Młoty wbiją rywali w ziemię
To było prawdziwe starcie gigantów, dwie drużyny głodne zwycięstw, które zajmują miejsce w ligowej tabeli, zdecydowanie poniżej swoich oczekiwań. Nic więc dziwnego, że od pierwszej minuty oglądaliśmy prawdziwy strzelecki rollercoaster. Obie drużyny co chwila wyprowadzały groźne uderzenia. W drużynie EXPEDITORS prym wiódł Mateusz Kurdek, który już w pierwszej odsłonie skompletował klasycznego hat-tricka oraz dołożył do tego świetną asystę, którą na bramkę zamienił Mateusz Gnadzik.
W drużynie STANLEY B&D gole rozkładały się na większą ilość zawodników, aż sześciu trafiło w tym meczu do siatki. Zaimponował zwłaszcza Jacek Białas, który wszedł na murawę z ławki, tylko po to, żeby genialnym strzałem z wolnego zdobyć bramkę dla swojej drużyny. Dobrze spisywał się także Łukasz Banasik, który popisał się rewelacyjnym uderzeniem sprzed pola karnego. W drugiej połowie Czerwone Diabły opadły z sił, co ich rywala wykorzystali, wychodząc na prowadzenie aż trzema trafieniami. EXPEDITORS odpowiedzieli tylko trafieniem Mateusza Dobrowolskiego.
Plusy:
- Festiwal goli w obu zespołach
- Genialny rzut wolny wykonany przez Jacka Białasa
- Poszanowanie obu zespół dla zdrowia rywali – mała ilość fauli
- Hat-trick Mateusza Kurdka
Minusy:
- Opadnięcie z sił Czerwonych Diabłów
Zawodnik meczu: Sławomir Lebiedowicz [STANLEY B&D]
Zdecydowanie najbardziej aktywny na placu, do trzech zdobytych goli, dołożył jeszcze dwie asysty. Sławomir przebiegł całe boiska w wzdłuż i wszerz, walcząc od odebranie futbolówki.
