Przełamanie GHELAMCO
Rywalizacja Taxify i GHELAMCO rozpoczęła się od mocnego uderzenia (dosłownie!). Wraz z pierwszym gwizdkiem Kuba Zawadzki kopnął z połowy boiska i odziani w nowe żółte koszulki Kierowcy prowadzili. Ta przewaga jeszcze szybciej zamieniła się w remis, bo 30 sekund później do własnej bramki trafił Konrad Niewczas. Na „zielonej” w pierwszej połowie nie było nudno, gra toczyła się szybko i blisko obu bramek. Drugi oddech złapali Czarni i objęli wysokie prowadzenie. Gole Bartosza i Radosława Zdżarskich, Janusza Żółkiewskiego oraz kolejny samobój Bartosza Koprowskiego zapewniły Deweloperom bezpieczną przewagę przed drugą odsłoną.
Zawodnicy w czarnych trykotach wolniej i rzadziej inicjowali akcje, aniżeli przeciwnicy, ale robili to skuteczniej. Taxify w drugiej połowie dużo częściej atakowało, ale robiło to bez dobrej finalizacji. Do czasu, bo gole Kuby Zawadzkiego i Michała Dubisza (dobry strzał z prawej nogi) mogły dać nadzieję Przewoźnikom na korzystny końcowy rezultat. Jednak GHELAMCO znów złapało wiatr w skrzydła i trafienia Janusza Żółkiewskiego (kapitalny lob), Radosława Zdżarskiego i Mariusza Nieporęckiego ostatecznie wyjaśniły, kto schodził z boiska jako zwycięzca. Była to ekipa GHELAMCO, która wygrała po raz drugi w sezonie i przełamała passę trzech porażek z rzędu.
Plusy:
- dużo ciekawych bramek (nie licząc tych przypadkowych ;) )
- patrząc na pozycje obu ekip w stawce, mało kto by powiedział przed meczem, że może on być rozgrywany w tak dobrym tempie
- dobre występy Radosława Zdżarskiego i Janusza Żółkiewskiego
- cieszy waleczna postawa Taxify
Minusy:
- brak dobrej finalizacji akcji ze strony Taxify, a także niekiedy brak pomysłu
- duży pech i ich dwa samobóje, których można było uniknąć
Zawodnik meczu: Borys Magierowski [GHELAMCO]
Określenie boiskowy pracuś pasuje do niego jak ulał. Harował ile tylko mógł. W wielu, naprawdę wielu akcjach wykazywał się również ogromnym altruizmem w stosunku do partnerów z zespołu.
