zdążyli w ogóle się zorientować, już przegrywali 0:2. Szybkie gole Piotrka Dziewita i i Kamila Laskowskiego sprawiły, że zapachniało sensacją.
Tym bardziej, że ekipa L'ARC VARSOVIE niezwykle się męczyła - osłabiona brakiem najlepszego strzelca Krzyśka Kaczora drużyna przez długi czas nie potrafiła realnie zagrozić bramce Tomka Świątka, który tego dnia wyjątkowo musiał zamienić grę w polu na występ między słupkami.
Konrad Schinske i spółka do przerwy wymęczyli ledwie remis, ale po przerwie w końcu pokazali swoje prawdziwe, groźne oblicze. Strzelili aż siedem goli w odnieśli kolejne przekonujące zwycięstwo. Brawa przede wszystkim dla Piotrka Zidka, Przemka Kotko i Łukasza Olszewskiego - ten tercet z nawiązką wywiązał się z zadania godnego zastąpienia Krzysztofa Kaczora - "maczał palce" we wszystkich dwunastu golach drużyny!
Na nic popisy Piotrka Zeglińskiego, na nic ambicja Kamila Laskowskiego i Maćka Solińskiego - z L'ARC VARSOVIE w tym sezonie nie pogadasz!
PW
