SAMSUNG rzutem na taśmę wyrywa BLACHOM punkty!
Takie mecze to esencja futbolu. Nieoczekiwany zwrot akcji, emocje w końcówce, walka do ostatniej kropli potu i dwa oblicza tej samej drużyny. To zaserwowali nam w czwartek zawodnicy SAMSUNG UNITED oraz BLACHY PRUSZYŃSKI.
Oba zespoły podzieliły się po równo, co najmniej jakby przed meczem umówiły się kto, co gdzie i jak. Szukaliśmy przy boisku Zdzisława Kręciny, ale nie mogliśmy znaleźć. BLACHY PRUSZYŃSKI postanowiły zagrać pierwszą połowę, a w drugiej oddać pałeczkę SAMSUNGOWI, który nie istniał w pierwszej odsłonie.
Gracze zespołu BLACHY PRUSZYŃSKI całkowicie zdominowały swoich rywali, zamykając przeciwnika na ich połowie. W piłkę grali tylko zawodnicy gospodarzy, a SAMSUNG nie wiedział co robić. Katował Pawła Popowa Łukasz Sekulski, który otworzył wynik kapitalnym trafieniem z główki. Warto dodać, że był to jedyny zawodnik "blaszek", który w tym meczu trafiał do siatki. Cztery trafienia Sekulskiego dają mu pozycję lidera klasyfikacji strzeleckiej razem z Maciejem Solińskim oraz Marcinem Witowskim.
Marne to jednak pocieszenie dla jego zespołu, który dał sobie po przerwie wydrzeć zwycięstwo w podobnym stylu, co Liverpool stracił prowadzenie w meczu z Crystal Palace parę dni temu.
Odmieniła się kompletnie drużyna SAMSUNGA po krótkiej przerwie. Na swoich kolegów niemiłosiernie wrzeszczał Tomek Podkowiński, który w twardych, męskich słowach ustawiał partnerów z boiska. Nic więc dziwnego, że to „Podkowa” dał sygnał do natarcia i to jeszcze przed przerwą.
W drugiej połowie skompletował hattricka, wykorzystując m.in. rzut wolny. To zresztą jest już markowym zagraniem tego zawodnika. Remis dał jednak inny piłkarz, przez cały mecz pozostający w cieniu kolegi grającego z „8” na plecach. Grzegorz Chlebowski, po otrzymaniu podania od Podkowińskiego, zachował się jak rasowy snajper i mając przed sobą tylko bramkarza nie dał mu szans na obronę strzału. Syn Chlebowskiego, stojący przy linii bocznej, z dumną oglądał swojego ojca w akcji.
SAMSUNG swoją waleczną postawą utarł nosa "blaszkom", które po raz pierwszy w tym sezonie zgubiły punkty.
MK
