DNB lepsze o włos
Dziewięć goli, mnóstwo emocji i niepewność do ostatniego gwizdka - tak w skrócie opisać można mecz ELIT II Ligi, w którym w czwartkowy wieczór ekipa DNB podjęła drużynę GE EDC. Ostatecznie lepsi o jedno trafienie okazali się ci pierwsi, ale muszą przyznać, że zwycięstwo nie przyszło im łatwo. A wręcz przeciwnie.
Lepiej zaczęli bowiem zawodnicy GE EDC, wśród których pierwsze skrzypce odgrywał niezastąpiony Piotr Dzięcioł. To on w drugiej minucie otworzył wynik spotkania, a na dwie minuty przed końcem dał drużynie ponowne prowadzenie. Warto dodać, że uczynił to w pięknym stylu - efektownym uderzeniem z głębi pola. Jedyne trafienie dla DNB w tej części gry zaliczył Robert Tomasik, czym dał nadzieję na wyrównaną walkę w drugiej połowie. Więcej goli w pierwszej połowie nie padło - głównie dzięki znakomitej dyspozycji obydwu bramkarzy - Sergiusza Prokurata oraz Mariusza Skokunia.
Worek z bramkami rozwiązał się w drugiej połowie. W 28. minucie stan rywalizacji (po ładnej asyście Mirosława Badury) wyrównał Janusz Szczuchniak, a dwie minuty później ładnym strzałem z rzutu wolnego prowadzenie ekipie DNB dał jego brat, Piotr. Rywale odpowiedzieli jednym trafieniem autorstwa - tak jest, zgadliście - Piotra Dzięcioła, a on końcowym rezultacie miały zadecydować ostatnie minuty meczu.
W nich lepiej zaprezentowała się ekipa DNB. Najpierw popisał się bramkarz, Sergiusz Prokurat. W 32. minucie zabłysnął efektowną robinsonadą. Zmarnowana okazja strzelecka zemściła się na GE EDC, bo po chwili prowadzenie DNB dał Piotr Szczuchniak. Kiedy w 39. minucie gola na 5:3 zdobył Marek Morzuch, było już po meczu.
Ale GE EDC zakończyło mecz z honorem - w ostatnich sekundach trafienie z dystansu zaliczył bramkarz, Piotr Skokuń, dokumentując w ten sposób udany występ. Niestety dla jego drużyny, nie zakończony zdobyczą punktową.
PW
