MASS MEDIA rozłożone na części pierwsze przez MEDIA-SATURN
W przedostatnim, środowym spotkaniu doszło do „medialnych derbów”. Paparazzi zebrali się wokół murawy Warszawianki i bacznie przyglądali się poczynaniom MEDIA-SATURN i MASS MEDIA. Zawodnicy zaprezentowali nam prawdziwy festiwal strzelecki, ale tylko jedna drużyna czerpała z niego faktyczną radość.
Wynik z tego meczu jest chyba jednym z najpokaźniejszych ostatnich tygodni. Wiele słów z żargonu budowlanego dotyczącego rozbiórki można by tu użyć. Pozostańmy jednak przy stwierdzeniu, że MASS MEDIA zostali po prostu rozebrani na części pierwsze.
Niewiele mieli do powiedzenia w tym meczu piłkarze gości. Przez większość spotkania zamknięci byli na własnej połowie, podczas gdy w piłkę grali ludzie z MEDIA-SATURN. I to grali przez duże „G”! Mogła się podobać szczególnie współpraca na linii Damian Baraniewski – Tomasz Płoski. Zawodnicy Ci wymieniali nawzajem uprzejmości, konstruując kolejne akcje i zdobywając bramki. Jak strzelił jeden, to drugi mu asystował, a potem na odwrót. I tak uzbierało im się w sumie aż 10 goli! Cztery z nich trafił Baraniewski, resztę Płoski. W asystach także wygrał ostatecznie, grający z numerem „20” Płoski, który zebrał cztery kluczowe podania, czyli o jedno więcej niż Baraniewski.
Spokój na tyłach szeregów MEDIA-SATURN wprowadzał bramkarz Bułanow, który pokrzykiwał na kolegów raz po raz, a do tego bardzo pewnie wyłapywał nieliczne strzały rywala. Dla MASS MEDIA honorowe trafienia zaliczyli Krzysztof Koszel i Przemysław Marzewski. Szczególnie dla tego pierwszego nie był to dobry mecz. Koszel znany jest z silnego uderzenia, którym dzisiaj nie mógł się popisać. Jak tylko miał więcej miejsca, to od razu doskakiwali do niego rywale i odbierali piłkę, stosując wyśmienity pressing.
MEDIA-SATURN, to obok PLUSA BIZNESU i OUTBOXU jedyna niepokonana w I Lidze drużyna.
MK
