SKANDIA z nieba do piekła i... z powrotem do nieba. Piękna pogoń EKO TAXI
Takiego meczu w historii rozgrywek ELIT SPORT chyba jeszcze nie było. SKANDIA - strzelając co najmniej trzy gole najwyższej próby - prowadziła do przerwy z EKO TAXI 7:0, ale w drugiej połowie straciła aż osiem goli i była bliska straty punktów! Na szczęście sama po przerwie zdołała wbić dwie bramki dociągnęła skromne zwycięstwo do ostatniego gwizdka. Ostatecznie zwyciężyła 9:8 i jest liderem tabeli.
Wydawać by się mogło, że dwie połówki meczu SKANDII z EKO TAXI to dwa różne spotkania. W pierwszym panowali ci pierwsi - znakomicie bronili, atakowali z pasją i strzelali cudowne bramki. W 11. minucie technicznym strzałem (piłka odbiła się jeszcze od spojenia) gola zdobył Tomasz Chojecki, cztery minuty później w jeszcze lepszym stylu trafił Łukasz Miksa. Dzielnie wsparł ich Tomasz Chrobak, który w 20. minucie uzupełnił klasycznego hat-tricka. Bramkarz SKANDII nie miał zbyt wiele pracy, ale w ostatnich sekundach wykazał się talentem, w cudownym stylu broniąc "jedenastkę"... SKANDIA prowadziła 7:0 i któż spodziewałby się, że w drugich 20. minutach role się odwrócą?
EKO TAXI wrzuciła bowiem - zgodnie z nazwą zespołu - szósty bieg. Sygnał do ataku dał Michał Spyra - między 25., a 27. minutą zmiażdżył wręcz rywali. Wbił trzy gole i porwał do boju swoich kolegów. Chwilę po nim gole zdobywali Tomasz Świerzyński (sprytnym strzałem z rzutu wolnego) i Luis Sobral. Zawodnicy SKANDII wpadli w popłoch. Chwilę oddechu dały im gole Pawła Gawędzkiego i Tomka Chrobaka, ale EKO TAXI naciskało i nie zamierzało się poddawać. Kiedy w ostatniej minucie kontaktową bramkę zdobył Luis Sobral, niespodzianka była o krok! Ekipie "taksówkarzy" zabrakło dosłownie kilku sekund, by urwać rywalom punkty...
I choć zawodnicy EKO TAXI punktów w tym spotkaniu nie zdobyli, to wykazali się niespotykaną wręcz ambicją i zaciętością. Mogą być z siebie naprawdę dumni.
PW
