One man show
Ekipa COFACE odniosła przekonujące zwycięstwo w meczu z drużyna GE EDC i pnie się w ligowej tabeli. Czwartkową wygraną 5:1 zawdzięcza Szymonowi Hryszczykowi - autorowi wszystkich pięciu bramek!
W tym sezonie COFACE, ligowy beniaminek, gra w kratkę. Zdarzyły im się wysokie zwycięstwa (m.in. 9:3 z HENKEL-em), ale i bolesne porażki (jak 4:7 ze SKANDIĄ). W meczu z GE EDC w końcu udowodnili swój potencjał. Choć na wyróżnienie zasługuje cały zespół, począwszy od bramkarza Tomka Talarka, po harującego od pola karnego do pola karnego Marcina Dadasa, to jednak czwartkowy wieczór należał do Szymona Hryszczyka.
To był prawdziwy teatr jednego aktora - Szymon, który udowodnił już swój instynkt snajpera w poprzednich ligowych meczach, w czwartek urządził sobie prawdziwe strzeleckie zawody - gola zdobywał po strzałach z dystansu, z bliskiej odległości, z prawej i z lewej nogi... Bez niego efektowna wygrana z GE EDC byłaby niemożliwa. Szymon, czapki z głów!
Na pocieszenie dla ekipy GE EDC niech świadczy fakt, że musiała radzić sobie bez swojego najlepszego napastnika Piotra Dzięcioła, a i tak nie wypadła źle. Znakomicie między słupkami radził sobie Mariusz Skokuń (bezwzględny bohater swojej drużyny), a pod polem karnym rywala próbował swoich sił Manuel Fernandez i Artur Gruszecki. Ostatecznie udało się wbić tylko jednego gola, autorstwa Damiana Strzelca. Na COFACE tego wieczoru było to jednak zdecydowanie za mało.
PW
